Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

szlachcic wśród psów

O czym myśli pies, kiedy wpatruje się w lustro? Czy jest, jak przypuszcza panna Elizabeth, filozofem zastanawiającym się nad różnicą między pozorem a rzeczywistością? A może - tak jak arystokratyczny Flush - rozważa swoje zalety? 

Książka Woolf stanowi (co najmniej) podwójną biografię, przedstawia bowiem losy psa i jego właścicielki. Flush poznaje świat głównie za pomocą zmysłu węchu. Rozróżnia zapachy ciał męskich i kobiecych, krynolin i mantyl, wina i cygar. Nieustannie węszy albo skrobie zawzięcie łapami, nasłuchując kroków na schodach. Jesień i zima, spędzane w sypialni kalekiej poetki, są dla niego niekończącym się bezruchem. Upływ czasu mierzy kolejnymi plamami na pokryciach krzeseł, sadzą gromadzącą się w szczelinach, rozwojem bluszczu. 

Opis życia Elizabeth Barrett Browning jest niepełny. Autorka podaje daty podróży, ślubu czy innych większych zmian (przeprowadzka Flusha na Wimpole Street miała miejsce latem 1842 roku), psia perspektywa jednak zmienia te epizody w impresjonistyczne sceny z życia. Czytelnik dowiaduje się, że w pewnym momencie spotkania Elizabeth z Robertem się nasiliły, ale nie poznaje treści ich rozmów, treści, której Flush, będąc psem, nie zrozumiał.

Psie przygody i rozmyślania niejednokrotnie nabierają charakteru krytyki społecznej. Prawa Klubu Spaniela mówią, że szczeniaka o zaokrąglonej czaszce i pełnych, ale nie wytrzeszczonych oczach można nazwać rasowym. Człowiekowi natomiast wystarczy udowodnić swoje roszczenia do szesnastu pól na tarczy herbowej, aby mówiono o nim: dobrze urodzony. Ponadto, porwanie Flusha służy jako pretekst do przedstawienia tych zaułków Londynu, w których szerzy się nędza, występek i niedola. Skradzione psy przebywają w ciemnych, wilgotnych pomieszczeniach, gdzie muchy brzęczą nad gnijącymi ochłapami starego mięsa.

W Three Mile Cross, poprzednim miejscu zamieszkania, Flush zadawał się nawet z kundlami szynkarza. Przeprowadziwszy się do Londynu, dostrzega jednak ścisły podział na klasy: istnieją psy szukające pożywienia w rynsztokach i psy jadające z purpurowych misek. Dzielące je różnice stają się przyczyną wielu konfliktów. Kolejne zaskoczenie tego rodzaju czeka na Flusha w Pizie. We Włoszech, jak się okazuje, wszystkie psy są kundlami. Nasz bohater, przyzwyczajony do arystokratycznego traktowania, z początku czuje się tam jak książę na wygnaniu.

Naukowy styl niektórych biografii zostaje wyśmiany. Woolf przywołuje teorie różnych badaczy spierających się o etymologię słowa spaniel (span oznacza w języku Kartagińczyków królika). Poddaje też w wątpliwość podstawowe fakty: datę urodzenia Flusha (prawdopodobnie 1842) i jego pochodzenie (czy wywodzi się od Traya, rudego cocker-spaniela?).

W Elizabeth można dostrzec każdą kobietę-poetkę, kobietę-intelektualistkę żyjącą w epoce wiktoriańskiej. Pan Barrett nieustannie oczekuje od córki posłuszeństwa; to z jego powodu przygotowania do ślubu Browningów odbywają się w tajemnicy. Dreszcze lęku wstrząsają ciałem Flusha, kiedy ten najczarniejszy ze wszystkich starców wchodzi do pokoju. Dolegliwości Elizabeth zdają się ustępować dopiero w słonecznej Italii, gdzie bohaterka w pełni korzysta ze świeżo odzyskanej swobody. Flush również cieszy się wówczas niezależnością, wybiega na samotne, kilkugodzinne spacery. W tym kraju pozbawionym złodziei psów i ojców strach jest nieobecny. Może więc choroba poetki stanowiła efekt zamknięcia w klatce wzniesionej przez ojca-tyrana oraz patriarchalne społeczeństwo?

Autorka nieraz porusza kwestię kobiecą. Flush, będąc jeszcze prawie szczeniakiem, zostaje ojcem. Takie prowadzenie nawet u mężczyzny wymagałoby pewnego usprawiedliwienia, komentuje Woolf, imię kobiety natomiast na zawsze pozostałoby splamione hańbą.

Miłośników zwierząt wzruszy niezwykła więź między psem a jego właścicielką. Ich relacje przedstawiono w sposób dynamiczny: raz się do siebie zbliżają, innym razem - oddalają. Elizabeth nie zawsze rozumie, dlaczego Flush niespodziewanie wstaje i zaczyna nasłuchiwać. On zaś nie ma pojęcia, czemu jego towarzyszce napływają łzy do oczu w trakcie lektury (zbliżywszy się do książki, nie wywęszył przecież niczego niepokojącego). Porozumienie jednak okazuje się możliwe. Przyjaciele współtworzą poezję: ona pisząc, on węsząc i nasłuchując. 

