Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

tak to już jest

Barry umiera w niedzielę. Jeszcze w czwartek grał z Gavinem w squasha, a trzy dni później traci przytomność na parkingu. Tak to już jest.

Barry Fairbrother nie żyje, przekazują sobie mieszkańcy Pagford i bez dalszej zwłoki obgadują stałe elementy tragedii: wdowę, dzieci, przyczynę śmierci. Każdy inaczej reaguje na tę wiadomość. Andrew wyobraża sobie, jakby to było, gdyby to jego ojciec umarł (w myślach pozwala sobie na taką zuchwałość, bo tylko w swojej głowie może z nim stanąć do równej walki). On na pewno nie wysilałby się przy wyborze trumny, kupiłby najtańszą. Jadąc samochodem, Samantha dostrzega mężczyznę o sylwetce i chodzie Barry'ego. Wstrząśnięta, ogląda się za nim.

Barry kipnął, śmieje się Fats, syn nielubianego wicedyrektora (nazywanego Przegródką ze względu na obsesję do utrzymywania porządku w przegródkach na ścianie obok jego gabinetu) i otyłej szkolnej pedagog. Słynie z ciętego dowcipu. Dobierając sobie przyjaciół, zwraca uwagę na to, czy są autentyczni. Fats, podobnie jak większość przedstawionych w powieści nastolatków, pielęgnuje swój profil na Facebooku, a matematykę nazywa spazmatyką.

Rowling potrafi opisać swoich bohaterów w kilku zdaniach. Shirley Mollison w korzystnym świetle przypomina cherubinka. Jej mąż, Howard, w pracy nosi czapkę à la Sherlock Holmes (uprzednio wpiąwszy w nią kilka much wędkarskich). Okulary upodabniają Colina do kreta. Głęboka pionowa bruzda między brwiami nadaje doktor Parminder wiecznie skupiony wyraz, Vikram zaś przypomina gwiazdora filmowego.

Równie interesująco przedstawia się historia miasteczka. Sprzedając kilka pokrytych zaroślami pól radzie Yarvil, Aubrey Fawley, właściciel pięknej rezydencji Sweetlove House, pogłębił konflikt między Pagford a położonym na północy Yarvil. Zbudowane na tych polach osiedle Fields zostaje wyizolowane przez resztę pagfordczyków. Mówi się, że mieszkający tam ludzie mają destrukcyjny wpływ na otoczenie; niektórzy z chęcią pozbyliby się kłopotu i przyłączyli Fields do Yarvil.

Warto zwrócić uwagę na zindywidualizowane dialogi. Przyjrzyjmy się - na przykład - rozmowie Terri, narkomanki mieszkającej z dwójką dzieci, z opiekunką społeczną o imieniu Kay. Wszedłszy do domu, Kay z przerażeniem zauważa zaniedbanego Robbiego (chłopczyk nie ukończył jeszcze czterech lat). Trzeba mu pomóc?, pyta. Eee, da se radę, odpowiada otępiałym głosem Terri. Może mu jednak pomogę? Taa.

Poszukiwacze interesujących postaci kobiecych nie będą zawiedzeni. Tessa Wall, szkolna pedagog, jest wyrozumiałą matką: puka do pokoju syna i zawsze daje mu czas na ukrycie tego, co akurat oglądał w Internecie. Tuż po przebudzeniu Samantha czuje ulgę, widząc męża leżącego koło niej, mimo że coraz częściej wydaje jej się nudny; wieczorami marzy o młodym adoratorze i nowej, jędrnej twarzy. Cicha Sukhvinder ukradkiem ociera oczy owiniętą swetrem ręką. Ze względu na ciemny meszek nad górną wargą uczniowie nazywają ją hermafrodytą. Nieustanne drwiny w połączeniu z obojętnością ojca i krytycznymi uwagami matki odbierają jej pewność siebie.

