Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Nekromantki gwiżdżą na wszystko

Dziewczęta są uparte i pewnego dnia uratują świat. Z nudów zdobędą uprawnienia do kierowania statkiem powietrznym (Papierowym Skrzydłem lub ancelstierrańskim płatowcem), a z ciekawości otworzą tajemnicze drzwi w bibliotece. Przechytrzą dorosłych. Odpędzą padlinożerców. Zanim się obejrzysz, pokonają bestię i obudzą – chuchnięciem zamiast pocałunku; dziewczęta nie całują nieznajomych – zaklętego księcia.


Gdzie ojciec nie może, tam córkę pośle

Otrzymawszy miecz i pas z dzwonkami, czyli przybory nekromanty, osiemnastoletnia Sabriel postanawia odnaleźć ojca. Podejrzewa, że został uwięziony przez swoich licznych wrogów (ten, kto nakłada więzy na Zmarłych, nie cieszy się sympatią złowrogich istot). Dziewiętnastoletnią Lirael również czeka niełatwe zadanie. Wyrusza, by przyjrzeć się zagadkowym wykopaliskom i ocalić Stare Królestwo.

Bystre (Sabriel świetnie się uczy, Lirael zaś samodzielnie opanowuje Magię Kodeksu), lecz niedoświadczone bohaterki wędrują po nieznanych krainach. Nie zatrzymują się mimo wątpliwości. Lirael, samotna i pozbawiona daru Widzenia, zastanawia się, czemu nie przypomina innych przedstawicielek rodu. Sabriel – w przeciwieństwie do ojca, pięćdziesiątego drugiego Abhorsena – nie zastępuje imienia odziedziczonym tytułem.

Rodzice albo nie żyją (zob. matki tytułowych bohaterek), albo pracują (zob. Terciel). Wychowują następczynie, nie córki. Choć tęsknią za dziećmi, rzadko je odwiedzają, zajęci walką i polityką. Ledwo się uporają z jednym problemem, pojawia się następny (np. potężna guślarka, strzaskane kamienie Kodeksu).

W martwym ciele groźny duch

Stare Królestwo spowija mgła. Stworzenia, które dawniej były ludźmi, zajmują opuszczone ciała i pustoszą osady. Władze Ancelstierre przesiedlają uchodźców, wydając ich na pastwę dzikich zwierząt. Żołnierze dezerterują. Nawet śmierć nie przynosi ukojenia: zmarłych niewolników się wskrzesza i zmusza do dalszej pracy.

Szpetne, wygłodniałe istoty zerkają zza okiennic. Nie oszczędzają sceptyków, lepiej więc w nie uwierzyć. Gdy zapada zmrok, Mordikant (ulepiony z błota i krwi) rozpoczyna łowy. Mordaut też nocą zaspokaja głód; za dnia udaje rybaka o pomarszczonej twarzy. (Człowiek – zarówno nekromanta, jak i kierowca przekupiony srebrnymi denarami – bywa równie niebezpieczny, co wymienione potwory).

Płynąca woda chroni przed Zmarłymi, woda i Abhorsen. Gwizdnięciem sprowadza on(a) ulewę, siedmioma dzwonkami natomiast ujarzmia przeciwników (Ranna usypia, hałaśliwy Mosrael budzi, Kibeth prowadzi, Dyrim obdarza głosem, niesforny Belgaer przywraca pamięć, Saraneth wiąże, Astarael wypędza). Im silniejszy mag, tym więcej pokus i trudnych decyzji (m.in. kogo najpierw ratować, komu zagrozi wezwana powódź).

I kot syty, i kraina cała

Bohaterkom towarzyszą Mogget, złośliwy kot, który nie jest kotem, ale (jeśli akurat nie śpi) służy radą w zamian za puszkę sardynek, oczytany pies, książę Sameth, przytłoczony obowiązkami twórca magiczno-mechanicznych zabawek, oraz Touchstone, tajemniczy berserk.

Ancelstierre przypomina dwudziestowieczną Anglię. Kraj ten, rozległy i niemagiczny, sąsiaduje ze Starym Królestwem. Granicę wyznacza Mur. Różnice (np. czasowe) utrudniają porozumienie między państwami. A podobieństwa? Znajomości – według Nicholasa, młodzieńca nieodróżniającego Zmarłych od trędowatych – wszędzie się przydają.

Czytelnik odwiedza Wyverley College, szkołę żeńską, i dumną, acz podupadłą stolicę, dom Abhorsenów, gdzie sługi przypalają mleko, i Poświęconą Pieczarę, królewski grobowiec. Lektura umacnia tysiącletnie mury. Przeszukując Wielką Bibliotekę, ciekawska Lirael odkrywa sekrety przygniecione stertą dokumentów. Opasłe woluminy szczerzą kły, jak gdyby wyczuły sztylety noszone przez pracowniczki. Wiedza czasem szkodzi, dlatego magiczne księgi zmieniają treść, kierowane okolicznościami i chwilową zachcianką.

Dziewczęta nie czekają, aż przygoda sama je znajdzie. Kiedy zegar wybija północ, opuszczają dom rodzinny. W drogę, trzeba przecież wesprzeć poddanych i przyłapać księcia potajemnie wymykającego się z pałacu! Księżniczki dowodzą wojskiem. Nekromantki wskrzeszają królika szkolnej koleżanki. Boją się, ale działają. Gwiżdżą na niebezpieczeństwa.

Garth Nix, Stare Królestwo: Sabriel (s. 360), Lirael. Córka Clayrów (s. 488), Abhorsen (s. 424), Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014

***

Dziękuję wszystkim czytelni(cz)kom: tym, co zaglądają tutaj od kilku lat (blog założyłam w sierpniu 2010 roku), i tym nowym. Dobrze, że jesteście! :) Jeśli chcielibyście zapytać o coś, co nie jest powiązane z żadnym wpisem, piszcie tutaj lub ślijcie maile (upupa.epops@onet.pl). Odpowiem i pomogę, jeśli tylko będę w stanie.

Przygarnie ktoś Marinę Zafóna? :) Chętnych proszę o polecenie mi książki z nastoletnią protagonistką, którą polubiliście – spośród piszących wylosuję tego, kto dostanie powieść. Wyniki losowania podam trzynastego września.

EDIT: Nową właścicielką (przyjaciółką?) Mariny zostaje Książniczka! :)

54 komentarze:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej serii, raczej jednak nie sięgnę po nią w najbliższym czasie - nie mój typ przygody :)

    Ps. Polecam Ci Tesse Gray z "Diabelskich maszyn" Cassandry Clare. Wyjątkowo mądra, rozważna, niebojąca sie podjąć trudnych decyzji młoda dziewczyna.Łatwo się z nią utożsamić. No i kocha ksiązki. Czego chcieć więcej?

    Pozdrawiam
    http://spisanezpamieci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej trylogii (bo to trylogia, prawda?). Tessa – jak każda bohaterka, która lubi książki – wydaje się sympatyczna. :)

      Usuń
    2. Z CC nigdy nie wiadomo, czy cykl jest trylogią czy nie. Ta pisarka pisze dopóki może na danym temacie zarobić :-)

      Usuń
  2. Miło mi teraz widzieć na blogach tę trylogię Nixa. Przeczytałam ją, kiedy chyba po raz pierwszy wydano, już ponad dziesięć lat temu. Pamiętam, jak nie mogłam się od książek oderwać, ale jak jednocześnie przerażały mnie te wszystkie trupy i mroczna atmosfera. Przez wiele lat później wspominałam te książki, ich intensywność i klimat. Wtedy wypożyczyłam z biblioteki. Muszę je kupić i przeczytać na nowo. Podejrzewam, że już nie będę tak mocno czuła wszystkiego, ale może nadal mi się będą podobać :). Czasami tęsknię za intensywnością, z jaką wszystko przeżywałam w wieku lat 14, 15. Książki miały inny smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zniechęcaj się, nawet jeśli Zmarli cię nie przerażą – kto wie, czy bohaterowie i ich przygody nie wzbudzą teraz innych (równie silnych) emocji? Mam nadzieję, że wspomniana intensywność uczuć powróci. Ja nie płaczę nad książkami, ale się śmieję i przeżywam losy swoich ulubieńców. Dłonie mi się pocą, gdy opowieść dobiega końca. ;)

      Usuń
    2. Tak zrobię, dobra rada :).

      Usuń
  3. Dobry, oj dobry tekst! Podobnie jak poprzedniczka -- czytałam trylogię, kiedy wyszła u nas po raz pierwszy, ale wtedy nie zachwyciłam się nią tak zupełnie i do końca (o czym niech świadczy fakt, że "Abhorsena" już nie nabyłam, ale wypożyczyłam i do dziś mam niekompletną serię, co muszę w końcu uzupełnić -- i zabrać się za powtórkę). A teraz jak czytam refleksje po lekturze innych to mam coraz większą ochotę wrócić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim tomie Nix wystawia czytelników na próbę (mam tu na myśli prolog). Uwagi Moggeta są jeszcze bardziej zjadliwe, a Chlorr – jeszcze bardziej intrygująca. ;)

      Usuń
  4. O serii słyszałam, ale jednocześnie przyczepiła się do niej łatka "młodzieżowa"... Opisałaś jednak w taki sposób, że żałuję, iż pominęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterki są nastolatkami i dojrzewają, podróżując po Starym Królestwie – stąd to określenie. ;) Myślę, że dorosłe czytelniczki również pokochają Sabriel i Lirael, zwłaszcza jeśli lubią magię, gadające koty i opowieści o dziewczętach, które przechytrzą nawet doświadczonego nekromantę.

      Usuń
  5. Już tyle razy widziałam te książki, tyle razy obiły mi się o uszy, ale wątpiłam, by było to coś wartościowego. Takie miałam dziwne przeczucie. Ty zaś rozwiałaś wszelkie moje wątpliwości. Zapamiętam i zajrzę do nekromantek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś niesamowita <3
    Koniecznie muszę poznać, ale dopiero przy najbliższej okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam "Sabriel" i choć nie byłam nią jakoś specjalnie zachwycona to z pewnością sięgnę po kolejne dwa tomy- "Lirael" czeka już nawet na półce. ;)
    Pozdrawiam,
    Nada

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba gdzieś już widziałam te książki, ale jakoś nie przyciągnęły mojej uwagi -.- Ostatnio jestem strasznie wybredna z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo bym chciała przeczytać całą trylogię :) Czuję, że to zdecydowanie moje klimaty, lubię fantastykę i szukam ciekawych książek z tego gatunku - powieści Gartha Nixa właśnie takie mi się wydają. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się je zdobyć.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Normalnie nie czytam takich książek, a Ty sprawiasz, że mam ogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Złośliwy kot Mogget mnie zaintrygował. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy tom już jest na mojej półce, jednak nie mogę się za niego jakoś zabrać. Postać kota jak najbardziej mnie zainteresowała :D
    Niedługo zabiorę się za całą serię. To zdecydowanie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznaję bez bicia, że serii nie znam. Ale Twój post mnie bardzo, bardzo zachęcił. Ciekawe, czy dorwę chociaż pierwsze tomiszcze w swojej bibliotece.
    PS. Chciałabym Ci strasznie polecić jakąś książkę z nastoletnią, charyzmatyczną bohaterką, ale jak na razie przypominają mi się tylko takie, które mnie wkurzały XD Sama zresztą takie tworzę, chyba mam syndrom irytującej głównej bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekam, aż coś ci się przypomni. :) Moja lista sympatycznych bohaterek nie ma końca: dziewiętnastoletnia Polly Perks, siedemnastoletnia Cassandra Mortmain, piętnastoletnia Mor...

      Usuń
  14. Ehh, te Twoje recenzja, zachęcają na maksa, choć jestem w nieco starszej grupie wiekowej, to z przyjemnością bym zapoznała się z tą serią;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię tę serię ;) Chociaż najbardziej chyba podobał mi się drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O, jak się teraz cieszę, że "Sabriel" już czeka na półce! Może dzięki Tobie poczeka krócej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem bardzo ciekawa tej serii :) A Twoje recenzja sprawiła, że intryguje mnie ona coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Każda Twoja recenzja stara się wyłonić klimat książki, o której piszesz. Dlatego jestem niemal pewna, że seria ta o nekromantkach zawładnie moim sercem i umysłem :) Cieszę się, że piszesz, bo to , co polecasz jest świetne :) i spełnia moje oczekiwania :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  19. O, Mur jak u Martina :P.
    Serię mam już od dłuższego czasu w planach, a widzę ją już wszędzie :). Mam nadzieję, że niedługo dorwę "Sabriel". Zapowiada się obiecująco ^^.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym pomyślałam, zwłaszcza że za Murem zawsze pada śnieg. ;) Do książek, w których pojawia się Mur, należą też Gwiezdny pył i My.

      Usuń
  20. Ja mam w domu ,,Clariel", ale chcę zacząć od tego tomu, więc będę musiała sobie go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam serię, łącznie z "Clariel".

