Za siódmym regałem

Była kiedyś recenzja, w której czytelnik uciekł się do metafizyki i udowodnił, że książka nigdy nie istniała. Słuszność rozumowania okazała się pozorna, ale autorkę skazano za fałszerstwo.

Dziwi się, więc czyta

Ależ ona jest wścibska! Otwiera cudze listy miłosne, podsłuchuje średniowiecznych władców. Zjawia się nieproszona w Pompejach i odchodzi tuż przed zagładą. Jak jej nie wstyd? Gady, choć bywają jadowite, zasługują przecież na szacunek. Motyle nie plotkują; milczą, zazdrośnie strzegąc swoich tajemnic. A Szymborska, pozbawiona skrupułów, zagląda do ptasich gniazd. Wszystko ją zdumiewa, więc o wszystkim czyta. Czyta i dziwi się jeszcze bardziej.


Oskarżona nie tylko zbiera guziki rozrzucone po książkach, ale i podlewa róże porastające atlasy. Już od dzieciństwa, wyjaśnia, gromadzenie niepotrzebnych wiadomości sprawiało mi przyjemność.[1] Zagadki zostawia detektywom, daty zaś historykom – jej niewybredna pamięć zadowala się informacją, że Wenus Botticellego stoi na muszli przegrzebka.

Pokrzywdzone zwierzęta domagają się sprostowań. Delfiny nie są łatwowierne. Dumne owady nie uznają Pavarottiego za chrabąszcza. Niedźwiedzie dementują pogłoski, jakoby ich przodek spiskował przeciwko Jagiellonom. I dodają: może zawinił koń, z którego spadła królowa Bona?

Opublikowane felietony ujawniają chorobliwą pedanterię. Szymborska roztkliwia się nad każdą pchłą, żywą lub interpunkcyjną. Nie jada eurokiełbasy. Zastanawia się, czy jeśli książę jest księdzem, wystarczy jedno „ks.” przed nazwiskiem.[2] Psubratami – wzorem Leszka Proroka (Zapiski psubrata) – nazywa przyjaciół wszystkich zwierząt.

Nie piętnuje kochanków; Zygmunta Augusta i Barbarę Radziwiłłównę obdarza wyrozumiałym uśmiechem. Poznawszy dziewiętnastowieczne panny na wydaniu (m.in. Aleksandrę z Tańskich Tarczewską), nie potwierdza szyderczych stereotypów. Owszem, wykpiwa zaloty, ale nie dziewczęta. Docenia pamiętniki powstałe w czasach, kiedy nawet dla siebie nie wypadało pisać byle jak.[3]

Zamiast wstępu czyta najpierw indeks(y) i bibliografię. Zamiast podziwiać ocalałe wersy opłakuje zaginione. Wiersz nie rzeźba, szlocha. Brak jednego słowa uniemożliwia czasem odczytanie całości. Bezręka Wenus nas zachwyca, a rozczłonkowane liryki Safony? Zdecydujcie same.

Oskarżona, najwyraźniej zafascynowana śmiercią, zwiedza ruiny i wertuje nekrologi (m.in. książki o skamieniałościach). Woli zapomnianych artystów od popularnych – jej uwagę przykuwa Neander, siedemnastowieczny artysta, któremu niemiecka dolina i znalezione w niej kości zawdzięczają imię; gdyby spacerował gdzie indziej, neandertalczyk nie byłby dziś neandertalczykiem.

Wśród starożytnych władczyń Szymborska dostrzega znajome twarze, w dwudziestowiecznym tłumie zaś istoty mitologiczne. Paparazzi niczym bachantki rozszarpują współczesnych orfeuszy. Życie dziewiętnastowiecznej panny – zdaniem poetki – przypomina odyseję, tyle że u kresu drogi znajduje się mąż, niekoniecznie wierny, i empirowe łóżko.

Oddaję głos niewinnym, niech oni pierwsi rzucą kamieniem. Ja śledziłam Zofię z Bersów Tołstojową, pocieszałam piękną Izoldę i rozśmieszałam Kleopatrę. Mało tego! Przeglądając albumy, planowałam kradzież najwspanialszych obrazów. Teraz, gdy wysłuchałam Roberta Étienne'a, nie spocznę, póki nie odwiedzę Pompejów. Żadnej mapy nie wymienię na przewodnik, żadna encyklopedia nie zastąpi mi podręcznika Baby Jagi.

Wisława Szymborska, Wszystkie lektury nadobowiązkowe, s. 847, Znak, Kraków 2015

[1] Ibidem, s. 184.
[2] Ibidem, s. 702.
[3] Ibidem, s. 600-601.

25 komentarzy:

  1. Dużo słyszałam o tej pozycji, jednak nigdy nie zgłębiałam się w jej fabułę, czy to i czym tak na poważnie jest. Teraz już wiem i bardzo chcę ją przeczytać :)
    Pozdrawiam, pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabułę, mówisz? Szymborska rzeczywiście opisuje swoje czytelnicze przygody, jak niektórzy wspominają podróże. Wszystkie te felietony tworzą pewną całość (portret).