Zachowanie bohaterów (nigdy jednak nieprzechodzące w karykaturę) może czasem wywołać nieznaczny uśmiech na twarzy czytelnika. Rozmawiając przez telefon z rodzicami, Miles przełącza na głośnomówiący, żeby jego żona też usłyszała, co mają do powiedzenia. Zauroczony Gaią Andrew cieszy się, kiedy dziewczyna siada po prawej stronie, bo jego prawy policzek jest znacznie mniej zapryszczony niż ten drugi.

Powieść składa się z siedmiu części; tytuły poszczególnych rozdziałów zostały zastąpione dniami tygodnia.

J. K. Rowling, Trafny wybór, s. 505, Znak, Kraków 2012

21 komentarzy:

  1. Wiem wystarczająco by stwierdzić, że nie jest to książka dla mnie i niestety nawet Twoja recenzja tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zagorzałą fanką HP od przeszło 7 lat, więc z pewnością sięgnę kiedyś po "Trafny wybór"; przy czym to "sięgnę" jest tak luźno zawieszone w czasie, że nie wiem kiedy to nastąpi :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwię się sama sobie, że do tej pory jeszcze tej książki nie zdobyłam. No nic, będę musiała to nadrobić.
    P.S. W Twojej recenzji zabrakło mi wyraźnej Twojej opinii na temat książki. Ale to moje spostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spostrzeżenia czytelników są zawsze mile widziane. :) Twoje jest wyjątkowo trafne, tak naprawdę w żadnym z ostatnich wpisów nie zaznaczyłam wyraźnie swojej opinii. Postaram się nad tym popracować.
      Gwoli uściślenia zatem - "Trafny wybór" mi się spodobał.
      U Rowling cenię sobie opisy wyglądu bohaterów (im krótsze, tym lepsze!), zwłaszcza te, w których porównuje ich do zwierząt. Tego rodzaju porównania pojawiają się zarówno w HP (przykładowo, Rufus Scrimgeour przywoływał na myśl starego lwa), jak i w TW (wspomniany już Colin w okularach przypominający kreta).
      Swoją drogą, jeśli ktoś czytał obie te pozycje i dostrzegł jakieś interesujące cechy wspólne, proszę się nimi ze mną podzielić!

      Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze!

      Usuń
  4. Trafny wybór to dla mnie dobra książka, ale mimo wszystko po Rowlnig spodziewałam się więcej. autorka znakomicie buduje atmosferę i historię miasteczka, ale charaktery poszczególnych postaci są zbyt stereotypowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, sama śledząc losy Fatsa, skrzywiłam się na widok Nietzschego. Jak zło i anarchia, to zaraz Nietzsche. ;)
      Którzy bohaterowie - bo chyba nie wszyscy; Tessa, na przykład, mnie zainteresowała - wydali ci się najbardziej stereotypowi, którzy najmniej?

      Usuń
  5. Chętnie przeczytam i zobaczę, jak Rowling radzi sobie bez Harry'ego! Wszystkie recenzje zachęcają do lektury więc nie pozostaje nic więcej, tylko zapolować. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wróciłaś! Cieszę się, naprawdę ;) Długi czas zaglądałam i nic się nie działo, w końcu przestałam, tyle że nie usunęłam cię z listy na blogu książkowym. A w międzyczasie sama jakoś przestałam pisać recenzje, i umknął mi twój powrót. Zdaje mi się, że wcale ci się warsztat nie zepsuł, ta recenzja tak samo nietypowa i zachęcająca, jak stare ;)
    Odniosę się jeszcze do samej książki, żeby nie było: zdaje mi się, że z chęcią bym przeczytała. Ale nie nastawiam się na nic, teraz mam znacznie mniej czasu na książki, i zmienia mi się też podejście. W przeciągu ostatniego roku przynajmniej połowa z tego, co czytałam, to powtórki czegoś, co kiedyś za dobre uznałam, innymi słowy zrobiło się ze mnie stare sentymentalne babsko ;)
    Miało być o książce Rowling, i prawie nie było. Wybacz gadulstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już bardzo długo czaję się na ta książkę i ciągle mam jakieś inne wydatki. ale na pewno ją kupię i na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie jestem ciekawa tej książki, wiem że nie jest tak wybitna jak Harry, ale mam nadzieje że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam wciąż przed sobą serię o Harrym (wiem, wstyd). :) Zamierzam to jednak nadrobić na wakacjach. Może wtedy sięgnę i po tę pozycję.

    P.S. Dzięki za propozycję wymiany, ale właśnie dostałam "Miasto kości" od mamy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam najnowszą powieść pani Rowling, i bardzo mi ona przypadła do gustu :). Ale wiadomo, Potter i tak najlepszy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za komentarze! Zachęcam do lektury i jednocześnie przestrzegam przed nadmiernym porównywaniem TW z HP, bo to - mimo pewnych podobieństw (stylistycznych czy też w kreacji świata przedstawionego) - są całkiem odmienne książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę jakoś subskrybować Twój blog, by mi powiadomienia o nowych wpisach przychodziły.^^''

    Ale ad rem - nie czytałam HP, więc i do tej książki niespecjalnie mnie ciągnęło. Interesująco o niej piszesz i ta książka zaczyna mnie lekko intrygować. To dobry znak. Trafny wybór ; )

    OdpowiedzUsuń
  13. HP nie czytałem, ba, nawet ekranizacji nie widziałem, ale zakupu "Trafnego wyboru" odmówić sobie nie potrafiłem, zwłaszcza po tym, jak kilka serwisów umieściło książkę w zestawieniu najważniejszych tytułów roku :) Jeszcze nie czytałem, ale jest w moich bliskich planach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie podpadnę wielu osobom, ale... kiedyś sięgnęłam po pierwszą część Harry'ego, ale nie zachwyciła mnie, zatem nie skusiłam się na kolejne tomy. Dalej nie mam ochoty na tę serię, za to "Trafny wybór" przeczytam z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  15. To pierwsza pozytywna opinia o tej książce, na którą natrafiłam:) Może jednak warto ją przeczytać, żeby samemu wyrobić sobie zdanie?
    Stworzyłeś bardzo ciekawego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama w trakcie lektury pierwszej części miałam pewne wątpliwości. Przykro mi się czytało te wszystkie żarty z tuszy Dudleya (np. jak Hagrid wyczarował mu świński ogonek i powiedział, że Dudley nie mógłby być większą świnią). Ale w późniejszych tomach nawet Dursleyowie nabrali kolorów, polubiłam Petunię. :)

    Cieszę się, że udało mi się Was zachęcić!

    OdpowiedzUsuń
  17. "Trafny wybór" to książka warta przeczytania, ale bez ochów i achów jak to było w przypadku Harry'ego.
    W swoim wpisie skupiłeś się głównie na bohaterach tej książki, ja mam na ich temat tylko jedno do powiedzenia- było ich za dużo. Zdecydowanie brakowało mi konkretnego głównego bohatera. Oczywiście rozumiem zamierzenie autorki, coby głównym bohaterem jej powieści dla dorosłych była cała społeczność miasteczka, ale mnie się to nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  18. zapowiada się ciekawie...byłam daleka od jej przeczytania, bo promowano ją jako pierwszą powieść dla dorosłych itp. ale po tym opisie może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przejrzałam Twój blog i z ciekawością przeczytałam opinię o tej książce. Zaskoczyła mnie pozytywna opinia na temat TW osoby, która zna wcześniejszą twórczość Rowling. Osobiście byłam zawiedziona akcją, w której brakowało punktu zaczepienia dla czytelnika. Rzecz się ciągnie, choć czyta się ją dosyć szybko. Poprawna narracyjnie, mimo to kuleje. Myślę, że brak sukcesu tej książki stał się przyczyną powstania męskiego pseudonimu artystycznego Rowling. Nie wiem, bo nie czytałam, ale chyba te kolejne książki zostały lepiej przyjęte.

    OdpowiedzUsuń