    Z chęcią także przygarnęłabym Marinę Zafóna, ale jaką książkę mogłabym Ci polecić z nastoletnią bohaterką?

    Polecam Ci dwie serie. Pierwsza to "Siedem Królestw", której autorką jest Cinda Williams Chima a pierwszy tom to "Król Demon". W serii przeplatają się losy Hana i Raisy. Mimo,że Raisa początkowo irytuje widać jak jej postawa ulega przemianie, a serię czyta się dobrze.
    Druga seria to "Kroniki czerwonej pustyni", których autorką jest Moira Young. Saba to silna i charakterystyczna postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle nowych tytułów, a ja jeszcze nie przeczytałam Clariel. ;) Dziękuję!

      Usuń
  22. Notkę czyta się cudownie. O tej serii wiedziałam bardzo niewiele, w sumie tylko tyle że istnieje. A teraz jestem zaintrygowana i chętnie jej poszukam :)

    Co do książki, polecam "Odnaleźć swą drogę" Aleksandry Rudy - bardzo humorystyczna powieść o przygodach Olgierdy Lachy, trochę złośliwej dziewczyny, która potrafi sobie radzić w życiu zarabiając chociażby na pędzeniu alkoholu z kumplem półkrasnoludem ;)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe! Skoro jest półkrasnolud, może i krasnoludzice się znajdą? ;)

      Usuń
  23. Nie moja bajka, jeśli już zdarzy mi się je czytać. Ostatnio zdarzyło się, była to... Alicja w Krainie Czarów. Daleka jestem od zachwytów. Ale koty w każdej postaci lubię, nawet złośliwego Moggeta, który kotem nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty zawsze zachwycają czytelników: zarówno Mogget, jak i Kot z Cheshire. ;)

      Usuń
  24. Dziękuję ci bardzo za komentarz u mnie, jeśli nie widziałaś to odpisałam, iż moim ulubionym bohaterem był Prosiaczek... Troszkę się z nim utożsamiałam.

    Opisywana przez Ciebie seria raczej nie jest w moim typie, troszkę zbyt wysoki poziom abstrakcji jak na mnie, jeszcze muszę trochę dojrzeć, albo obyć się w podobnych światach, żeby zaczęło mnie "ciągnąc" do tym podobnych lektur. Jestem za to pod wrażeniem Twojej listy recenzji, bardzo gratuluję :). Podoba mi się także w jaki sposób oddajesz wrażenia, które wywarła lektura. Na pewno będę do Ciebie stale zaglądać :)

    A jeśli chodzi o protagonistkę, która polubiłam... (dobrze, że nie antagonistkę, osobiście nigdy nie rozumiem ludzi, którzy lubią złe charaktery [patrz, współtwórca mojego bloga]!) to wybiorę Rose z "Akademii Wampirów". Czytaj dalej, niech nie zraża Cię ten tytuł :). Rose jest jedną z naprawdę niewielu bohaterek, o których mogę powiedzieć, że jest normalną osobą, z krwi i kości. Nie jest miałka jak rozmoczony karton, chce działać i nie boi się żadnego wyzwania. Nie straszne jej nawet przywracanie kogoś do życia! Sama długo wzbraniałam się przed lektura serii (jeszcze został mi ostatni tom!), ale koleżanka namawiała mnie tak długo,iż w końcu uległam. Dobrze, że to zrobiłam, bo w zalewie bohaterek, które ciągle wahają się "wybrać tego wrażliwego blondyna czy odważnego bruneta" miałam już dość. Czy nastolatki, które żyją w magicznych/ postapokaliptycznych/ jakichkolwiek światach naprawdę nie mają większych problemów? Rose ma większe problemy, choć i tu watek miłosny się pojawia - co więcej, Dymitr jest chyba jedyną (chyba na pewno) książkową postacią, w której zadurzyłam się od kilku dobrych lat. Polecam, spróbuj, wciąga :). A jeśli zachęci Cię to do podarowania mi książki, to mój wewnętrzny książkowy potwór będzie syty... chociaż przez chwilkę!

    Uściski od Książniczki, którą znajdziesz zawsze Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Widzę, że wspomniany współtwórca "Po drugiej stronie książki" już Cię obserwuje, wiedziałam, że awatar z Maleficent skradnie jego serce, haha.

      Usuń
    2. Antagonist(k)ę lubi się chyba jako postać literacką, nie osobę, z którą wybrałoby się do kina. ;)
      Nawiązując do Starego Królestwa: Sabriel poznajemy, kiedy wskrzesza królika młodszej uczennicy (wspominam o tym, bo napisałaś, że Rose przywraca kogoś do życia – podobieństwo?). W trylogii nie ma trójkątów; tylko pierwszy tom zawiera wątek miłosny, i to niewielki.
      Dziękuję za komentarz, świetnie się czytało słowa podyktowane przez wygłodniałego potwora książkowego. ;)

      Usuń
  25. Dużo się dziej w tej serii, poczułam się zaintrygowana ;)
    "Marinę" w swojej biblioteczce mam, ale chociaż oryginalna raczej nie będę to polecam Igrzyska śmierci ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Powiem szczerze, że byłam pewna, że mówi się nakromanki, no ale przecież męski rzeczownik to nekromanta :D więc nie wiem skąd mi się to wzięło.
    Świetnie napisałaś recenzję, bardzo zachęcająco - mam wielką ochotę na lekturę tych książek!

    A co do konkursu...trudne pytanie, bo nie chciałabym wybrać jakiejś książki uchodzącej za klasykę, albo top ostatnich list wydawniczych... przychodzą mi na myśl same kobiece postaci (nie nastolatki). Chyba spasuję... ale mogę zawsze polecić te starsze panie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorosłe bohaterki też bywają wspaniałe. :) O kim pomyślałaś?

      Usuń
  27. Nie czytałam tej serii. Zachęcasz...

    Polecam ci serię, trylogię "Igrzyska śmierci" - strasznie mi się podobała. Wciąga jak odkurzacz, a nastolatka jest odważna, sprytna, zwinna, niemalże jak wiewiórka ;)
    Polecam Trudi Canavan i niemal wszystkie jej książki: serię z Magami (jest genialna!). Trylogia czarnego Maga
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4017/gildia-magow

    i seria Era Pięciorga.

    Obie z mamą byłyśmy nimi zachwycone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale porównania! Książka przypomina odkurzacz, a bohaterka wiewiórkę. ;) Podczytywałam już Igrzyska śmierci, Katniss istotnie wzbudza sympatię.

      Usuń
  28. Nie znałam tej serii, ale ogromnie mnie zaintrygowałaś. Gratuluję wytrwałości w prowadzeniu bloga od 5 lat. To jest naprawdę duży wyczyn. Wielki szacun dla Ciebie:-))

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba pierwszy raz spotkałam się z tą serią w gimnazjum. Pamiętam, że była bardzo wciągająca. Niemniej, po trzeciej książce jakoś specjalnie za książkami tego Autora nie patrzyłam. Zmiana ulubionych tematów po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i gratulacje 5lecia blogowania :)

      Usuń
    2. A ja chcę jeszcze przeczytać Clariel. :)

      Usuń
  30. Dawno już nie czytałam żadnej serii fantasy, a tego typu książki zazwyczaj miło i szybko się czyta, jeśli oczywiście historia jest wciągająca, a po Twoim (jak zwykle świetnym ;) ) wpisie wnioskuję, że mógłby mi się spodobać ten przedstawiony świat ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. "Kot, który nie jest kotem" - to brzmi bardzo intrygująco.
    Jak się odkopię z zaległości książkowych, to chętnie sięgnę po tę serię. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Sabriel i Lirael za mną, Abhorsen i Clariel przede mną. Upiorna mitologia u Nixa jest prześwietna, tak samo zresztą, jak zderzenie magicznego i niemagicznego świata :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytam recenzje o tej serii i czytam i ... muszę w końcu przeczytać książki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zaczęłam czytać tą serie (pierwsza część), ale niestety nie dałam rady. Książka wydaje sie byc ciekawa, ale jest jakoś tak ciężko napisana, że jej czytanie szło mi marnie. Jednak mimo to nie poddam sie i za niedługo mam zamiar zrobić kolejne podejście, może tym razem bardziej mnie wciągnie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, a poznałaś już Moggeta? Tak intryguje, że nie można się oderwać od lektury. ;)

      Usuń
  35. Dziękuję za komentarze i polecone książki (postaram się wszystkie przeczytać!). :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytałam pierwszy tom już jakiś czas temu. Pamiętam że podobało mi się ale nie pamiętam dlaczego nie sięgnęłam po drugi :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń