Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Dziwy i dziwactwa

Trzy siostry Philpot przeprowadzają się do nadmorskiego kurortu Lyme Regis w Dorset. Odosobnione miasteczko w niczym nie przypomina Londynu, kobiety jednak nie narzekają na nudę. Margaret nie opuszcza ani jednego balu, Louise opiekuje się ogrodem ze stuletnim drzewem tulipanowca, a Elizabeth spaceruje po plaży. Podczas jednej z takich wędrówek znajduje skamieniałość: pierwszą, drugą, trzecią... Dumna z powstającej kolekcji, wybiera się do stolarza po gablotę; tam poznaje Mary, młodą dziewczynę bez trudu rozpoznającą różne typy amonitów. 

Elizabeth twierdzi, że każdy ma jeden wiodący rys. U Margaret są to ręce, u Louise i Mary - oczy, ona sama zaś wyróżnia się wydatną żuchwą. Niestety! Wolałaby należeć do ludzi o wyrazistych oczach, oni bowiem zwracają największą uwagę na to, jak funkcjonuje świat. Wbrew własnym obawom Elizabeth wnikliwie obserwuje otoczenie i nie stroni od komentarzy: jej zdaniem rozgardiasz w warsztacie Anningów odzwierciedla nieład duchowy. Bywa też dowcipna. Powiedziawszy, że najbardziej ruchliwe u brata są brwi, przypomina o spoczywającej na nim odpowiedzialności za losy czterech sióstr - każdemu w takim położeniu ruszałyby się brwi. 

Kolejne rozdziały, utrzymane w narracji pierwszoosobowej, naprzemiennie przybliżają czytelnikowi myśli głównych bohaterek, Elizabeth i Mary. Chevalier, o czym dowiadujemy się z posłowia (zakończonego obszernymi wskazówkami bibliograficznymi), opiera swoją powieść na faktach. Mary Anning była dziewiętnastowieczną zbieraczką skamieniałości. Znalazła kompletny szkielet ichtiozaura, plezjozaura oraz pterozaura, przyczyniając się tym samym do rozwoju paleontologii i zmiany sposobu myślenia o świecie.

Razem w milczeniu

To historia przyjaźni dwóch kobiet. Wydawałoby się, że dzieli je wszystko: niezamężna dama z klasy średniej i młoda dziewczyna utrzymująca się z pracy. Elizabeth dba o porządek, każdy okaz opatruje etykietką. Mary z kolei nie używa nazw linneańskich (ichtiozaura woli nazywać ichtkiem). Obie jednak porównują obcowanie ze znaleziskiem do odkrywania nowego świata. Tak, czasem zazdroszczą sobie nawzajem efektów pracy. Szukanie dziwów trawi człowieka jak głód - inne sprawy tracą znaczenie. Ale następnego dnia bohaterki znów idą na plażę, spacerują w milczeniu, podniesione na duchu obecnością przyjaciółki.

Ich znajomość opiera się na czymś więcej niż na wspólnej pasji. Elizabeth dostrzega w Mary bratnią duszę odznaczającą się bogatymi przeżyciami wewnętrznymi i skłonną do refleksji. Oglądając rozgwieżdżone niebo, Mary czuje się mała i pusta w środku. Dramatyczne wydarzenia boleśnie przypominają, że jest śmiertelna. Dziewczyna myśli o własnym ciele po śmierci: czy ona też zamieni się w kamień? Czego się dowie człowiek, gdy ją wykopie?

Zarówno Elizabeth, jak i Mary nie należą w pełni do lokalnej społeczności. Otwarcie lekceważą obowiązujące normy postępowania. Samotne wędrówki, przebywanie w towarzystwie osób o wyższej pozycji społecznej, dziwaczne zainteresowanie połączone z nieustającym poszerzaniem wiedzy - mieszkańcy Lyme, nie rozumiejąc podobnego zachowania, surowo osądzają tych, którzy się wyróżniają. Dlatego (między innymi) Joe Anning, starszy brat Mary, postanawia zająć się tapicerstwem. Pragnie poczucia bezpieczeństwa i sposobności, by stać się szanowanym człowiekiem.

Zajęcie, które nie przystoi damie

Powieść Chevalier jest również świadectwem niezwykłej pasji. Dwudziestopięcioletnia Elizabeth, przy nikłym prawdopodobieństwie zamążpójścia, potrzebuje jakiegoś hobby, żeby wypełnić czas. Przypadkowe znalezisko pomaga jej podjąć decyzję. Kto by się spodziewał takich rezultatów? Skamieliny, jak się okazuje, dostarczają szczególnej przyjemności: człowiek trzyma w rękach martwe od dawna ciało i zastanawia się nad przeszłością. Nieważne, że to zajęcie nie przystoi damie.

Odkrycie Mary ściąga na lokalne plaże geologów i dżentelmenów o zainteresowaniach geologicznych. Skamieniałości stają się modne. Każdy chce zdobyć własnego ichtiozaura, ale nie wszyscy szanują prawa znalazcy do okazu. Oprócz poszukiwaczy przybywają kolekcjonerzy. Czym oni się różnią? Kolekcjoner posiada gablotę z osobliwościami, w której umieszcza efekty pracy innych ludzi. Nie dysponuje rozległą wiedzą na temat swojej kolekcji; wystarczy, że dzięki tym kamieniom może uchodzić za człowieka światowego. Poszukiwacz zaś spędza w terenie całe godziny. Bada i porównuje poszczególne okazy, a potem wyciąga wnioski z obserwacji.

Może nie ma odpowiedzi

Czym właściwie są dziwy znajdowane na plaży? To czarcie dzieło, mawiają mieszkańcy Lyme, ze strachem spoglądając na zbiory Anningów. Obawy jednak nie zmniejszają ich ciekawości - usłyszawszy o wydobyciu czaszki, bez sprzeciwu płacą pensa i spieszą obejrzeć potwora. Dziedzic Henley natomiast nazywa amonity robakami. Właśnie w tej pozycji grzebiemy zmarłych, upiera się. Martwe robaki też zwijają się w kłębek.

Elizabeth z właściwą sobie dociekliwością zbiera informacje. Nie mamy do czynienia z krokodylem ani z żadnym znanym nam gatunkiem, uznaje po wielogodzinnych analizach. Stworzenie, którego szczątki odkryliśmy, już nie istnieje. Ale na tym nie koniec pytań. Czy to znaczy, że Bóg nie zaplanował, co zrobi ze wszystkimi zwierzętami? Jeśli pozwolił tym nieszczęśnikom wymrzeć, jakie są jego zamiary wobec ludzi? Czy i my mamy wymrzeć? Pełna rozterek, Elizabeth udaje się do pastora Jonesa. Duchowny, o czym się wnet przekonuje, nie podziela jej wątpliwości. Co myślę?, pyta. W ogóle o nich nie myślę.

Starą panną nie chcę być

Pogodziłam się z samotnym życiem, mówi Elizabeth. Staropanieństwo było mi pisane - kogo zainteresowałaby nieładna, koścista i nazbyt poważna panna? Bohaterka nieustannie powraca myślami do kwestii małżeństwa. Robiąc zakupy, zastanawia się, czy sprzedawca próbuje wykorzystać kobietę pozbawioną męskiej opieki. Mogłaby, oczywiście, poprosić brata o pomoc, ale nie chce polegać na nim w każdej sprawie.

Mężatki charakteryzują się niezachwianym samozadowoleniem, które wynika z braku zmartwień dotyczących przyszłości. Widok Margaret kolejny raz tańczącej z Jamesem Footem zatem raduje pozostałe siostry. Niestety, James wkrótce opuszcza okolicę, uznawszy, że panny Philpot nie mają ani pieniędzy, ani pozycji. Wraz z najlepszą okazją zamążpójścia Margaret traci popularność wśród znajomych. Różnokolorowe turbany nie są już wyrazem śmiałości, zostają za to przykładem dziwactwa.

Kobiety nie mają wstępu na spotkania naukowe poświęcone odnalezionym skamieniałościom. Nazwiska Mary nie umieszczą w pismach akademickich czy książkach, ludzie zapomną o Anningach, martwi się Elizabeth. Zmuszony przez nią, jeden z organizatorów w kilku słowach wyraża wdzięczność dla zbieraczki. Tylko tyle. Zdawkowe podziękowania, które utoną w zalewie zachwytów nad ichtiozaurem.

Utonęły?

Tracy Chevalier, Dziewczyna z muszlą, s. 400, Wyd. Albatros, Poznań 2011

28 komentarzy:

  1. Zainteresowałam się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygujące. Pewnie nie zerknęłabym na tę książkę, mimo naprawdę fajnej okładki, ale Twoja recenzja sprawiła, że naprawdę mam na nią wielką ochotę. Jutro idę do biblioteki, w sobotę jadę w góry, więc jak ją znajdę, to wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W góry? Zazdroszczę. Miłego wypoczynku zatem! Po powrocie daj znać, jak było. :)
      A kiedy już zbrzydną ci góry, przyjedź nad morze - przyda mi się pomoc w poszukiwaniach ichtiozaura. ;)

      Usuń
  3. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce, ale wydaje się być naprawdę ciekawa. W każdym razie jej tematyka przykuła moją uwagę i popytam się w bibliotece, czy akurat mają ,,Dziewczyny z muszlą''.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje recenzje są zawsze bardzo wyczerpujące i kuszące:) Jak tu im nie ulec? Nie znam tej książki, ale mam nadzieję, że poznam.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo szczegółowa recenzja:) można się dużo dowiedzieć i stwierdzić czy się chce przeczytać daną książkę;p ta raczej nie jest dla mnie:) no ale cóż wszystkiego się w życiu nie przeczyta;p
    Ciesze się że mój portret ci się spodobał. zerkaj częściej:) ja będę wpadać;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie nawet nie zerknęłabym na tę książkę przechodząc obok niej obojętnie w księgarni. Teraz jednak po przeczytaniu Twojej szczegółowej recenzji, myślę, że jak tylko znajdę czas, to po nią sięgnę. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewałabym się po tej książeczce tak interesującej fabuły. Intrygujące.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie Twoje słowa są ciekawsze od powieści :) Bo książkę czytałam, jest przyznam, dość interesująca, ale Ty napisałaś o niej o niebo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, dziękuję! Rzadko odzywa się tutaj ktoś zaznajomiony z polecaną przeze mnie lekturą, skorzystam więc z okazji i popytam: co (albo kto) ci się najbardziej podobało? Co najmniej?
      Jeśli nie chcesz zdradzić innym jakichś zwrotów akcji, możesz odpowiedzieć drogą mailową. :)

      Usuń
  9. Bardzo, bardzo ciekawa recenzja. Nabrałam ochoty na tę książkę, a pewnie sama bym po nią nie sięgnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Płonął ogień twoich oczu" tej autorki. Bardzo ciekawa historiaa. po tę książkę też chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No, no, też mnie zaciekawiłaś. Te czaszki i stara panna to bardzo ciekawy wątek. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. są historie, które choć kilkukrotnie opowiedziane, nadal nam się nie nudzą. odnoszę wrażenie, że to może być jednak z takich historii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo to wszystko ciekawe o czym piszesz!

    Zapraszam do mnie na zabawę "Żyrafa Tosia z Czytelni". Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  14. No jestem bardzo ciekawa, tym bardziej że czytałam o autorce co nie co ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolekcjonerstwo. Dobry temat. I motyw. Kolekcjonerstwo - nie tylko dosłownie, ale i metaforycznie.
    Zastanawiające.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tej książki jeszcze nie znam, ale kojarzę autorkę z innej powieści "Dziewczyna z perłą". Całkiem dobrze mi się ją czytało, choć film bardziej mnie zauroczył.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja również nigdy nie słyszałam o tej książce, ale z tego co napisałaś wydaje się być ona bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta książka po Twojej recenzji zainteresowała mnie tak bardzo, że sprawdziłam czy nie ma jej w mojej bibliotece. Niestety spotkało mnie rozczarowanie, a szkoda bo bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak zwykle się powtórzę. Kolejna książka, której w ogóle nie kojarzę i nigdy o niej nie słyszałam. Twoja ciekawa recenzja znowu skusiła mnie do zapoznania się z tą pozycją:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poczułam się zaintrygowana, a okładka mnie oczarowała :) poszukam w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chętnie bym się z nią zapoznała, ale najpierw muszę nadrobić inne książkowe zaległości :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Książki nie kojarzę i raczej się na nią nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Paleontologia to jedna z moich pasji jeszcze z czasów licealnych, dlatego przeczytanie tej książki, to wręcz mój obowiązek :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zrobiłaś mi na nią ochotę, chociaż jeżeli zdecyduję się ją przeczytać, swoje w kolejce będzie musiała odstać :)
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze, kiedy widzę, że udało mi się kogoś zainteresować opisaną przeze mnie książką, nie mogę przestać się uśmiechać. :)

    Tak, to jedna z takich historii, które nigdy się nie nudzą. Muszę się do czegoś przyznać: uwielbiam powieści o długotrwałej, niebanalnej przyjaźni. :) Nie czytałam wcześniej innych książek tej autorki, ale kiedyś na pewno po nie sięgnę. Zacznę od wspomnianych przez Was ("Płonął ogień twoich oczu", "Dziewczyna z perłą"). Polecacie coś jeszcze?

    Dziękuję za komentarze i życzę wszystkim udanych wakacji!

    OdpowiedzUsuń