Elizabeth wyróżnia się ogromną wrażliwością poetycką i zmysłem estetycznym. W marzeniach kaleki sypialnia na Wimpole Street przemienia się w Arkadię, Flush w Pana, a ona sama - w grecką nimfę. Nie sposób jej nie polubić! Kiedy skradziono Flusha, Elizabeth - mimo listów Roberta nawołujących, aby nie poddała się tyranii i odmówiła zapłacenia okupu - podejmuje samodzielną decyzję. Może i jestem słabą kobietą, co nie zna się na prawie, myśli, ale muszę ocalić Flusha. To mój przyjaciel i mam wobec niego obowiązki.

Na końcu utworu zamieszczono źródła (należy do nich przede wszystkim twórczość poetycka i epistolarna Browningów) oraz przypisy (a w nich m.in. losy pokojówki Wilson).

Virginia Woolf, Flush. Biografia, s. 123,  Znak, Kraków 2009

21 komentarzy:

  1. Kto teraz czyta takie rzeczy? Woolf? Podziwiam, ja ostatnimi czasy zakałapućkałam się w jakichś mniej poważnych rzeczach :-)Gdzieś tę książkę chyba mam.
    Albo nie mam. Poszukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam Woolf, ale nie to :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam o ujawnienie, kim jest tajemniczy model/modelka na zdjęciu z egzemplarzem "Flusha"! :)
    Piękna i subtelna, a jednocześnie dowcipna powieść, byłam nią zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety, ale literatura brytyjska na uczelni całkowicie zniechęciła mnie do twórczości tej kobiety, a jej biografii czytać też raczej nie chcę... może jak mi przejdzie trauma haha ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapewniam: "Flush" nie jest trudny w odbiorze. To świetna lektura na jeden wieczór, wzruszająca, dowcipna (jak mówi Lirael) i wciągająca.

    Modelka ma na imię Niobe i jest pudlem miniaturowym. Kiedy czytałam, nieustannie zaglądała mi przez ramię; na koniec polizała okładkę na znak aprobaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam pytać, czym to stworzonko jest, bo zastanawiałam się (poza pudelkiem) jeszcze nad bolończykiem ;)

      Po książkę chętnie kiedyś sięgnę.

      Usuń
    2. Uprasza się o wygłaskanie i wyprzytulanie modelki, jest urocza! W dodatku okazała się literacką koneserką :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że zrecenzowałaś tę książkę, już od dawna zastanawiałam się, czy warto sięgnąć po tę pozycję a nie do końca wiedziałam jak podejść to takiej tematyki. Ciekawa perspektywa i lekka formuła zachęcają, w sam raz na pogodne wiosenne popołudnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prowadzisz do i po ciekawych książek/-kach.

    A modelka na zdjęciu wygląda jak narysowana (świetne ujęcie) xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego tutaj wcześniej nie trafiłem? Jest szansa na usunięcie kodów weryfikacyjnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyłączyłam weryfikację obrazkową. Przepraszam za niedogodności!

      Usuń
  9. Kiedy miałam z osiem lat planowałam, że kiedy będę duża napiszę książkę, która przedstawiałaby świat oczami psa! :-) Widać inni też mieli ten pomysł :D
    Książka wydaj się być ciekawa, autorki wprawdzie nie znam, ale chyba się zainteresuję jej twórczością.
    A psiak na zdjęciu- CUDO!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej książki jeszcze nie czytałam. Wszystko przede mną;)

    OdpowiedzUsuń
  11. w przypadku odwiecznego zapytania "co wolisz: psa czy kota", od zawsze wygrywał u mnie kot, ale do psich historii czasami też sięgam. zobaczymy jak będzie z Woolfem.

    OdpowiedzUsuń

  12. Gdzie Ty wynajdujesz takie książki? Pewnie na jakichś zakurzonych półkach w bibliotece. Recenzja ciekawa. Chociaż twierdzisz, że czyta się ją bardzo szybko i jest dowcipna, boję się, że książka mnie nie zaintryguje.
    Modelka na zdjęciu rzeczywiście pierwsza klasa!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie przeczytam, od jakiegoś czasu przymierzam się do tej autorki, ale nadal żadna jej książka nie stoi na półce. Chyba czas najwyższy to zmienić:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Żeby tylko człowiek znalazł czas na to, żeby wszystkie zaległe i planowane książki przeczytać... Życia nie starcza po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  15. wydawać by się mogło, że książka nie jest ciekawa, bo bohaterami są... psy. jednak po głębszym przeczytaniu Twojego posta muszę stwierdzić, że to jednak wspaniała książka i że autorka ma niezłą wyobraźnię. kolejna książka na liście do przeczytania.
    Pozdrawiam,
    swiatkasiencjusza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. W imieniu swoim i Niobe - dziękuję za wszystkie miłe słowa! Cieszę się, że tyle osób wyraziło chęć sięgnięcia po "Flusha". Dajcie znać, jeśli przeczytacie i zrecenzujecie tę książkę, chętnie porównam nasze wrażenia. :)

    Perry, psich biografii nigdy za wiele!

    Agnieszko, "Flusha" znalazłam na półce w empiku. Jeśli nie jesteś przekonana, zajrzyj tam i po lekturze fragmentu/ów podejmij decyzję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy zbieg okoliczności, bo też niedawno czytałam "Flusha" ;) który spowodował u mnie lawinę wspomnień o moim własnym zwierzyńcu :) Szczególnie, że Bruno też pochodzi z królewskiej rodziny spanieli :) ps. Podoba mi się u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń