Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Ciągnie wiedźmę do lasu

W pewnej wieży mieszka Smok, który porywa dziewczęta. Żadnej nie pożera – po dziesięciu latach opuszczają one dolinę bogatsze i ładniejsze, niż były; nie wracają już do domu. Historia wciąż się powtarza. Mieszkańcy nie protestują, bo Smok broni ich przed Borem. Spodziewają się, że następną ofiarą zostanie Kasia, równie niezwykła, co poprzedniczki, czarodziej jednak chwyta niezdarną, wiecznie umorusaną Agnieszkę i znika, nim zdążą się pożegnać.


Novik opisuje przyjaźń kolczastą i piękną jak róża, więź rozkwitającą mimo niepogody. Dwie dziewczyny – jedna wytypowana przez sąsiadów, druga wybrana przez Smoka – bawią się w cieniu złowrogich drzew. Owszem, Kasia czasem się gniewa, Agnieszka zaś jej zazdrości, ale gdy nadchodzą wilki, bohaterki współpracują. Razem walczą i wygrywają.

Smocze wybranki, wychowane wśród polnych kwiatów, wychodzą z wieży odmienione. Noszą zbyt cenne suknie i znają zbyt długie słowa. Kiedy spacerują, przytulne niegdyś chatki okazują się zaryglowane; nie ma tu miejsca dla obcych. Ludzie uważają Agnieszkę za czarownicę pozbawioną codziennych trosk, nie członkinię społeczności.

Ten, kto wejdzie do Boru, już nie wróci (chyba że coś przejmie jego ciało i zaatakuje bliskich). Sosny w szyszkowych koronach prześladują wędrowców. Nieopodal rzeki zwanej Wrzecionem błąkają się Jaś i Małgosia, a dzielna Wasylisa spotyka Babę Jagę. Świerki zastawiają pułapki na nieostrożne pasterki, włóczykije wykradają dzieci, by zwabić rodziców. Między drzewami można się zagubić i – niczym baśniowe sieroty – odnaleźć.

Smok, choć złośliwy (nieśmiertelni czarnoksiężnicy patrzą, jak wszyscy wokół więdną, i zapominają o delikatności), ochrania poddanych. Magia u Novik łączy się z muzyką. Czarodzieje postępują według ustalonych zasad, podczas gdy czarownice nigdy nie wyśpiewują dwa razy tego samego zaklęcia. Jeśli zdania wydają się niewłaściwie, przestawiają wyrazy, omijają lub zniekształcają którąś sylabę. Nucą (matczyna kołysanka dodaje im sił).

Sąsiedzka wojna trwa, odkąd Wasyl, rusjański książę, wywiózł Hannę, królową Polnii. (Nie tylko nazwy królestw – Polnia, Rusja, Namib – brzmią znajomo: Agnieszka podąża śladami Baby Jagi, władca przechowuje welon świętej Jadwigi). Nie wiadomo, czy była to prawdziwa i wzajemna miłość, czy rozmyślna zniewaga. Lata płyną, lecz szlachetne oburzenie nie mija.

Zarażony mężczyzna rechocze, aż strach ogarnia jego żonę. Bitwa przypomina rzeź; krew tryska z ran, odcięte głowy toczą się po ziemi. Dowódcy wydają rozkazy, nie zastanawiając się nad konsekwencjami pochopnych decyzji. Bezimienni żołnierze strzelają. Albo zginą (martwych obsiądą stada wron), albo przeżyją i się rozpiją.

Baśniowe postacie nabierają rumieńców. Książę Marek jest jednocześnie odważnym wojownikiem, chłopcem dorastającym bez matki i gwałcicielem (nawet nie bierze pod uwagę odmowy). Nieufny, opryskliwy Smok lekceważy wieśniaków, którym pomaga, wyśmiewa też własną uczennicę. Złotowłose panny (dawniej ofiary, teraz obrończynie) doskonale władają mieczem. Sokół, wyrachowany mag polityk, zjednuje sobie zwycięzców.

Magnaci oskarżają, nie usłyszawszy wyjaśnień. Gardzą służącymi. Damy całymi dniami plotkują i upokarzają nowicjuszki. Przyjaźnie stanowią element dworskiej gry, nie są więc trwałe. Okrutnym, zdradzieckim arystokratom pisarka przeciwstawia solidarnych chłopów. Mieszkańcy doliny jednoczą się w obliczu głodu i zagrożenia. Smocze wybranki zostawiają swoim następczyniom krzepiące liściki.

Księgi, również te małe i zakurzone, przydają się czarodziejom (Smok, właściciel okazałej biblioteczki, oraz Ballo najwięcej czytają). Niebezpieczne woluminy leżą ukryte, usidlają bowiem niedoświadczonych praktykantów. Bestiariusze niby jabłka zatruwają umysł.

Pieśni kłamią i dają nadzieję. Zdolną czarownicę przedstawiają jako brzydką, straszliwą wiedźmę, a zakochanego młodzieńca jako łotra. Poeci wychwalają herosa (nie wspominają, ilu towarzyszy stracił), przekonują, że każdego można uratować. Potwory nie przyjdą, nie dziś. Novik śpiewa i nie śpiewa, coś przemilcza, kogoś zniesławia, niespiesznie snuje opowieść, pozwalając czytelni(cz)kom przytupywać do taktu.

Naomi Novik, Wybrana, s. 510, Rebis, Poznań 2015

44 komentarze:

  1. Baśniowe klimaty, czyli coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy zaczęłam czytać Twój tekst, to złapałam się na tym, że imiona Kasia i Agnieszka nie za bardzo pasują mi do opowieści o smoku. Czemu? Nie mam pojęcia, może w takich baśniowych historiach lepiej sprawdzają się te bardziej egzotyczne imiona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem... Kornelia, może to kwestia przyzwyczajenia, bo się polscy autorzy fantasy często na zagranicznych książkach wzorowali i chcieli mieć egzotyczne imiona i takich przez pewien czas było pełno. Ale w sumie, to często oznaczało po prostu imiona zagraniczne, a nie zmyślone. Jeśli dodać do tego zagraniczne z tłumaczeń... Ale tak naprawdę, to przecież dla zagranicznych czytelników zagranicznych, to często też były Kasie i Agnieszki - ichniejsze. Więc czemu nie? Co Kasjeusz sądzisz?

      Usuń
    2. Skoro u Grimmów występuje Małgosia (mam na myśli polskie tłumaczenie; odbiorca przegląda się w opowieści jak w lustrze, dlatego po francuskim lesie błąkają się Jeannot i Margot), czemu Kasia nie miałaby się pojawić w baśniowej historii? ;)

      Zagraniczni czytelnicy zapewne inaczej reagują. Przykład: funny names (Agniezka, Sarkan, Solya, I’m looking at you!) (całą recenzję znajdziecie tutaj; uwaga: zawiera ona spoilery). ;) Drugi przykład (źródło): friendship with Agnieszka (how on earth do you pronounce her name).

      Usuń
    3. Oczywiście, ze to kwestia przyzwyczajenia i jest to też bardzo subiektywne odczucie. Może właśnie takie egzotyczne imiona występowały w bajkach mojego dzieciństwa i do dzisiaj gdzieś tkwią w mojej podświadomości.
      Faktycznie nasze imiona obcokrajowcom mogą wydawać się bardzo oryginalne. :)

      Usuń
  3. Wow! Piszesz w naprawdę przyjemny i miły dla oka sposób. Imiona nie przeszkadzają mi w ogóle, wręcz przeciwnie bardzo żałuję, że zamiast używać rodzimych imion sięgamy po te zagraniczne by brzmiały bardziej egzotycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wszystko zależy od kontekstu: jak Polnia, to Agnieszka (Świętosławę też bym polubiła), a jak Budapeszt, to Réka. :)

      Usuń
  4. Myślę, że powinno się sięgnąć po tę książkę, by zadowolić drzemiące w każdym z nas dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :)
      Poza tym wszystkie Twoje recenzje budzą we mnie takie miłe uczucia ; )

      Usuń
  5. Tak się cieszę, że przeczytałaś! Tylko nie mogę do końca poznać po tej poetyckiej recenzji, czy Ci się naprawdę podobało. ??? Do mnie już dotarły zamówione dwie pierwsze książki z Opowieści sieroty Twojej ulubionej Valente. Postanowiłam je sobie jednak zostawić na deser na okres bożonarodzeniowy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę tylko o książkach, które mi się podobały. :) I wymieniam to, co było najpiękniejsze, czyli dziewczęcą przyjaźń, baśniowe elementy (Bór), śpiewne zaklęcia, okrucieństwo rodem z baśni Grimmów, niejednoznaczne postacie (a przy okazji – jako że Sokół nie został ukarany – brak morału; autorka wprawdzie nazywa zło złem, ale niewłaściwe postępowanie przynosi korzyści).

      Usuń
    2. Tak się upewniam ;). // Ja też powolutku więcej o tych lepszych piszę. Na początku miałam zamysł, żeby wszystkie recenzować, co czytam, ale nie udało się oczywiście i pełno wersji roboczych mam. Nie za bardzo ma to sens. No, może, jak coś wyjątkowo udane, żeby przestrzec innych... Na Goodreads za to staram się króciutko każdą zrecenzować.

      Usuń
    3. Skąd ja to znam – ilekroć się loguję, widzę 42 wersje robocze, 42 wyrzuty sumienia. ;) Zazwyczaj porzucam książki, które mi się nie podobają, więc nie mogłabym ich krytykować (w ogóle nie wiadomo, czy i jak pisać o niedoczytanych powieściach).

      Usuń
  6. Dziękuję za tę recenzję, o książce chyba jeszcze nie słyszałam, albo nic mi nie świta w umyśle, ale jestem chętna, by bliżej ją poznać, ta baśniowość przez Ciebie opisana bardzo do mnie przemawia, ten smok zwracający porwane dziewczyny i to w jakim stanie, jak piękne odmienione! Myślę, że w takiej magicznej fantastyce umiałabym się odnaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Re: Twój komentarz pod recenzją "Wybranej" u mnie:

    Jak znajdę jeszcze coś z Kasią, to dam znać ;). // Inspiracji słowiańskich i tak więcej niż w normalnej lit. zagr., więc pewnie bardziej mnie cieszy. Rusałki bardzo by się przydały :). Utopce może mniej, bo makabry tam już troszkę było. Ale podesłałam Autorce na goodreads link do fajnego słowiańskiego bestiariusza :D. // Te zachowania... Wiem, wiem. O magii właśnie najczęściej się słyszy. Też o tych charakterach. Ale mnie to nie odstrasza i nie sądzę, żeby Autorka chciała zasugerować, że tacy są wszyscy - co mi się najważniejsze wydaje. Zresztą, znam ją też z serii o smokach i tam, choć męskich postaci jest więcej, to zdarzają się ciekawe, niestereotypowe kobiece ;). Stereotypowe czasami zresztą też. Taka mieszanka. Dlatego niezbyt mi się podoba, jak tę Autorkę chcą wcisnąć w foremkę typu "zupełna nie-feministka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ogród Kamili" pani Michalak to dopiero był nie feministyczny. Opowieść o samodzielnym spełnianiu marzeń - akurat! Nie dość, że bohaterka mazgaj totalny, to wymarzony dom w końcu dostała po prostu w prezencie od faceta, z którym się kiedyś przespała w krzakach.

      Usuń
    2. Którego? Bestiariusza słowiańskiego (Bosz, 2012)? ;) Czytałam/oglądałam, inspirujący!
      Wydaje mi się, że czarownice częściej kierują się intuicją, uzdrawiają (Agnieszka, Baba Jaga, Wierzba, Wrona), a czarodzieje wolą logikę i książki, trzymają się raz ustanowionych praw (Smok, Ballo). Cechy te nie odstraszają (bo autorka ich nie wyolbrzymia), ale są zauważalne, inaczej byśmy, my i inne czytelniczki, nie rozmawiały. ;)
      W takich dyskusjach nie chodzi o to, by zaszufladkować autorkę jako feministkę lub nie, tylko o wymianę spostrzeżeń dotyczących obrazu kobiet(y) w literaturze. ;) Nie nazwałabym bohaterki/książki (anty)feministyczną. Odczytania bywają feministyczne, bohaterka zostaje czasem feministką. A nawet jeśli nie zostaje, jeśli nienawidzi innych kobiet, jest niesamodzielna lub płaczliwa, zasługuje na własny wątek, punkt widzenia czy imię.

      Usuń
  8. Dawno nie zaglądałam do takich baśniowych klimatów, więc może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki z baśniowymi elementami to coś po co chętnie sięgam :) A ta okładka jest cudna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę to wszystko do "Igrzysk śmierci" Suzanne Collins podobne. Tylko "pożeracz" inny - tu Smok, tam - Igrzyska. Coś w tym jest, że "Kasia" i "Agnieszka" brzmią trochę zbyt... swojsko, zwłaszcza w tak baśniowym klimacie. Ale może dzięki temu historia jest odrobinę bardziej oswojona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Smok przecież nikogo nie pożera. ;) Zresztą jest czarodziejem (człowiekiem, nie potworem, choć potwornie się zachowuje) – nadając mu imię, autorka nawiązała do legend o łakomych smokach, które terroryzują wioski.

      Usuń
  11. O książce jak do tej pory nie słyszałam i bardzo żałuję, bo czuję, że to coś dla mnie. Niesamowicie podoba mi się połączenie baśniowych motywów z elementami legend i prawdziwej historii. Myślę, że powieść przypadłaby mi do gustu, urzekająca jest też okładka - muszę koniecznie się rozejrzeć za tym tytułem :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Novik nie czytalem, ale czytalem Powietrznego Korsarza, Wałkówskiego, który do twórczości Amerykanki jawnie nawiązuje i osadza swoją powieść w jej smoczym unierwsum. Chociaż Twoja recenzja Wybranej każe mi się zastanawiać, czy ta książka z tym cyklem - bo tylko smoki mi pasują :) Tym bardziej czuję się zaintrygowany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Wybrana nie należy do cyklu.

      Usuń
  13. Kocham basnie, i czytać, i oglądać:) To jeden z lepszych sposobów na przekazanie cennych wartości, pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja myślałam, że baśnie to wymarły gatunek ;)) Dobrze wiedzieć, że nie! :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Już kilka postów zachęcało mnie do zapoznania się z tą książką. Ten już w ogóle sprawił, że muszę po nią sięgnąć jak najszybciej ! Dziękuję :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale klimatycznie! Realne i niejdnoznaczne postacie? Magnaci, służący, dwór? Czarownice, baśnie? Biorę!
    Akurat Novik mam już od jakiegoś czasu na oku. W końcu, wbrew pozorom, teraz na rynku jest bardzo niewiele książek o smokach. A że w bibliotece szkolnej jest parę jej książek, to grzechem byłoby nie skorzystać ;). Wybraną muszę koniecznie gdzieś dorwać! No i ta cudna okładka *-*.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A znasz Serafinę, Le Guin albo Moersa? Ja teraz poluję na Smoka Jego Królewskiej Mości. :)

      Usuń
  17. Brzmi naprawdę magicznie:))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo magii i tajemniczego baśniowego klimatu ciąży nad tą powieścią. Wydaje się interesująca, zwłaszcza na ciemne długie wieczory, które nadchodzą. Przy blasku świeczki i tej książce musi być czuć te iskierki niezwykłości w powietrzu :).
    Wydaje mi się, że prędzej czy później postaram się o zdobycie tej pozycji, zakochałam się już przecież w samej okładce!
    A recenzja jak zwykle niezwykła i jedyna w swoim (Twoim) stylu, Kasiu.

    PS A imiona bohaterek jak najbardziej na plus! W końcu jesteśmy przyzwyczajeni, że bohaterowie baśni są jacyś tacy.. bliżsi, jakby zamieszkiwali nasze lasy. Nie mają imion jak Quantinne, albo Arostos (tak, teraz je wymyśliłam ;D). Zazwyczaj są to Małgosie i Jasiowie. I to jest bliskie, fajne.

    Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie powiedziane: jakby zamieszkiwali nasze lasy. :)

      Usuń
  19. Ale baśniowo! Mam "Wybraną" w planach, bo właściwie dawno nie czytałam powieści, która wydawałaby się w takim stopniu nasączona magią :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej, jaka niesamowita baśniowa historia! Zapisałam na LubimyCzytać.pl na listę do przeczytania. Dzięki temu ten fantastyczny tytuł na pewno mi nie umknie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam taki baśniowy klimat :) Tak mnie zaczarowałaś recenzją, że książkę od razu zamówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam baśnie, bajki, legendy i mity (i inne takie). I uwielbiam czytać twory napisane na podstawie tych nam dobrze znanych opowiastek. Nowe baśnie, które klimatem próbują udawać te tradycyjne, nie bardzo przypadają mi do gustu, przynajmniej nie zawsze. No ale poczułam po tej recenzji baśniowy klimacik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je lubię. :) Daj znać, jak trafisz na dobry retelling!

      Usuń
  23. Och, co tam przytupywanie, rzuciłabym się w tan na polanie leśnej, słuchając śpiewu Novik!...

    OdpowiedzUsuń
  24. "przyjaźń kolczasta i piękna jak róża" - kupiłaś mnie tymi słowami. Niesamowicie wprowadzasz w klimat baśni. Jestem zachwycona tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  25. Smok <3 Jak to się stało, że nie słyszałam wcześniej o tym cudzie? :) O dzięki Ci dobra kobieto za podpowiedź!

    OdpowiedzUsuń
  26. Średniowiecze, baśnie i ich zniekształcenia oraz bardzo dużo magii - uwielbiam to. Jak zwykle Kasjeuszu jestem zachwycony recenzją. Już nie mogę się doczekać kiedy ta książka wpadnie w moje ręce. Obiecuję, że dam Ci znać. Kocham twoje recenzje i opisy, ponieważ zawsze, ale to zawsze zachęcają. Dla mnie jesteś lepsza niż tysiące blogerów recenzujących książki razem wziętych, podziwiam!
    http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za miłe słowa! Podzielcie się wrażeniami, kiedy już przeczytacie Wybraną. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wiedźma to ta, co wie...

    OdpowiedzUsuń