Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

jak ci nie wstyd

Proste historie są najlepsze. (Na pozór) nieskomplikowana fabuła stanowi punkt wyjścia dla różnorodnych interpretacji. Oto bowiem mamy odciętą od reszty świata wioskę, w której od wielu lat nikt nie widział żadnego zwierzęcia. Czy to nakrapianej żaby, czy kota o spłaszczonym pysku. Odeszły dawno temu, powiadają dorośli. Może i były. A może wcale ich nie było. Nauczycielka, pani Emanuela, uczy swoich podopiecznych odgłosów wydawanych przez hieny, pokazuje niedźwiedzie na obrazach, w odpowiedzi spotykając się jedynie z drwinami oraz niedowierzaniem. Dzieci wyśmiewają się z niej, bo nigdy przedtem nie spotkały takich stworzeń. Ich zuchwałość znika wraz z nadejściem nocy: nocą świat należy do demona Nehiego, a ów demon przyprawia o gęsią skórkę nawet rodziców. Lepiej wrócić do domu przed zmrokiem, spać, zamknąwszy szczelnie drzwi. Lepiej nie chodzić do lasu. Nie kusić losu. Nie zadawać zbędnych pytań. Jednakże, wśród uczniów wspomnianej pani Emanueli znajdują się również Maja i Mati; od całej reszty odróżnia ich przede wszystkim ogromna, niezaspokojona wciąż ciekawość, która nakazuje im wyruszyć na poszukiwania zaginionych zwierząt.

Autor potrafi w kilku zdaniach, słowach nawet, nakreślić wyrazisty portret danego bohatera. Nimi prawie zawsze miał katar. Danir Dekarz, o którym nie wiadomo, kiedy żartuje, a kiedy mówi poważnie. Almon, człek stary i stroniący od ludzi. W dodatku sposób, w jaki Oz przedstawia brak zwierząt w wiosce, wydał mi się zachwycającym. Nieobecność ptaków jest nieobecnością wydawanych przez nie dźwięków. Nieobecność kociąt - bezskutecznym poszukiwaniem słodko-kwaskowego zapachu.

O czym opowiada ta baśń? O szyderstwach. Mieszkańcy wioski szydzą z osób nieprzystających do większości. Wymieniają się porozumiewawczymi spojrzeniami, mijając krawcową Solinę wraz z jej schorowanym, wymagającym nieustannej opieki mężem. Obmawiają za plecami Lilię Piekarkę rozsypującą okruchy nieistniejącym ptakom. Maja i Mati też stają się obiektem drwin, bo "w końcu zawsze, w każdym czasie i miejscu, chłopaka i dziewczynę, którzy mają ochotę niekiedy pobyć sam na sam, zamiast trzymać się nieustannie grupy, natychmiast uznaje się za parę." Autor piętnuje tego rodzaju zachowanie, wymierza bohaterom karę, odbierając im zwierzęta. Czy to tylko przestroga dla czytających? Nie, Oz nieśmiało formułuje odpowiedzi na pytania dotyczące powstawania takich mechanizmów społecznych. Szyderca obawia się osamotnienia, mówi. Silna pozycja outsidera może doprowadzić do wyłonienia się kolejnych, w konsekwencji zatem - do rozpadu grupy.

O czym opowiada ta baśń? O kłamstwach pokoleniowych. Rodzice nie chcą mówić o tym, co zaszło w wiosce, na nalegania dzieci odpowiadają kłamstwem. Może wcale nie było tu żadnych zwierząt. Na pewno ich nie było. Ta sytuacja prowadzi do ciągłych nieporozumień, utrudnia relacje rodzinne. Nie osądzaj, krzyczy tata. Kim ty właściwie jesteś, żebyś miał prawo nas osądzać? Tata lęka się dezaprobaty ze strony syna. Woli pozostać ojcem z autorytetem, niż wdawać się w dyskusje o błędach swojej młodości. W ten sposób jego działania prowadzą, jak w tragedii antycznej, do nieuchronnej katastrofy.