      Usuń
  2. Jak nadrobię zaległości to przymierzę się do tej książki. Zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczne to Twoje pisanie, wiesz zresztą, że bardzo je lubię. Świetny portret z tego wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Empirowe łóżko" - bardzo mi się podoba. Wspaniały tekst, brakowało mi Twojego pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyzo, Wiolu – dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam, mam! Mam "Wszystkie lektury nadobowiązkowe" na półce (lucky me!). Wertuję, kartkuję, zaglądam, oglądam i jedno tylko mogę powiedzieć - jaka cudowna była z Szymborskiej CZYTELNICZKA! Przeczytać całość - może kiedyś zdołam, ale to tak, jakby kilka blogów o książkach w całości połknąć. A i obawiam się, że za dużo książek na moją listę do przeczytania trafi. Widzę, że apetytu na lektury przez Noblistkę czytane nabrałaś (zazdroszczę "Pamiętników" Zofii Tołstoj!).
    "[...} podlewa róże porastające atlasy", "{...} roztkliwia się nad każdą pchłą, żywą lub interpunkcyjną"... Zarówno autorka książki, jak i autorka wpisu, to romantyczne dusze! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zofię już znałam, ale dzięki Szymborskiej odkryłam również Annę (Snitkinę, później Dostojewską). Mój biedny Fiedia leży na komodzie i czeka, aż opłynę Wyspy nieznane.
      Czy jestem romantyczna, nie wiem. Obawiam się, że nie. ;)

      Usuń
  7. Od dawna czaję się na tę pozycję. Teraz już w ogóle zaostrzyłaś mi apetyt na ,,Wszystkie lektury nadobowiązkowe". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O mateczko. Twój tekst to perełka. Oklaski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz co! Znowu mi to robisz! Jak czytam Twoje wpisy to po pierwsze jestem tak oczarowana, że nie mogę się oderwać, a po drugie popadam w kompleksy! :D Naprawdę coś wspaniałego - jestem pewna że gdybyś swoje 'czytelnicze podróże' wydała to z pewnością stałyby się bestsellerem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lektury nieobowiązkowe zawsze są najlepsze ;) Potrafisz zaintrygować, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam sobie kupić i przeczytać, ale w tamtym miesiącu trochę zbankrutowałam i zrezygnowałam z pomysłu. Może w bibliotece dorwę ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja Droga, łamiesz serce tak długą nieobecnością. Nie czyń tak więcej. Bywaj częściej. Tak niewielu potrafi zgrabnie łączyć słowa, by za ich pośrednictwem wyrazić własne zdanie o lekturach.
    P.S.
    Mam nadzieję, że zaprezentowana na moim blogu ,,Magonia" również przypadnie Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowicie oddajesz sens, czy piszesz dobrze czy źle o jakiejś książce i tak mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To może być niezwykłe spotkanie literackie, zapisuję tytuł! Czytam teraz "Nic zwyczajnego" Michała Rusinka, więc akurat jestem w temacie Wisławy Szymborskiej. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Rusinka też muszę poznać! :)

      Usuń
  15. Szymborska i Zofia Andriejewna! Z obydwoma już weszłam w znajomość, z Oskarżoną także... Koniecznie muszę przeczytać te pozycje!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna recenzja :) W 3 klasie gimnazjum bardzo zraziłam się do Szymborskiej. Były to jeszcze czasy, kiedy kompletnie nie potrafiłam zrozumieć poezji, tzn. w sensie szkolnym, co zresztą skutkowało tym, że uciekałam od tego rodzaju, jak tylko mogłam, mimo że sama już wówczas pisywałam coś tam dla siebie. Nigdy nie odbierałam wierszy tak, jak oczekiwał tego nauczyciel, dlatego kiedy cały etap olimpiady z polskiego był oparty na wierszach Szymborskiej, wiedziałam, że nic nie ugram... I miałam rację :P Na szczęście trochę dorosłam i teraz umiem oddzielić interpretację, jakiej oczekuje pedagog od tej, którą sama odczuwam. Nie takie to proste, ale jakoś mi wychodzi.
    A co do tego zbioru felietonów, to sięgnę z miłą chęcią. Odbraziłam się na panią Wisławę i lubię jej wiersze, to i inne teksty chętnie poznam.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, szkoła zachęca i zniechęca. Czytałam kiedyś, że Szymborska nie potrafiła zinterpretować własnego wiersza zgodnie z kluczem. ;) (Ale to tylko plotka; zdaje się, że zaliczono ją do miejskich legend).

      Usuń
  17. Czuję, że przyjemnie byłoby sięgnąć po ten zbiór felietonów i zobaczyć Wisławę Szymborską w innym wydaniu. Te szczególiki, ta pedanteria - odnalazłabym się w tym zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To musi być szalenie ciekawa lektura. Chętnie poznam felietony pani Wisławy i sprawdzę, czy faktycznie autorka jest wścibska.
    Miło Cię znowu przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytelnik czytelnikowi czytelnikiem. Książka o książkach. Wszystko to bardzo meta, ale mnie bardzo kusi. Z poezją mi nie po drodze, ale bardzo chciałbym poznać perspektywę czytelniczą Wisławy Szymborskiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję za wasze – jak zawsze fantastyczne – komentarze! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam tylko pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń