Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Zmiennokształtna opowieść

India Morgan Phelps opowiada o duchach. Myli się ten, kto twierdzi, że dopiero po śmierci zostaje się duchem. Duchy to nawiedzające nas wspomnienia. Samobójstwo matki, samobójstwo babki. Niezwykłe obrazy. Tonąca dziewczyna, namalowana przez mężczyznę, który spadł z konia i umarł, oraz Fecunda ratis, namalowana przez mężczyznę, który spadł z motoru i umarł. Abalyn Armitage. Lipcowa noc, kiedy India, jadąc wzdłuż rzeki, dostrzega syrenę. Inna noc, listopadowa i chłodna, kiedy spotyka dziewczynę będącą wilkiem.

Czy możemy zaufać narratorce? India nieustannie się powtarza, odbiega od głównego tematu, skreśla, a nawet usuwa słowa, by to, czego się obawia, zdawało się mniej straszne. Wróciwszy po raz kolejny do jakiegoś wydarzenia, zmienia je. Dwie wersje prawdy nie zawsze okazują się wystarczające, bo czy nie byłoby ciekawiej, gdyby istniała trzecia? India nie planuje nieścisłości - siadając nad pustą kartką, nie zamierza kłamać. Nie zamierza też nie kłamać. Czasem o czymś zapomina, czasem zaś nie rozumie tego, co jej się przytrafia. 

A czy możemy zaufać słowom? Wieczorny spacer po mieście uświadamia Indii, jak mylące bywają nazwy. Chociaż wiele budynków nie pełni już swoich pierwotnych funkcji, mieszkańcy nadal posługują się ustalonymi dawniej wyrazami. Słowa bohaterki, wyszukane i podkreślające jej odmienność (pokój, na przykład, określa mianem bawialni), nie odpowiadają faktom, ale są prawdziwe. Fakty to cegły, prawda natomiast przypomina zaprawę, stwierdza India (a właściwie Ursula K. Le Guin, z której eseju zaczerpnięto tę myśl).

Należałoby teraz zauważyć, że powieść Kiernan składa się z tysiąca cytatów i aluzji. Czego tu nie ma! Szekspir, Lovecraft, Eliot. Alicja w Krainie Czarów. Poznana nocą syrena cytuje Moby Dicka, a India, opisując lęk przed nieznanym, przywołuje Szczęki. Dominują jednak ludowe legendy, podania i baśnie. Historia topielicy znalezionej w Sekwanie. Mała syrenka (ulubiona baśń Indii) i Czerwony kapturek (najmniej lubiana). Ostrzeżenia przed groźnym duchem, co śpiewem nakłania ludzi do samobójstwa. 

India, jak się domyślacie, różni się od pozostałych mieszkańców Providence. Otoczona swoimi obrazami, żyje w samotności. Dużo czyta i niekiedy pisze opowiadania (Syrena z betonowego oceanu, Uśmiech wilkołaka, umieszczone w późniejszych rozdziałach). Poświęca (zbyt?) wiele czasu rozważaniom na temat własnych myśli. Kiedy nie potrafi sobie z nimi poradzić, wsiada do hondy i jedzie donikąd.

Bohaterki, odznaczające się szczególną wrażliwością artystyczną, często spotykają się z nierozumieniem. Społeczność izoluje je ze względu na wygląd i nietypowe zachowanie. Dlatego Abalyn, wysoka dziewczyna w stylu Tildy Swinton, unika konwencjonalnych miejsc pracy. Zarabia, pisząc recenzje gier wideo. Dopiero przed monitorem, wolna od wścibskich, nieproszonych spojrzeń, czuje się bezpieczna.

India i Abalyn uwielbiają opowieści - czy to w formie książki, rzeźby, czy też gry komputerowej. Są zarówno odbiorcami, jak i autorkami, współtworzą bowiem własną opowieść o miłości. Ma ona obiecujący początek: India oferuje swoje mieszkanie do przechowania rzeczy pięknej nieznajomej, wcześniej o mało nie zabrawszy jej książek, niestarannie upchniętych w kartonach, które leżały na ulicy. Następnie, w ślad za rzeczami, wprowadza się Abalyn (tak ma na imię nieznajoma).

