Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

To nie jest kraj, w którym robi się herbatę nieznajomym

Wpisz lokalizację początkową: Londyn NW. Tutejsi mieszkańcy nie są przykładnymi obywatelami i nie trzeba im tego powtarzać. Na zakupach zapominają o względach etycznych, bo nie mają pieniędzy. Na proszonych kolacjach zostają ekspertami od polityki, islamu i pogody, nad stołem przekazują sobie rozwiązania krajowych problemów. Przekroczywszy trzydziestkę, nadal korzystają z autobusów. Życiowi nieudacznicy, złodzieje, narkomani.

Spacer po mieście warto rozpocząć od niewielkiego kościółka stojącego na dwudziestoarowym placu przy rondzie; nieupiększone wiktoriańskie nagrobki tylko dodają mu uroku. Można mieszkać tu od zawsze i nie wiedzieć, że to miejsce w ogóle istnieje. Kontynuując przechadzkę, mijamy przystanek, na którym czternastoletni Felix (łac. felix – szczęśliwy) leżał pijany. Wiele lat później na tym samym przystanku pozna Grace, która – jak sam przyznaje – uratowała mu życie. 


Wskazówki dotyczące drogi do sukcesu: trzeba mieć łeb na karku, ciężko pracować, odciąć się od tych, co zostali z tyłu i od ich dramatów, wspinać się, krok za krokiem, po drabinie. Nie stać w miejscu, robić coś ze swoim życiem. Odpowiednio ukierunkować ambicje. No i najważniejsze: jeśli nie jesteś biały, cokolwiek robisz, rób to dwa razy lepiej niż oni, żeby się z nimi zrównać. 

Sugerowana trasa: osoba o niskim statusie społecznym inwestuje w kapitał intelektualny, po czym odnajduje osobę ze znaczną nadwyżką zasobów finansowych, aby razem korzystać z przywilejów dostępnych na wyższym poziomie życia. Uwaga! Powyższe wskazówki służą jedynie do planowania podróży. Faktyczna trasa może się różnić z powodu nagłych, nieprzemyślanych decyzji, zbiegów okoliczności, przeznaczenia, warunków atmosferycznych lub (nie)prawdopodobieństwa. Trzeba te czynniki wziąć pod uwagę. Należy słuchać matki i przestrzegać zasad moralnych. 

Leah jako jedyna otwiera drzwi nieznajomej, pożycza jej trzydzieści funtów i częstuje herbatą. Potem, rzecz jasna, wszyscy będą się śmiać, że dała się oszukać. Wielkoduszna Leah wiecznie próbuje kogoś ratować, Leah wegetarianka, Leah opiekunka planety. Niegdyś dusza towarzystwa, obrończyni przyrody, która nie zamierzała dopuścić do wybudowania obwodnicy, dziś pracownica ciasnego biura, absolwentka wydumanego kierunku. 

Jej szkolnym kolegom nie wiedzie się lepiej. Olśniewający uśmiech Nathana przygasł, tu i tam brakuje zęba. Ludzie, nawet dawni kumple, już z nim nie rozmawiają. Felix, pełen pomysłów na filmy fantastycznonaukowe, rozmienia się na drobne. Był/jest sprzedawcą koszulek, dilerem, szefem kuchni w tajskiej knajpce, (niezbyt często) ojcem dwójki dzieci, a nawet rekwizytorem.

Natalie za to wzbudza podziw znajomych. Chociaż nie było łatwo, ukończyła prawo, pierwsza w rodzinie z wyższym wykształceniem. Lubi pracować, unika urlopów, chce, by widziano w niej kobietę odpowiedzialną, spełnioną. Kiedy coś zaczyna, musi to dokończyć, ma to od dziecka. Z trudem nawiązuje przyjaźnie. Powieści, w których dawniej szukała pocieszenia, nauczyły ją, że drwiny rówieśników są oznaką nieprzeciętnej osobowości. 

Londyn NW stanowi opowieść kobiet i o kobietach. Kochanki, powierniczki, studentki, oszustki. Przyjmują rozmaite role: córki, siostry, matki i próbują sprostać stawianym wymaganiom. Biorą ślub, nim zauważą różnice w swoich aspiracjach czy wychowaniu. Nie zawsze są szczęśliwe w małżeństwie, wzdychają, kiedy mąż rzuca kiepskimi żartami lub nie ma zainteresowań kulturalnych. Gdy przychodzi czas, spełniają obowiązek i wydają (albo nie) na świat potomstwo. Smith nie tylko przedstawia je z wielu perspektyw (np. matka Feliksa jest czarną dziurą według jego ojca i równorzędną partnerką do rozmowy dla sąsiada), ale i daje czytelni(cz)kom wgląd do ich umysłu, pozwala im przemówić własnym głosem.

Bohaterki nieustannie wymyślają siebie. Budując własną tożsamość, Keisha przyjmuje imię Natalie. Zastanawia się, czy istnieje niezależnie od innych, czy jest sumą i odzwierciedleniem tego, co zobaczyła w oczach otaczających ludzi i przeczytała w książkach. W Leah dostrzega stałą, niezmienną istotę, przyjaciółka wyznaje przecież, że przy niej może być sobą. Sobą, czyli kimś. Czy Leah rzeczywiście zastygła w bezruchu? Widzi, jak wszyscy zdążyli dorosnąć i się stać, tylko ona została w miejscu. I dalej chce tak stać, i iść do przodu zarazem. 

Autorka subtelnie odmalowuje wzloty i upadki kobiecej przyjaźni. Kiedy widzimy je razem po raz pierwszy, Leah i Natalie denerwują się wzajemnie w trakcie kolacji. Później jednak dowiadujemy się, że bohaterki, związane w dzieciństwie przez dramatyczne wydarzenie, są najlepszymi przyjaciółkami. Razem tańczyły, jeździły na rowerach, wsunęły walentynkę pod drzwi Nathana i potajemnie wypaliły papierosa. Bliskość nie uchroniła ich przed sekretami ani niespodziewaną rozbieżnością upodobań. Ale kontakt przetrwał, przyjaźń dorastała wraz z nimi.

Wśród problemów poruszanych przez Zadie Smith nie zabrakło rasizmu. Słowa Franka dotyczące „zagrożonego gatunku wśród studentów” skutkują oschłym zapewnieniem o skutecznym programie dywersyfikacji etnicznej na uczelni. Mieszkająca w bloku komunalnym rodzina Natalie ogląda reality show przedstawiające biednych ludzi żyjących w bloku komunalnym (przy czym biedę traktuje się w nim jako cechę charakteru). O samej Natalie narratorka mówi, że swoją obecnością w kawiarniach tworzy „lokalny klimat”, opisywany przez agentów nieruchomości. 

Warto podkreślić też umiejętnie nakreślony konflikt pokoleń. Rodzice, nie mając pojęcia o wielkomiejskich realiach, wypominają synowi bezpłatny staż, niech pokaże, ile jest wart. Pan Barnes, choć za młodu nie znosił gderliwych staruszków, teraz narzeka na młodych mieszkańców, co to wcale się nie interesują polityką. Matki próbują przekazać coś córkom, córki postępują dokładnie na odwrót. Pani Hanwell nie rozumie, dlaczego Leah nie odnosi sukcesów, tak się starała, załatwiała jej lekcje tańca, pianino, skrzypce, wszystko – gdzie popełniła błąd?

Czemu w życiu dzieje się tak, a nie inaczej? Grace poznaje Feliksa na przystanku, tego dnia miało jej tam w ogóle nie być. Przeznaczenie, sam(a) przyznaj. Odkąd Leah pożyczyła pieniądze nieznajomej, ciągle na nią wpada. W sklepie fotograficznym zdjęcia tej kobiety przypadkiem trafiają do koperty Leah. Zbieg okoliczności czy okrutny żart?

Wpisz lokalizację końcową:

Zadie Smith, Londyn NW, s. 393, Znak, Kraków 2014

50 komentarzy:

  1. Świetny, świetny tekst! Jak zwykle u Ciebie. Dlatego ubolewam, że tak nam je dawkujesz ;) Czytałam tę książkę kilka tygodni temu. Zaczęłam z werwą, polubiłam pierwszą bohaterkę. A potem markotniałam, bo ta książka jest momentami strasznie smutna. Ale bardzo dobra, oj, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutna, to fakt. Nad Olive się spłakałam, bo sama coś takiego przeżyłam. Ale i codzienność bohaterów nie napawa optymizmem: ciężka praca, zawsze z myślą o następnym szczeblu, środowisko, z którego nie sposób się wyrwać, (nie)zwyczajny pech.

      Usuń
  2. Naprawdę interesująca książka, choć może po prostu tak dobrze została opisana :D
    Świetny tekst!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli książka jest tak dobra, jak Twoja recenzja, ma szansę trafić na listę moich ulubionych powieści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czytaniem się na razie wstrzymam. W tej chwili mam inne książki na głowie ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Też z czytaniem się wstrzymam, ale ciekawa propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesująca propozycja , za jakiś czas przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka recenzja! Cudowna i aż ma się ochotę popędzić po książkę i czytać. I zrobiłabym to, ale niestety znam styl Zadie i strasznie mi on nie odpowiada. Może porusza ważne kwestie i po Twoim opisie aż się chce poznać te wszystkie kobiety, jednakże sposób w jaki Zadie tworzy swoje historie jest dla mnie nie do czytania. Może to sprawa przekładu, ale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i przekładu. Nie wiem, nie widziałam oryginału. Ale powieść Zadie Smith jest niejednolita, fragmentaryczna. Czego tu nie ma! Strumień świadomości, krótkie scenki z życia, urywki rozmów, przewodników, menu, momentami proza poetycka... Jasne, że nie wszystkim się to spodoba. Grunt, że spróbowałaś (no właśnie, a co dokładnie czytałaś?). :)

      Usuń
    2. Czytałam "Łowca autografów". Tylko już nic z tej książki nie pamiętam. Nic. Przeczytałam własnie moją recenzję i jestem nią zdumiona. Pamiętam jedynie że książka była bardzo trudna i ledwo przez nią przebrnęłam. Dzięki za skonkretyzowanie formatu "Londyn NW", naprawdę nie lubię takich książek. Wolę płynny zapis :).

      Usuń
  8. Książka nie jest w moich klimatach, ale być może się skusze, jest coś w niej co nie całkiem karze mi ją skreślić :) Ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja świetna i elokwentna recenzja mnie zachęciła. Wyczywam pewien smutek, jednak nie odstrasza mnie to od lektury.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie również zachwyciła Twoja recenzja. Książka zapowiada się ciekawie, więc chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę miała na nią oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadnij do mnie. Akcja czytelnicza :) http://monweg.blog.onet.pl/2014/07/09/podaj-dalej-czyli-ksiazka-w-podrozy-odblask/

      Usuń
  12. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale dzięki twojej recenzji mam ochotę przyjrzeć jej się bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiej, jak to dobrze, że wróciłaś! Nawet nie przypuszczałam, że będzie mi aż tak brakować Twoich tekstów. Naprawdę, cieszę się. Nie bądź taka okrutna, nie każ nam wysychać z tęsknoty.
    Co do samej książki jakoś mnie nie zachęca. Może to dlatego, że za bardzo przypomina codzienność. Ja oczekuję od książek raczej tego, że mnie stąd zabiorą na pewien czas.

    P.S. Dziękuję za miłe słowa! Naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści o zmaganiach z codziennością wciągają mnie równie mocno, co niekończące się cykle fantastyczne. ;) Zawsze lubiłam też tragedie antyczne, a "Londyn NW" ma z nimi coś wspólnego, jakąś nieuchronność losu, niemożność ucieczki.

      Usuń
  14. Książka wydaje mi się trochę przeciętna i pewnie pominę ją w szeregu innych, które chcę przeczytać. Mimo to, Twój tekst jest świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Osoby, które komentowały ten wpis przede mną, mają rację - twoja notka jest świetna. Przeczytam chętnie tę książkę choćby ze względu na ten tekst. Tematyka wydaje się mieć sens, konkretny cel, a sama lektura może zostawiać po sobie ślad. To dobrze. Tytuł zapisany, poszukiwania czas zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Już kilka lat temu czytałam "Łowcę autografów" Zadie Smith. I mimo, że nie pamiętam dokładnie akcji, bohaterów, to świetnie pamiętam wrażenie, jakie na mnie zrobiła lektura jej książki. Już od dłuższego czasu obiecuję sobie, że wrócę do jej książek, bo to naprawdę bardzo dobra literatura :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Zadie Smith, ale na pewno nie ostatnie. Już się rozglądam za "Łowcą autografów". :)

      Usuń
  17. Nie czytałam jeszcze żadnej z jej książek, ale słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat jej twórczości. Może w niedługim czasie uda mi się zdobyć którąś z pozycji jej autorstwa...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tekst piękny;) A książka...z pewnością warta uwagi, ze względu na opisane w niej historie kobiet. Ale to nie jest odpowiednia lektura na ten moment. Ostatnio odnowiłam moją znajomość z klasyką literatury - i chyba tego będę się trzymać;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam jej "Białe zęby" warte polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł zanotowany, dzięki!

      Usuń
    2. Pisarkę też znam z powieści ,,Białe zęby,,:)

      Usuń
  20. Zdaje się, że to bardzo klimatyczna książka.
    A Twoja recenzja niesamowicie mi się podoba, świetnie piszesz! Tak dobrze napisane opinie chciałabym czytać na wszystkich blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam o autorce, ale chyba warto to zmienić, bo z czytania takich wartościowych perełek można być dumnym :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Najpierw polece mamie, bo wydaje mi się, że to bardziej jednak ksiazka dla niej niż dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow! Świetna recenzja! Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. głośne nazwisko o świetnej reputacji. kuszą mnie Białe zęby, ale Londyn również mi się zamarzył.

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie do mnie leci, więc niedługo będę mogła się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Chętnie przeczytam. Bardzo intrygująca recenzja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Może jak kiedyś wpadnę na tę książkę, to przeczytam. ;) Za to Twój tekst jest niesamowity, umiesz zaczarować czytelnika! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wygląda na to, że warto sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zadie Smith to od kilku lat moja plama na honorze. Wciąż nie sięgnęłam po żadną jej książkę, choć wszyscy tak bardzo polecają właśnie White Teeth. Twoja recenzja mocno kusi, by jednak zacząć poznawanie od Londynu;)

    OdpowiedzUsuń
  30. eh, za dużo książek na wakacje :P mam nadzieje, że znajdę jeszcze na nią czas :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zapowiada się ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  32. Odkąd przeczytałam o tej książce w zapowiedziach - momentalnie wskoczyła na moją chciejkę. Degradując przy tym inne pozycje i spychając gdzieś w czarną dal. Aktualnie jestem na etapie zakupu. Ale jest jeszcze coś co muszę powiedzieć - świetny tekst! (Twój, ten tu, powyższy)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję za wszystkie komentarze, miło się je czyta. :) Jeśli kiedykolwiek sięgniecie po "Londyn NW", dajcie znać!

    OdpowiedzUsuń
  34. Długo myślałam o tej książce, ostatecznie jednak się na nią nie zdecydowałam, nie wiem jednak czy żałować czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Słyszałam o tej książce, ale szczerze mówiąc wypadła mi kompletnie z pamięci. Po Twojej recenzji jednak, wiem że muszę ją koniecznie przeczytać tego lata :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ktoś polecił mi tą książkę jakiś czas temu. Kupiłam nawet ebooka, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  37. "Olśniewający uśmiech Nathana przygasł, tu i tam brakuje zęba". - tak sobie myślę, że Zadie Smith ma coś z tymi zębami... W powieści "Białe zęby" jest taki jeden dość drastyczny epizod z uzębieniem. Na samo wspomnienie boli mnie szczęka. Dobrze, że to tylko wspomnienie czytelnicze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. "Londyn NW" to było moje pierwsze spotkanie z Zadie Smith, ale mam nadzieję, że nie ostatnie, bo książka mi się bardzo spodobała. Teraz czuję potrzebę poznania poprzednich tytułów.

    OdpowiedzUsuń
  39. Słyszałam o tej książce, nawet planowałam zakup, a później.... Po prostu o niej zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam książkę na półce skuszona pochlebnymi recenzjami :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Widziałam, że ta książka jest w bibliotece, więc pewnie kiedyś wypożyczę :) jeśli odczekam swoje w kolejce oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Polecam również bardzo mocno "Białe zęby", "Łowcę autografów" i "O pięknie" - Zadie ma wyjątkowe pióro i wspaniały styl, więc warto znać i czytać, tym bardziej, że wszystkie te historie są doskonałe :)

    OdpowiedzUsuń