Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Serce mam gorące

Ślub piętnastoletniej córki, Floriny, sprawia, że Matylda (mimo swoich trzydziestu czterech lat) czuje się starą kobietą. Urodziła dziewięcioro dzieci, a teraz patrzy, jak - jedno po drugim - opuszczają gniazdo rodzinne. Mąż, paryski złotnik, dobiega już sześćdziesiątki; łącząca ich niegdyś namiętność przemieniła się w pełne czułości przywiązanie. Co więcej, Wilhelm, kuzyn zięcia, który w trakcie wesela przykuł jej uwagę, zdaje się nie dostrzegać nikogo poza Floriną. 

Komu mogłaby się zwierzyć? Strachliwa pokojówka nie wzbudza zaufania, bohaterka zatem udaje się do Szarloty. Przyjaciółka Matyldy jest jedną z wielu niezwykłych kobiet występujących w powieści. Osoba o wielkiej dobroci, po tajemniczym zniknięciu męża znalazła w sobie dość sił, aby podjąć pracę w jego zawodzie. Czytelnik poznaje również kościstą Berodę Thomassin, która zręcznie kopiuje manuskrypty, wzbudzając tym zazdrość wielu mnichów, Margot Taillefer, osiemdziesięcioletnią babkę o szorstkim charakterze, czy Jolandę troskliwie opiekującą się sparaliżowanym wskutek wypadku synem.

Jeden z głównych wątków dotyczy miłości Wilhelma do Floriny. Uczucie młodego handlarza futrami ma charakter destrukcyjny; natarczywe spojrzenia z czasem prowadzą do zuchwałych próśb i szantaży. Dlaczego wciąż mnie odpychasz?, pyta. Nie widzisz, jak cię kocham? Uratowawszy któregoś dnia życie ukochanej, nie waha się dłużej - wyznaje jej miłość. Nasze spotkanie nie mogło być przypadkowe, przekonuje. To znak, że miłość jest nam pisana! Od tej pory, nie zważając na rodzinę dziewczyny, robi wszystko, aby zrealizować swoje pragnienia. Mąż Floriny stanowi dla niego tylko przeszkodę: kiedy zostaje pobity do nieprzytomności, Wilhelm żałuje, że rany nie okazały się śmiertelne.

Bourin przedstawia wiele odmian miłości: romanse, uczucia niespełnione, złamane serca, więź matki z dziećmi. Matylda poślubiła Szczepana, mając czternaście lat. Podziwiała wówczas tego powszechnie szanowanego mężczyznę, teraz zaś coraz częściej zdarza się jej żałować pochopnej decyzji. Małżonków łączą dzieci i długie godziny spędzone nad obróbką złota. Bohaterka bowiem chętnie projektuje monstrancje albo biżuterię w sklepie na ulicy Quincampoix. Florina i Filip natomiast są świeżo po ślubie, świata poza sobą nie widzą. Nigdy się nie zmienimy, deklarują.

Doradzając synowi w sprawie małżeństwa, Matylda mówi, aby nie podejmował pochopnych decyzji. Tyle ludzi myli się co do swoich prawdziwych uczuć i zbyt późno zdaje sobie z tego sprawę. Skąd (zwłaszcza w młodym wieku) mieć pewność, że jest się zakochanym w kobiecie (albo mężczyźnie), a nie w miłości czy w adoracji?

Autorka porusza też temat starości. Osiemdziesięcioletnia Margot często opowiada o wydarzeniach ze swojej młodości, znacznie je upiększając. Za moich czasów wolało się bardziej męskich mężczyzn, krytykuje męża Floriny. Takie uwagi nie zjednują jej przyjaciół. Matylda jednak rumieni się ze wstydu, kiedy, odrzuciwszy po raz kolejny zaproszenie krewnej, dostrzega smutek na twarzy starej kobiety. Bohaterka obawia się, że najlepsze lata ma już za sobą. Uwodziciele już na nią nie zwracają uwagi, został jedynie bezsilny mąż. Mimo ponurych rozmyślań nie pozwala się zepchnąć na boczny tor. Pracuje zarówno w domu, jak i w sklepie, stawia przed sobą cele i realizuje je z nieustającą determinacją.

Co wiemy o bliźnim? Tylko pozory, stwierdza Matylda. Jej córka dochodzi do podobnego wniosku: w gruncie rzeczy nic nie wiemy o uczuciach otaczających nas osób. Wszyscy, jak się okazuje, mają sekrety. Pod chłodną, bladą twarzą kryje się zraniona duma i znużenie. Próby nawiązania kontaktu nie przynoszą rezultatów, bohaterowie powieści pozostają samotni. Wilhelm czuje uścisk dłoni Matyldy, ale go nie odwzajemnia. Cóż mógłby dla niej zrobić? 

W powieści nie brakuje rozważań religijnych i filozoficznych. Matylda dyskutuje z Piotrem, kanonikiem kapituły Notre-Dame, o dwoistej naturze człowieka. Nie chce zrezygnować z życia cielesnego, ale nie zamierza zdradzać męża - czyżby rozminęła się z powołaniem? Pojawia się również kwestia odpowiedzialności i kary za zbrodnię. Co robić: odpowiedzieć niegodziwością na niegodziwość czy wybaczyć jak prawdziwy chrześcijanin? W obliczu nieszczęść spotykających rodzinę złotnika rodzi się pytanie o sens cierpienia. Nasze losy są niezrozumiałe - mówi sparaliżowany Marek - jeśli chce się je pojąć za pomocą tak ubogiego instrumentu, jakim jest rozum. 

Bourin pieczołowicie odtwarza życie codzienne mieszkańców trzynastowiecznego Paryża. Przedstawia strój Matyldy w najdrobniejszych szczegółach, nie zapominając o złoconych ciżemkach z kordobańskiej skóry czy haftowanym pasku, z którego zwisa sakiewka. Opisuje uczty zamożnych mieszczan (na ich stołach pojawiają się m.in. szczupaki z pieprzem, kremy, rzeżucha dla odświeżenia podniebienia) i obchody święta majowej miłości, kiedy to panny biorą udział w radosnych procesjach, samodzielnie wybrawszy towarzyszącego im kawalera (mężatki też mogą zatańczyć z partnerem innym niż mąż).

Śledząc losy bohaterów różniących się zawodem i pochodzeniem, dostrzegamy, jak wyglądało życie poszczególnych grup społecznych. Arnold Brunel jest żakiem. Wraz z przyjaciółmi uczęszcza na kursy teologii słynnego Alberta Wielkiego, nie stroni również od dobrej zabawy. Jeden z jego kompanów, Artus, wieczny student, należy do goliardów, wędrownych bardów prowadzących swobodny tryb życia. Wspomniany już Filip z kolei określa się mianem truwera.

Spotykamy się niekiedy z przekonaniem, jakoby w wiekach średnich ludzie się nie myli. Autorka jednak odcina się od tych opinii: rankiem Szczepan Brunel udaje się do najbliższej łaźni, ochmistrzyni zaś przygotowuje kąpiel dla jego żony. Bohaterowie nie tylko dbają o higienę, ale też zdobywają wiedzę. Przykładowo, córki Matyldy uczą się gramatyki, literatury, rachunków i muzyki.

Kończąc, zapewnię jeszcze: miłośnicy wartkiej akcji nie będą zawiedzeni. Romanse, porwanie i późniejsze poszukiwania sprawców, krwawa zemsta, pielgrzymka do grobu świętego Marcina, królewskie krucjaty - czego tu nie ma? 

Powieść, utrzymana w narracji trzecioosobowej, składa się z dwóch części: Majowa miłość (kwiecień 1246 - luty 1247), Sekrety kobiet złotnika (wrzesień 1253 - sierpień 1255). Zawiera również krótką przedmowę napisaną przez Pernoud, autorkę Kobiety w czasach katedr, i spis głównych postaci.

Jeanne Bourin, Sekrety kobiet złotnika, s. 470, Noir sur blanc, Warszawa 2013

25 komentarzy:

  1. Przepadam za twoimi recenzjami. Mam wrażenie, że udaje ci się wyciągnąć całą esencję z książek, zarazem nie zdradzając fabuły. Coś pięknego.
    Dawno żadna powieść mnie tak nie zaciekawiła, naprawdę. Właściwie to przeczytałabym cokolwiek w podobnych klimatach. Może to dlatego, że dawno nie czytałam porządnej fikcji historycznej - no, jeśli tak, to czeka na mnie "Krystyna, córka Lavransa", powinnam nią zaspokoić głód.
    Jeszcze co do czytania biografii po sztandarowym dziele twórcy - sama nie zawsze tego przestrzegam, jeśli się zdarzy że mogę zgarnąć interesującą biografię najpierw, to co się będę cackać ;) Ale jednak bardziej mnie ciekawi ten twórca, z którym już się zetknęłam i miałam szansę wyrobić sobie jakąś opinię co do niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zarumieniłam. ;) Dziękuję!
      Undset jest świetna! Dobrze, że mi o niej przypomniałaś, może jeszcze wrócę do tej historii. :)

      Usuń
  2. Szukałam dobrej książki, której akcja będzie toczyła się w średniowieczu i dzięki Twojej recenzji chyba już znalazłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może dam się namówić:) Jednak na razie mam w kolejce do czytania sporo pozycji, więc "Sekrety kobiet złotnika" będą musiały poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście książka zawiera s sobie wiele wątków co jest nie lada atutem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O proszę! Dziś już czytałam jedną recenzję tej książki :) Cieszę się, że i Tobie przypadła ona do gustu, bo zastanawiałam się, czyby sobie jej nie sprawić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się interesująca lektura :) zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może być interesująco. Się znajdzie, się przeczyta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znakomita lektura, bardzo chciałabym, żeby miała dalszy ciąg!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka napisała kontynuację - Le Jeu de la tentation. Może i ta powieść pojawi się kiedyś w polskich księgarniach. :)

      Usuń
  9. Zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, cechuje ją równa dbałość o szczegóły, co w powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Romans, porwanie i zemsta... Taka mieszanka idealnie mi pasuje, dlatego muszę koniecznie poznać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Średniowiecze mnie fascynuje, dlatego mam chętkę na tę ksiązkę. Już ją zresztą wpisałam na moje "must read":)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przemawia do mnie Twoja recenzja, a i temat, czy raczej takie tło historyczne lubię, więc z chęcią przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz słyszę o tej powieści. Widać, ze ma wiele zalet, ale raczej nie przeczytam, ponieważ niezbyt lubię tematykę średniowieczną. Dodałam do obserwowanych :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie: magiczne-polki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, jak tylko znajdę czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zapowiada sie interesujaco

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle wyszukana książka i świetna recenzja. Zawsze czuję się zainteresowana i zaintrygowana po przeczytaniu tego co napiszesz:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś rzadko mam okazję sięgnąć po książki, których akcja dotyczy odleglejszych epok, jednak ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad sięgnięciem po jedną z nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. nieczęsto spotyka się tego typu ksiażki. trudno mi powiedzieć, czy wpasuje się w moje gusta, ale warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem miłośnikiem wszystkich powieści o miłość ze szczęśliwym zakończeniem. Nie miałem okazji ani tej przeczytać, ani o niej nic nie słyszałem. Połączenie romansu ze średniowieczem, to na pewno bardzo dobre połączenie, więc książka na pewno by mi się spodobała, jeśli miałbym okazję ją przeczytać. Nadużywasz średników, no patrz, a ja nie wiem, czego nadużywam... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszy raz czytam o tej książce. Chętnie po nią sięgnę bo lubię książki osadzone w epoce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj nominowałem Ciebie do Liebster Award: http://imperiumlektur.blogspot.com/2013/06/nominacja-do-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i zawarte w nich miłe słowa!
    Jeśli sięgniecie po tę powieść, koniecznie podzielcie się wrażeniami. :)

    OdpowiedzUsuń