Tym, co spaja wszystkie wymienione wątki, jest motyw syren. Wszędzie ich pełno: nie tylko wabiących śpiewem kobiet z rybim ogonem, przebiegłych femme fatale, ale i nieproszonych, niechcianych myśli, z jakimi się zmagamy. Jedni, ulegając podszeptom, w pośpiechu zeskakują z pokładu, inni - niczym Odys - słuchają, przywiązani do masztu. (Jakże odpowiednią wydaje się tutaj metafora okrętu jako ludzkiego losu). 

Skąd pewność, że skok zawsze przynosi zgubę? Towarzystwo Ewy Canning, syreny dostrzeżonej przez Indię, stanowi przekleństwo i błogosławieństwo zarazem. To ona była muzą Alberta Perrault, dziewczyną z obrazów Saltonstalla. Inspirowała kolejne pokolenia artystów. A teraz, w podzięce za troskę, wśpiewuje w Indię niezliczone pieśni. 

Caitlín Rebekah Kiernan opowiada o opowieściach. Mając świadomość ograniczeń, zrywa z tradycyjną, liniową narracją. Poszczególnym wątkom nadaje kształt spiral wewnątrz spiral, rozdziały natomiast nazywa sztucznymi, arbitralnymi konstrukcjami. Pojawiają się rozwidlenia: pierwsze spotkanie z Ewą, na przykład, wydarzyło się dwa razy na dwa sposoby. 

Tonąca dziewczyna przeobraża się z każdym fragmentem. To, co wygląda na pamiętnik prowadzony w celach terapeutycznych, zmienia się w baśniową historię o mitycznych istotach. Baśniowa historia o mitycznych istotach przechodzi w powieść grozy, by za chwilę stać się dzielnikiem artysty poszukującego natchnienia. Akty zastępują rozdziały. Istna likantropia gatunków i rodzajów. 

Baśnie Indii zlewają się ze sobą. Syrena pożycza ubranie od Czerwonego Kapturka, po czym przybiera postać wilczycy. Główny(?) wątek gubi się w odmętach dygresji, cytatów, wycinków z gazet i ekspozycji. Wszystkie one, mimo że czasem sprawiają wrażenie zbędnych, należą do historii. Historii pozbawionej początku lub końca. W powieści Kiernan panuje chaos i, podobnie jak w życiu, brakuje w niej rozstrzygnięcia.

Nawiedzenia, wspomniane w pierwszym akapicie, bywają zaraźliwe. Ludzie przekazują je na różne sposoby: za pomocą baśni, piosenki lub książki. Tonąca dziewczyna również jest nosicielką takiej zarazy. Warto po nią sięgnąć, aby poznać dziewczynę, która - jak podpowiada tytuł - (u)tonie, i/albo dziewczynę, która (na)uczy się pływać.

Caitlín R. Kiernan, Tonąca dziewczyna. Pamiętnik, s. 282, MAG, Warszawa 2014

42 komentarze:

  1. Rozważałam zakup "Tonącej dziewczyny", ale ostatecznie (jako że data była jeszcze wczesna i nie było zbyt wiele recenzji) zdecydowałam się na "TV Ciał0". Choć "Dziewczynę" mam od kogo pożyczyć, więc i tak z pewnością ją przeczytam.

    Czytałam gdzieś opinię, że to idealny obraz schizofrenii, gdzie indziej, ze to dość klasyczny horror. W każdym razie lubię eksperymenty z niewiarygodnym narratorem, muszę jeszcze tylko nabrać sił na zmierzenie się z literackim eksperymentem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten eksperyment narracyjny jest tutaj najciekawszy. :) Schizofrenia paranoidalna odgrywa w nim dużą rolę. Fragmenty napisane przez Indię po odstawieniu leków naprawdę robią wrażenie: chaotyczne i dziwaczne, aż ciarki przechodzą po plecach.

      Nie nazwałabym "Tonącej dziewczyny" klasycznym horrorem (choćby ze względu na wspomnianą w notce likantropię gatunków), ale z całą pewnością zawiera ona elementy charakterystyczne dla tego gatunku. Atmosfera grozy, niepokojące wizje i wspomnienia itp.