O czym opowiada ta baśń? O współpracy. Mieszkańcy wioski, choćby się do tego nie przyznawali, boleśnie odczuwają brak zwierząt. Ale i zwierzęta tęsknią za niegdysiejszymi właścicielami, o czym przekonuje się para głównych bohaterów, dotarłszy do ich leśnej siedziby. (Domniemany) demon niejedną noc spędza na podglądaniu ludzi przez okna, obserwowaniu zmian zachodzących w niewielkiej wiosce. Zespolenie obu grup to najlepsze rozwiązanie. Powiadacie? "Oczywiście, że krowy wszyscy przyjmą z powrotem z radością, konie z otwartymi ramionami, tak samo kury znoszące im jajka, kozy, gęsi, owce i gołębie. Tak. I niektórzy z nich z pewnością znów bardzo się przywiążą do swoich psów, kotów i śpiewających ptaków. To owszem. Ale co poczną ze szczurami? Z robakami? Co spotka tam karaluchy, komary i domowe pająki?" I co, jeśli odrzuceni zechcą teraz zemścić się na prześladowcach? Nie wiadomo, czy ta historia ma jeszcze szansę na szczęśliwe zakończenie.

Pisząc o współpracy, warto odejść od ogólników. Znane są eseje Oza, w których wzywa on do kompromisu między Izraelem a Palestyńczykami. Aluzje biblijne (ogród zwierząt przywodzi na myśl Eden, Nehi natomiast - jak Mojżesz - odkrywa niezwykły krzew, po czym wyprowadza wszystkie zwierzęta z wioski) czynią tę powieść szczególnie znaczącą w oczach (religijnych) mieszkańców Izraela.

Proste historie są najlepsze.

Amos Oz, Nagle w głębi lasu, s. 128, Rebis, Poznań 2006

13 komentarzy:

  1. Proste historie są najlepsze, ale... to sztuka nie zepsuć prostej historii ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, ale bardzo mnie zainteresowała Twoja recenzja. I tak, na pewno coś w tym jest, że proste historie są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wioska, w której z jakiegoś powodu nie ma zwierząt... Może być ciekawie. Dodaję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również już dodałam do listy, a co do prostych historii, to rzeczywiście takie najbardziej chwytają za serce, ale żeby także nie były za zwykłe:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu Twojej recenzji nabrałam wielkiej ochoty na przeczytanie tej pozycji. Zaraz dodam do listy poszukiwanych, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka wygląda na ciekawą. Myślę, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. wciągam na wishlistę:) a jeśli chodzi o czytanie Manna, to chyba jednak nadal nie mój poziom intelektualny. Cenię w nim bardzo sposób narracji, ale zazwyczaj dyskusje między Naphtą a Settembrinim doprowadzają mnie do dzikiej rozpaczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. o Ozie słyszę pierwszy raz w życiu, ale brzmi zachęcająco :D dziękuję za komplement w związku z recenzją, staram się :). co do wyglądu to nie myślałam nad wyjustowaniem, ale wezmę pod uwagę ;) a za filozofów się nie wezmę chyba nigdy, mimo iż Nietzsche czeka już drugi rok...

    OdpowiedzUsuń
  9. pokornie przepraszam i biję czołem o podłogę w imieniu poczty polskiej; nie zdązyłam wysłać w piątek i dzisiaj cała ucieszona pobiegłam do okienka, a tu proszę bardzo: panie z poczty same ustalają sobie nienormowany czas pracy i pocałowałam klamkę :/ jutro pobieżę bladym świtem i nie dam się zaskoczyć!:) uprzejmie proszę o cierpliwość...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam pierwsze zdanie i już mnie zaintrygował sam opis! Mam nadzieję, że książka mnie nie zawiedzie, bo myślę, ze w najbliższym czasie po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Uau. Zapowiada się naprawdę bardzo interesująco. Nic, tylko biec do biblioteki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam reportaż o tym autorze. Wiele lat mieszkał w odosobnieniu w komunie, póki nie dowiedział się o ciężkiej chorobie syna. Pieniądze ze sprzedaży książek przeznaczył na cele swojej małej społeczności, toteż pozwolili mu pisać książki przez dwa dni w tygodniu, a kiedy kolejna publikacja również została doceniona i dobrze się sprzedała, pozwolono mu pisać już przez 3 dni. :) Podziwiam jego dość ascetyczne życie.

    OdpowiedzUsuń