Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

W to mi graj

S, C, R, A, B, B, L, E – z tych liter można utworzyć następujące wyrazy: as (dwa punkty), ser (trzy punkty), era (trzy punkty), las (cztery punkty), ale (cztery punkty), bar (pięć punktów), cel (pięć punktów), bal (sześć punktów), cela (sześć punktów), laser (sześć punktów), serca (sześć punktów), Abel (siedem punktów), Crabbe (jedenaście punktów).

Scrabble, gra, w której układa się na planszy powiązane ze sobą słowa. Kiedy nadchodzi twoja kolej, wykonujesz ruch, wymieniasz dowolną liczbę płytek lub opuszczasz kolejkę. Pomyłki zapewniają dobry humor, punkty zaś – zwycięstwo. Aby wygrać, należy zwracać uwagę na wartość wylosowanych liter i premiowane pola.

Gracze: galaktyczni podróżnicy, mugole, pacjentki szpitala psychiatrycznego, czarnoksiężnicy, psy. Niedowiarków zapraszam do lektury Opiekunów, gdzie Dean Koontz opisuje inteligentnego golden retrievera ogrywającego właścicieli. Trudno się dziwić, że nazwano go Einsteinem. W powieściach, niezależnie od formy czy tematyki, nie brakuje chętnych do zabawy. Gra Ada Veen i Arthur Dent, Susanna i Georgina. Magnus Bane nieskromnie określa się mianem czempiona (zob. Cassandra Clare, Kroniki Bane'a). A małomówny okularnik, Jimmy Cullum (Stephen King, To), zapewne wróciłby z zaświatów, żeby znów zagrać.

Po czym poznać scrabblist(k)ę? Ten, kto na każdym zjeździe rodzinnym wyciąga planszę i namawia zebranych do wzięcia udziału w turnieju, zazwyczaj nie unika również podobnych rozrywek umysłowych. Nieobce są mu anagramy, palindromy (córkę zatem nazwie Hannah), lipogramy, krzyżówki i rebusy. Wybierając miejsce pochówku takiego pasjonata, krewni sugerują się, rzecz jasna, potrójną premią słowną (o czym wspomina Jasper Fforde w The Big Over Easy).

W Republice Gileadzkiej scrabble przybiera postać zakazanej przyjemności, kobietom bowiem nie wolno uczestniczyć w rozgrywkach (nie tylko publicznych, ale i prywatnych). Atwood podkreśla wpływ sytuacji społecznej na, wydawałoby się, nieznaczny fragment codzienności: dawniej grali głównie starzy ludzie, telewizja gwarantowała większą frajdę, teraz to czynność niebezpieczna, nieprzyzwoita, pożądana.

Inne użycia: płytki z literami przydadzą się podczas nawiązywania kontaktu z ukochanym czworonogiem. Doszedłszy do tego wniosku, Travis zadaje Einsteinowi pytania, podczas gdy pies układa nosem, niekiedy nawet kilkuwyrazowe, odpowiedzi. Rosemary Woodhouse natomiast dzięki wspomnianym płytkom rozszyfrowuje anagram (nie obywa się bez błędów – początkowo, z All Of Them Witches, tytułu książki, powstaje zdanie elf shot lame witch) i odkrywa prawdziwą tożsamość sąsiada, Romana Castaveta.

Odmiany: angielska, francuska, niemiecka, literacka. C. S. Lewis grywał z żoną, Joy Davidman, w pięciu językach, to czemu i my nie mielibyśmy spróbować? Nie da się ukryć, zawartość polskiego zestawu nie sprzyja realizacji tego rodzaju pomysłów, trzeba więc własnoręcznie dorobić brakujące płytki. Spisać nowe zasady. Niech gracze wykonują ruchy w dowolnym języku, rzeczywistym lub fikcyjnym (fani Tolkiena mogą skorzystać z dialektów, jakimi posługują się mieszkańcy Śródziemia).

Dozwolone słowa: w trakcie rozgrywki niejednokrotnie padają podejrzenia o oszustwo. Sami przyznajcie, ZQFMGB nie wygląda przekonująco, zdaniem Calvina jednak jest to rodzaj robaka z Nowej Gwinei (Calvin i Hobbes, powołani do życia przez Billa Wattersona, spierają się na ten temat w szóstym tomie komiksu). A crzjgrdwldiwdc (Douglas Adams, Restauracja na końcu wszechświata)? Jeszcze gorzej.

Nie martwcie się, niewinne kłamstwa nikogo nie dyskwalifikują. Nabrawszy ochoty do żartów, Nora wymyśla szyndyk, potrawę przyrządzaną z szynki i indyka, oraz pidżemkę, trójkątną czapkę noszoną przez drwali. Z poważną miną podaje znaczenie obu terminów, aż Travis, świadomy zastawianej nań pułapki, wybucha śmiechem, po czym wyznaje ukochanej miłość. Kto wie, może i wasza mistyfikacja zakończy się oświadczynami?

Czy scrabblemania wynika ze szczególnego upodobania do języka, czy też upodobanie do języka stanowi rezultat częstej gry? Chcąc obudzić w Esther Greenwod dawne zainteresowanie słowami, nauczyciel angielskiego przynosi chorej scrabble. Wiele pacjentek wybiera tę formę spędzania czasu. Wymieńmy choćby Susannę Kaysen i Georginę Tuskin, które w przerwach między kolejnymi partiami zapominają o zmartwieniach. (Warto zauważyć, że bohaterki, podobnie jak Sylvia Plath oraz Zelda Fitzgerald, przebywają w szpitalu McLean).

Wyśmiewani przez rówieśników, młodzi chłopcy nieraz uciekają w świat fantazji. Bastian Baltazar Buks uwielbia czytać, Ambrose Bukowski (Susin Nielsen, Word Nerd) zaś – grać. Nie potrafi się bić, mało mówi i ma alergię na orzechy, ale anagramowanie nie sprawia mu żadnych trudności. Niecodzienne hobby okazuje się pomocne w nawiązywaniu przyjaźni.

S, C, R, A, B, B, L, O, H, O, L, I, Z, M – z tych liter można utworzyć następujące wyrazy: los (cztery punkty), rola (pięć punktów), czar (pięć punktów), Orcio (sześć punktów), cool (sześć punktów), chaos (osiem punktów), Bilbo (dziesięć punktów), choroba (dwanaście punktów).

53 komentarze:

  1. Nie lubię grać w żadne gry, ale Scrabble są wyjątkiem. To moim zdaniem świetna, wymagająca wytężenia umysłu zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem kiepska w Scrabble :D Choćbym nie wiem jak próbowała być spokojna, zawsze się denerwuję i w rezultacie zapominam o wszystkich słowach wszechświata. Na dodatek moje walki z pamięcią zawsze przy Scrabble długo trwają i inni gracze się ze mną nudzą :D
    Tak się zastanawiam, jak długo tworzysz swoje teksty? Zawsze odnoszę wrażenie, że są uporządkowane i starannie przemyślane, a przecież przy tym długie. Chyba że to zasługa twego usystematyzowanego umysłu, dzięki któremu od razu piszesz tak elegancko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jeden z uczestników długo myśli nad kolejnym słowem, w tle można włączyć film/album. ;) Tata czasem i czterdzieści minut siedzi ze zmarszczonymi brwiami i czeka, aż mu coś przyjdzie do głowy. Ale kiedy już wykona ruch, zawsze zgarnia najwięcej punktów.
      Nie, nie, jestem bałaganiarą, najpierw powstają poszczególne akapity, potem je układam jak puzzle. Wcześniej, oczywiście, musi być pomysł, zarys wpisu. :)

      Usuń
    2. Jak puzzle! Ależ to świetnie, znacznie ciekawiej niż sobie wyobrażałam. Teraz czuję jeszcze większy podziw ;D
      Twój tata zaczyna mi się wydawać kimś naprawdę fascynującym ;) Ile czasu zajmuje wam zatem rozgrywka? Mi jakoś nigdy nie przyszło do głowy, żeby dać sobie tyle czasu. Może kiedyś zarezerwuję sobie dla odmiany cały dzień na Scrabble ze znajomymi i też pozwolę sobie długo myśleć, może dla odmiany coś ugram ^^

      Usuń
    3. Różnie to bywa. Dwie godziny z mamą, cztery-pięć z tatą. :) Zaczynamy o osiemnastej i potem siedzimy nad planszą cały wieczór.

      Usuń
  3. Gram czasami w scrabble, najczęściej zimą kiedy więcej czasu spędza się w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale świetny wpis :) Ja uwielbiam grać w scrabble choć rzadko wygrywam, ale i tak lubię. Fajna i rozwijająca rozrywka na wytężenie umysłu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię tę grę. Zmusza do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. *idzie wykopać Scrabble z szafy*

    OdpowiedzUsuń
  7. Często gram w scrabble. Bardzo ciekawy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię grać w scrabble, ale niestety nie mam z kim :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w internecie znajdziesz mnóstwo stron, gdzie jest mnóstwo chętnych. Ja też lubię tę grę i tak właśnie sobie radzę :)

      Usuń
    2. Można grać online albo poszukać najbliższego klubu (tutaj macie listę). :)

      Usuń
  9. A ja bardzo lubię grać w gry planszowe, ale ostatnio brak czasu, bo masa innych zajęć. W dobie takiej technologi nie ma się czasu na granie w takie gry,a to na prawdę świetna zabawa. W scrabble nigdy nie grałam, ale chętnie bym to zmieniła gdybym miała taką okazje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam tą grę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham scrabble! kieys byłam nieźle uzaleniona ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wstyd przyznać, ale nigdy nie grałam w tą grę. Wolę warcaby, a już zdecydowanie szachy, w które gram od najmłodszych lat dzieciństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szachy też lubię, może i o nich kiedyś napiszę. ;)

      Usuń
  13. Bardzo interesujący artykuł. Tak chciałem Scrabble, że teraz leży w szafie i zbiera kurz. Nie zaliczam się do scrabbloholików. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Scrabble kocham i przemycam na różnych spotkaniach. Na szczęście znajomi też lubią, więc nie patrzą na mnie wilkiem ;) A w domu mamy kilka wersji tej gry, między innymi takie zabawne scrabble w kostkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka wersji, ale fajnie! :) Czym się różnią? Bo, jak rozumiem, nie masz na myśli wersji językowych (a może się mylę?).

      Usuń
    2. Nie, nie, wszystkie są polskie. Ale mam na mysli na przykład scrabble scramble, znasz? Doskonałe dla opieszałych graczy, których trzeba popędzać ;)

      Usuń
    3. Nie, nie znam, właśnie znalazłam kilka zdjęć i wygląda na to, że w tej wersji plansza jest mniejsza? A zamiast płytek z literami - kostki. Hm, tak patrzę i patrzę, aż zapragnęłam zagrać. Coś ty zrobiła, miałam kupić SłowoStwory, nie scrabble 2.0! ;)

      Usuń
    4. Tak, plansza jest malutka, można zabierać w podróż i grać nawet w pociągu :) Układa się wyraz z wylosowanych na kostkach literek, ale kiedy kolejna osoba dołoży swoje kosteczki, te poprzednie zdejmuje się z planszy. Tym sposobem na planszy zawsze jest tylko jeden wyraz.
      Ciekawa odmiana, ale zwykłe scrabble u nas wygrywają :)

      Usuń
  15. Kto by nie grał w tę grę!
    Mam dwie odmiany u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Czy scrabblemania wynika ze szczególnego upodobania do języka, czy też upodobanie do języka stanowi rezultat częstej gry?" - u mnie pierwsze chyba. Ale tak właściwie maniaczką nie jestem, częściej sięgam po inne gry. W Scrabble za to gramy bez liczenia punktów, kiedy nam się nie chce rywalizować na poważnie o podbój świata. Układanie literek to taka rozgrywka na wytchnienie, rozluźnienie, rozgrzewkę. Polecam też "Mistrza słowa" - to samo, tylko bez planszy, na czas, z literkami na kostkach do gry.
    I wpis cudownie skonstruowany, zachęcający do sięgnięcia po książkę Koontza. Kolejna rzecz na nieokreślone "kiedyś".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie zawsze liczymy punkty (ale już o zdjęciu nigdy nie zapominamy!). No i najfajniej się gra z ograniczeniami typu "układane słowa muszą być imionami bohaterów literackich/filmowych". Albo: "tylko nazwy potraw". ;)

      Usuń
    2. O tak nie grałam - a na nazwy potraw by było ciekawie. Za to się wykłócamy niekiedy, czy jakieś słowo nie jest zbyt potoczne, czy coś jest nazwą własną czy ogólną albo jakieś staropolszczyzny czy rzadko stosowane odmiany trzeba tłumaczyć :) Czy też kolega, co twierdzi, że jest totalnie do niczego w takich grach, a zawsze wymiata, wynajduje rzeczy w rodzaju "patogenu".

      Usuń
    3. My się zawsze kłócimy o słowa dwuliterowe w rodzaju "ts", "lu", "re". Pamiętam, jak tata ułożył "om", na co moja kuzynka zareagowała "omnomnom nie ma takiego słowa". ;)
      Swoją drogą, ci, co głośno mówią, że są do niczego, często zdobywają najwięcej punktów.

      Usuń
  17. Świetny tekst, a Scrabble uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ehh... nie za bardzo lubię takie gry, ale jak w coś gram to właśnie Scrabble lub Monopol ;) Długo się gra i w ogóle... no po prostu fajna gra ;)
    Bardziej preferuję gry karciane: remik, pasjans czy coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pasjans zawsze mnie uspokaja, kiedy czekam, aż instalacja dobiegnie końca. ;)

      Usuń
  19. Uwielbiam Scrabble:) A Twój tekst znowu powalił mnie na kolana, bo jest rzeczowy, ciekawy, zabawny, pełen pasji... Nie wiem, czy Ty się na tej polonistyce nie zmarnujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam! Zawsze przychodzą mi do głowy same głupie i niekoniecznie właściwe słowa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy powiedzieliby, że nie ma głupich słów, ale chyba wiem, co masz na myśli. ;) Pomysłowość uczestników niekiedy zadziwia (np. "śilpaśastra").

      Usuń
  21. Taaak, Scrabble przeżywają prawdziwie złote czasy:) Świetny tekst:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam na konkurs :) http://xcookandlookx.blogspot.com/2014/08/stuletnia-gospoda-katarzyna-majgier.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, świetny tekst! Osobiście lubię od czasu do czasu zagrać sobie z przyjaciółmi w Scrabble. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Śliczny blog i bardzo ciekawe notki <33
    Będę obserwowała go codziennie :)
    Może obserwacja ?
    http://syyyyyylwia.blogspot.com/
    Odpowiedz u mnie ok :);*
    Pozdrawiam Sylwia :);*

    OdpowiedzUsuń
  25. niby mam spory zasób słów przez tonę przeczytanych książek, a jak siadam do scrabble to od razu mam pustkę w głowie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, swego czasu spędzałam na grze długie godziny. Bardzo lubię i polecam wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie sądziłam, że pochłonie mnie wpis o... scrabble. Masz niezwykły dar zaciekawiania czytelnika. :)
    W scrabble gram niezwykle rzadko, niestety.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawy post, naprawdę :) jeszcze nie czytałam tak dużo o scrabble. Nigdy nie grałam w tę grę, ale muszę w końcu spróbować :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie umiem przegrywać, no po prostu nie umiem, dlatego zarzuciłam tę grę, a muszę przyznać, że grałam w nią namiętnie, oczywiście dopóki wygrywałam, ale odkąd mąż zaczął przebijać mnie punktami i dorabiać się na moich wyrazach skapitulowałam, całe szczęście, że do scrabbli nie dobierał się mój pies, ale pewnie dlatego, że to kundelek, a nie golden retriever ;-). Nie, ta gra wykańczała mnie nerwowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie lubi, jak przeciwnik się dorabia na jego wyrazach (nawiasem mówiąc, "myszołów" widoczny na załączonym zdjęciu najpierw był moją "myszą"). ;) Pies jeszcze z nami nie gra. Raz myśleliśmy, że połknął płytkę z literą, ale nie, wpadła pod łóżko.

      Usuń
  30. Wszystkim czytelni(cz)kom i scrabbloholi(cz)kom dziękuję za komentarze! Trudno uwierzyć, że istnieją osoby, które ani razu nie grały - musicie to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam grać w Scrabble! Najgorsze jest to, że zazwyczaj ciężko znaleźć towarzysza, który chciałby dzielić ze mną te wspaniałe chwile scrabblowej zabawy, zazwyczaj muszę sięgnąć po groźby, żeby kogoś przekonać. A przecież Scrabble to taka świetna gra!
    Tylko niby nie można układać nazw własnych, a Ty w swoim tekście ( w podliczaniu słów) ich używasz - dostosowaliście zasady i układacie np. imiona? :)
    Piszesz w bardzo ciekawy, specyficzny sposób - podoba mi się, ale momentami musiałam mieć najgłupszą minę na świecie, bo nie miałam pojęcia, o czym mówisz (piszesz). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż groźby? ;)
      Jak rozumiem, masz na myśli Bilba i resztę wymienionych przeze mnie bohaterów literackich. Tak, zmieniamy (łamiemy) zasady, czasami układamy tylko nazwy własne albo słowa związane z jakąś tematyką. :)

      Usuń
    2. Czasem nawet rękoczyny :D
      Tak, o to mi chodziło. To dobrze, jest to jedna z tych rzeczy, które wyjątkowo podobają mi się w Scrabblach - można zmieniać zasady na milion sposobów i dostosowywać je do własnych widzimisiów. ;)
      Z ciekawości poszperałam w internecie i są Scrabble online - możemy kiedyś zagrać! ;)

      Usuń
  32. Scrabble- fajna gra :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mamy tę grę - identyczną wersję mąż dostał na urodziny:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Rany, już dawno nie grałam! :P Ja to w ogóle jestem zakochana w planszówkach. Kiedy byliśmy młodsi z bratem, nie graliśmy w nie z rodziną zbyt często, czego ogromnie żałuję. To świetna zabawa, przy której można spędzać czas z całą rodziną. Do dzisiaj pamiętam, jak w ostatnie święta Wielkanocne siedzieliśmy do późnych godzin z kuzynkami, grając w tabuu, scrabble czy typowe wiedzówki, jakie udało im się wyciągnać spod łóżek. A to było pół roku temu! xD

    Plus, to zawsze świetny sposób, jeśli chce się bliżej poznać człowieka. Moja mama na przykład zawsze mówi, kiedy ktoś oszukuje - no naprawdę, nie da się z nią grać w Monopol! - a brat zazwyczaj dąży do władzy nad każdym drogim miastem i zawsze chce trzymać przy sobie bank. Zawsze jednak dajemy go mamie - z wiadomych przyczyn. :D

    OdpowiedzUsuń