      Usuń
  2. Jakoś nie byłam wcześniej zainteresowana tą Tonącą dziewczyną, zupełnie nie wiem dlaczego. Teraz myślę, że jednak mogłabym dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd Ty bierzesz takie niezwykłe książki?! Brzmi nietuzinkowo, mocno, i tak dziwacznie, że aż się przyjrzę z bliska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystałam z empikowej promocji na Ucztę Wyobraźni. Zajrzałam do książki, a tam - (cytuję z pamięci) "świat jest pełen syren, zawsze jest jakaś syrena próbująca śpiewem sprawić, byśmy rozbili swój statek, niektórzy z nas są bardziej podatni niż inni, ale zawsze istnieje jakaś syrena, być może towarzyszy nam całe życie albo znajdujemy ją (czy ona nas) dopiero po wielu latach". Wtedy postanowiłam ją przeczytać. :)

      Usuń
  4. Muszę przeczytać , Twój opis strasznie mnie zachęcił !! :)


    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygująca książka, o której dotąd nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. No jesteś wreszcie. Brakowało Cię tutaj! Cudownie piszesz o książkach, zarażasz nimi, zawsze mam ochotę natychmiast przeczytać to, co polecasz:) Ostatnie zdanie recenzji jest świetne, baaardzo intryguje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz wyjątkowy talent do wynajdowania ciekawych perełek. Nigdy wcześniej nie słyszałam o powyższej książce, ale widzę, że wywarła na tobie niesamowite wrażenie, dlatego popytam się o nią w mojej bibliotece. Może akurat będą mieli.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lektura bardzo interesująco, ale mam wrażenie że nie dla mnie. Jednak wolę prostsze w odbiorze opowieści (mam nadzieję, że nie jest to przejaw niskiej inteligencji;)
    Wracaj;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już wcześniej miałam ochotę na tę książkę, bo widziałam ją gdzieś w czeluściach internetowych i trafił do mnie jej opis. Ale tak dobrej recenzji jak Twoja jeszcze nie czytałam, więc tym bardziej cieszę się, że Cię odwiedziłam.
    Pozaglądałam już też tutaj wszędzie, w każda zakładkę i każą etykietkę. Poczytałam, pośledziłam i jedno co ciśnie mi się na usta to to, że jesteś naprawdę nietypowa (wyjątkowa?), ale w dosłownym tego słowa znaczeniu ;) No i oczywiście będę zaglądała, bo ja lubię takie nietypowe osobowości ;3
    btw, świetne odpowiedzi w zakładce Flyleaf, szczególnie urokliwa ta o różowych włosach. baw się słowami, baw, świetnie Ci to wychodzi!
    pozdrawiam ciepło :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a! i jeszcze ten kaktus, doprawdy nietuzinkowy.

      Usuń
    2. Dziękuję! Twoje słowa natchnęły mnie do zaktualizowania podstron. :)

      Usuń
  10. Ciekawa konstrukcja narratora i interesujący pomysł.
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję się zaintrygowana tą książką :D Z pewnością przeczytam, lubię taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje się być bardzo ciekawa, świetna recenzja :)

    Pozdrawiam serdecznie, będę obserwować! Bardzo ładny blog :>
    W.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowicie napisałaś recenzję :)
    Czyta się ją płynnie - niczym jakąś opowieść :)

    Piękny wystrój bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpadłam tutaj po tym jak zostawiłaś komentarz u mnie i dziękuję za to, bo przeglądnęłam kilka Twoich wpisów(jak na razie) i jestem zachwycona:D Potrafisz pisać, zazdroszczę:) A co do książki, wydaje się być wartościowa, mądra i taka artystyczna, ta inaczej skonstruowana fabuła, zaciekawiłaś mnie i na pewno zapamiętam tytuł:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem, że powinnam napisać o książce i recenzji, ale... świetna roślinka! :P

    No dobra, o książce też będzie. Wygląda na nieco zakręconą, ale ciekawą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałem jeden poradnik na temat duchów i zjawisk nadprzyrodzonych. Skutek był opłakany, więc już więcej nie odważę sięgnąć się po coś takiego. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam zakręcone historie, a ta wygląda mi na taką:) Bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką więc zapisałam ją do swojej listy:) i ja zauważyłam śliczną roślinkę, ale to dlatego, że ja kocham przyrodę i pracowałam w kwiaciarni:) także masz w domu cudeńko:)
    pozdrawiam serdecznie! i bardzo się cieszę, że wróciłaś!

    OdpowiedzUsuń
  18. To jedna z lepszych recenzji jakie w ostatnim czasie czytałam. Ostatnio w blogosferze dominują krótkie, kilku zdaniowe teksty. Zapisuję tytuł, z przyjemnością przeczytam bo lubię tego typu książki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam wszelkie eksperymenty literackie, zwłaszcza te związane z nietypowym sposobem narracji. Zapamiętam sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wróciłaś! :)
    Cieszę się, że właśnie tę książkę recenzowałaś, bo jak dobrze wiesz na mnie ona wywarła równie pozytywne wrażenie i polecam ja komu tylko mogę :)
    P.S. Fajna zmiana wyglądu szablonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia, jak się ucieszyłam, przeczytawszy twoją recenzję "Tonącej dziewczyny". Autorka, niestety, nie jest u nas znana (a szkoda), co widać chociażby na lubimyczytać (zajrzałam tam, by się przekonać, czy na innych czytelnikach powieść wywarła podobne wrażenie). Może organizujemy jakąś kampanię promocyjną? ;)

      Usuń
  21. Jesteś wreszcie!!! :)
    Przeglądałam ostatnio nowości książkowe w wirtualnym katalogu mojej biblioteki i wynotowałam jeden tytuł - właśnie ten!!! Intuicja mnie jednak nie zawiodła :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Już wróciłam ze szpitala, powolutku nadrabiam zaległości i zerkam a tu Twój post...Ty zawsze mnie zachęcisz do lektury i zachwicisz postem;) Co do mnie to zapraszam do Wyzwań m.in. Bibliotecznego i comiesięcznego konkursu;)

    OdpowiedzUsuń
  23. "Wpadam" z rewizytą. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. India to bardzo ciekawa bohaterka z tego, co tu przeczytałam, chętnie bliżej ją poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. co to za kaktus? o_0
    ojej, ja też uwielbiam takie opowieści we wszelkiej formie :) a syreny to ciekawy temat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Euphorbia lactea cristata, jak głosi napis na doniczce. :) Świetnie wychodzi na zdjęciach, prawda?
      A syreny od zawsze mnie fascynowały: czy to w filmie Disneya, czy też na obrazach Waterhouse'a.

      Usuń
  26. Niesamowite jak pięknie opisujesz książkę po którą prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła bo nie jestem fanką tego typu powieści. Są dla mnie zbyt mroczne a po ich przeczytaniu długo nie mogę wyrzucić obrazów z pamięci. Jednakże nie słysząc nigdy o tej powieści , a czytając Twoją recenzję jakaś część mnie poszuka jej w księgarni. Chociażby po to żeby zerknąć ;)
    Pozdrawiam,
    coffeeinpoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Wątek fantastyczny w tej książce przyciąga, ale to wszytko. Recenzja pewnie jest równie zawiła, co książka :D i choć bardzo zachęca do przeczytania "Tonącej dziewczyny", raczej sobie odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Hmm.. możliwe, że ta książka przypadłaby mi do gustu. Bardzo udana recenzja swoją drogą:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Cytaty i odniesienia do innych dzieł literackich to coś, co naprawdę lubię w książkach, pewnie gdyby nie fakt, że mam jeszcze 4 tomy Anne Rice do wciągnięcia to z ciekawości bym sięgnęła :)
    A dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Faktycznie chyba długo Cię nie było między nami :) Cieszę się, że wróciłaś.
    Książka może być ciekawa, ale nie jestem pewna, czy przypadnie mi do gustu... Jeżeli będę miała okazję, to chętnie się o tym przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale Ci zazdroszczę możliwości przeczytania! Ja mam na książkę przeogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Już sama okładka mnie urzekła a Twoja recenzja to wisienka na torcie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! :) Nowym czytelnikom i starym znajomym. Za ciepłe powitanie, za miłe słowa (zarówno pod adresem tekstu, jak i szablonu).

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozumiem Cię wspaniale, bo ja również znikam często i na długo. Brakuje mi i wolnego czasu, i weny twórczej. Nie umiem się skoncentrować:(
    Wspaniale przedstawiłaś tę powieść!! Jestem bardzo nią zaintrygowana, ale z drugiej strony boję się czy przypadnie mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zaciekawiłaś mnie niezmiernie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie da się nie sięgnąć po tak opisaną książkę. Nie da się i koniec. Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń