<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759</id><updated>2012-02-16T08:07:21.406+01:00</updated><category term='Orhan Pamuk'/><category term='Marek Adamkowicz'/><category term='Fabrizio Battistelli'/><category term='popular science'/><category term='Józef Ignacy Kraszewski'/><category term='Roberto Bolaño'/><category term='Daniel Kalder'/><category term='Nobel'/><category term='adventure novel'/><category term='Salima Ikram'/><category term='historical fiction'/><category term='fable'/><category term='Ursula K. Le Guin'/><category term='Charles Dickens'/><category term='Frédérique Molay'/><category term='citation'/><category term='semi-autobiographical'/><category term='social science fiction'/><category term='Ángeles Mastretta'/><category term='immersion journalism'/><category term='Christian Jacq'/><category term='Tove Jansson'/><category term='Amos Oz'/><title type='text'>hello bluebird</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>15</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-863081521591668176</id><published>2010-10-24T16:57:00.003+02:00</published><updated>2010-10-24T23:05:03.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Charles Dickens'/><title type='text'>babki z prochów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[Krótka informacja, która zniknie wraz z publikacją kolejnego wpisu: bardzo, bardzo przepraszam za tak długą przerwę. Spowodował ją niefortunny wypadek i&amp;nbsp;pobyt w szpitalu. Teraz wracam z podwójną nadzieją. Po pierwsze, że&amp;nbsp;pamiętam jeszcze, jak pisać o książkach, po drugie, że &lt;em&gt;wy&lt;/em&gt; o mnie pamiętacie.]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TMSe0tzijJI/AAAAAAAAAGc/OlF13l6j6_k/s1600/edwin+tajemniczy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" nx="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TMSe0tzijJI/AAAAAAAAAGc/OlF13l6j6_k/s200/edwin+tajemniczy.jpg" width="188" /&gt;&lt;/a&gt;Pan Jasper niedomaga. Dlaczego?&amp;nbsp;Czyżby&amp;nbsp;planował morderstwo swojego siostrzeńca, Edwina? Czy to nieodwzajemnione uczucie tak go dręczy? A może winą za jego stan należałoby obarczyć opium? Edwin Drood znika bez śladu. Czy został zamordowany, czy uciekł? Kto ponosi odpowiedzialność za tę tragedię? Porywczy Neville Landless? Róża, wieloletnia narzeczona, z którą rozstał się dzień wcześniej, doszedłszy do wniosku, że łączące ich niegdyś uczucie wygasło? Jego wuj?&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Miejscem akcji (czy też głównym bohaterem, jak piszą niektórzy badacze) jest Cloisterham, staroangielskie miasto z katedrą, w którym dzieci robią babki z prochów sióstr. Na gałęziach tutejszych drzew siadają gawrony: opanowane, klerykalne ptaki. Starsi mieszkańcy nie wierzą w nadejście nowego,&amp;nbsp;jednocześnie nie rozpływając się w zachwytach nad starym - ponure dostojeństwo okolicy nieraz wydaje im się męczące. Śledząc poczynania osób biorących udział w tej historii, czytelnik&amp;nbsp;może (między innymi) zwiedzić Dom Zakonnic albo wybrać się na nocny spacer po cmentarzu miejskim.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Nie brakuje&amp;nbsp;w książce barwnie odmalowanych bohaterów. Pan Sapsea wykonuje takie ruchy rąk, jakby zamierzał bierzmować osobnika, z którym właśnie rozmawia. Z kolei pan Grewgious nieomal wierzy, że urodził się stary. Pan Honeythunder nie zna się na żartach. Durdles, kamieniarz, po wielu latach zajmowania się nagrobkami i grobowcami przejął od nich barwę.&amp;nbsp;Cierpi również na grobatyzm; każdy, kto będzie łaził wśród grobów przez większość swojego żywota, dowie się, na czym polega to schorzenie. Co więcej, daje&amp;nbsp;pewnemu wyrostkowi pół pensa za zagnanie - przy pomocy kamieni, dodajmy - do domu po zmierzchu.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Dickens, wnikliwy obserwator rzeczywistości, uzupełnia gruntowne, sugestywne opisy miejsc, przedmiotów i osób elementami satyry. Komizm często&amp;nbsp;opiera się na dziwactwach poszczególnych bohaterów (przypadłość Durdlesa, na przykład), potęgując tym samym&amp;nbsp;atmosferę pełną tajemnic, niepokoju.&amp;nbsp;Bywa, że autor puszcza oko&amp;nbsp;w kierunku czytelnika w&amp;nbsp;samym środku narracji. Pytając, czy może być coś piękniejszego od starszej damy o lśniących oczach, zaraz dodaje: z wyjątkiem młodszej. Po lekturze ciśnie mi się na usta jedno pytanie - czy nierozwiązana tajemnica nie odwróciła uwagi widza od literackich walorów powieści? Czy nie lepiej byłoby zastąpić zawzięte poszukiwania mordercy kolejną przechadzką&amp;nbsp;po Cloisterham?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieukończona powieść zajmuje dwieście sześćdziesiąt osiem stron. Ponadto, książka zawiera notatki Dickensa (dwanaście stron), uwagi Charlesa Williamsa i Sidneya Castela Robertsa,&amp;nbsp;napisaną przez Chestertona relację (w formie dramatu) z przebiegu procesu głównego oskarżonego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Charles Dickens, &lt;em&gt;Tajemnica Edwina Drooda&lt;/em&gt;, s. 396, Replika, Zakrzewo 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-863081521591668176?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/863081521591668176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/10/babki-z-prochow.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/863081521591668176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/863081521591668176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/10/babki-z-prochow.html' title='babki z prochów'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TMSe0tzijJI/AAAAAAAAAGc/OlF13l6j6_k/s72-c/edwin+tajemniczy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-7595756954675538002</id><published>2010-10-02T12:43:00.000+02:00</published><updated>2010-10-02T12:43:22.877+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ángeles Mastretta'/><title type='text'>złapała mnie ropucha</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Wydrzyj mi serce, proszę, śpiewała Toña (postać epizodyczna). Wydarłabym raczej pierwszych kilkanaście stron, na których&amp;nbsp;Andrés upokarza Catalinę, swoją młodszą o (prawie) dwadzieścia lat żonę. Kpi z jej niewiedzy, i to w niewybredny sposób. Zdradza. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Al Capone&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto i Andrés Ascencio, lat (niewiele ponad) trzydzieści. Pewny siebie, zielonooki. Zajmuje się polityką. Włosy nieustannie opadają mu na czoło, odgarnia je więc odruchowym gestem.&amp;nbsp;Bez&amp;nbsp;obaw o konsekwencje&amp;nbsp;nazywa mieszkańców Puebli frajerami. Mówi, nie czekając na zdanie.&amp;nbsp;Autorytarny, wykazuje silne cechy przywódcze. Po otwarciu oczu nie leży ani minuty - ceni sobie ćwiczenia fizyczne.&amp;nbsp;Któregoś dnia wpada&amp;nbsp;do domu Cataliny i, nie pytając jej rodziców o zgodę,&amp;nbsp;zabiera piętnastoletnią dziewczynę nad morze; innym razem przychodzi, by w kilka godzin później&amp;nbsp;wziąć z nią&amp;nbsp;ślub.&amp;nbsp;Słynie z licznych romansów, ma też dzieci z poprzednich związków (jedna z córek jest w wieku jego żony). Przeprowadziwszy, nie bez pomocy Cataliny, kampanię wyborczą, zostaje gubernatorem. Za kogo on się uważa? Ja to ja - oznajmia kiedyś Andrés. Nie rezonuj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;Zmora&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznajcie Catalinę.&amp;nbsp;Ojciec wolałby, aby nigdy nie dorosła. Mówiąc: opowiedz wszystko tatusiowi, nie chce wysłuchiwać bolesnych prawd o życiu ukochanej córeczki (łączy ich silna więź). Catalina nie potrafi ani ugotować obiadu, ani&amp;nbsp;porządnie haftować.&amp;nbsp;Niedoświadczona w sprawach damsko-męskich. Klęka na przodzie kościoła, by Matka Boska lepiej widziała. Traci jednak zaufanie do Najświętszej Panienki, kiedy zostaje świadkiem aresztowania księdza.&amp;nbsp;Opowiada (mamy tu bowiem do czynienia z narracją pierwszoosobową) z perspektywy czasu, skutkiem czego niekiedy jej słowa&amp;nbsp;wydają się&amp;nbsp;naznaczone doświadczeniem dojrzałej kobiety. Oto, jak podsumowuje ślub z Andrésem: naprawdę złapała mnie ropucha. Czym Catalina różni się od pozostałych kobiet? Ciekawością, aktywnością - nie&amp;nbsp;pozwala zepchnąć się na boczny (kuchenno-domowy) tor, stale wściubia nos w interesy męża, po kryjomu uczy&amp;nbsp;się jeździć samochodem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TKZKvt29bYI/AAAAAAAAAGQ/DPvE-aZ4zU4/s1600/wydrzyj.jpg" imageanchor="1" style="cssfloat: left; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="85" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TKZKvt29bYI/AAAAAAAAAGQ/DPvE-aZ4zU4/s200/wydrzyj.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Mogłoby się wydawać, że ci dwoje tworzą wyjątkowo nieudaną parę, a ich wspólne życie obfituje w same nieszczęścia. Nic bardziej mylnego. Z początku starszy mężczyzna imponuje Catalinie (nazywa go swoim generałem).&amp;nbsp;Andrés&amp;nbsp;pyta przed snem, czy dobrze&amp;nbsp;mu poszło&amp;nbsp;na wiecu. Mianuje ją szefową wszystkich publicznych instytucji dobroczynnych, później osobistą sekretarką. Prosi&amp;nbsp;czasem - w miarę, jak upływają kolejne lata małżeństwa, robi to coraz częściej -&amp;nbsp;o radę. Nie wie, co powiedzieć, kiedy Catalina wpada w histerię, więc tylko głaszcze ją po głowie, jakby była kotem.&amp;nbsp;Również ona&amp;nbsp;tęskni za mężem, kiedy tak wychodzi i wraca bez określonych reguł. Zwłaszcza po śmierci ojca odczuwa brak hałaśliwej obecności Andrésa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tłem dla tej historii&amp;nbsp;jest rewolucja meksykańska z początków dwudziestego wieku. Wysokie stanowisko Andrésa w rządzie w połączeniu z jego nienasyconą wciąż ambicją polityczną pozwala czytelnikowi na obserwację skomplikowanych metod formowania się władzy, brutalnych sposobów usuwania przeciwników. To historia nie jednej, lecz wielu kobiet poznawanych przez główną bohaterkę. Ze szczyptą humoru. Dla przykładu napiszę, że szofer, wożący zauroczoną niejakim Arizmendim Catalinę, tyle razy śpiewał dla niej "Z tobą, choć z daleka", że w końcu wygrał Międzynarodowy Amatorski Konkurs Piosenki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Al Capone i Zmora&amp;nbsp;to imiona koni, na których jeździła para głównych bohaterów).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ángeles Mastretta, &lt;em&gt;Wydrzyj mi serce&lt;/em&gt;, s.302, Muza S.A., Warszawa 2010 &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-7595756954675538002?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/7595756954675538002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/10/zapaa-mnie-ropucha.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/7595756954675538002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/7595756954675538002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/10/zapaa-mnie-ropucha.html' title='złapała mnie ropucha'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TKZKvt29bYI/AAAAAAAAAGQ/DPvE-aZ4zU4/s72-c/wydrzyj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-3690246920527268620</id><published>2010-09-27T00:37:00.001+02:00</published><updated>2010-09-27T00:46:13.816+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='immersion journalism'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Daniel Kalder'/><title type='text'>chłopie, aleś ty naiwny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mikołaj Sutjagin wymyślił pierestrojkę. Zbudował też arkę dla Słowian. Grupa moskiewskich intelektualistów dobrowolnie podjęła decyzję o zejściu do sieci kanałów. W rosyjskiej Cerkwi egzorcyzmy są odprawiane publicznie.&amp;nbsp;Jezus mieszka na Syberii.&amp;nbsp;Wysłuchawszy&amp;nbsp;takich rewelacji,&amp;nbsp;spodziewasz się książki o sensacyjnej treści, nagłych zwrotów akcji i obszernych wyjaśnień. Czytelniku, aleś ty naiwny.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJ-EvOddp5I/AAAAAAAAAGI/X_UjLR0I0o4/s1600/dziwny+teleskop.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJ-EvOddp5I/AAAAAAAAAGI/X_UjLR0I0o4/s200/dziwny+teleskop.jpg" width="154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zbiór zindywidualizowanych światów&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Cztery reportaże - "Pamiętnik znaleziony w kanale", "Moja satanistyczna edukacja", "Dziwne marzenie Siergieja Toropa", "Wieża na wierzchołku świata" - składają się na tę opowieść. Daniel Kalder podróżuje po Rosji (i nie tylko - w pewnym momencie&amp;nbsp;ciekawość zawiedzie go na&amp;nbsp;Ukrainę) w poszukiwaniu budowniczych alternatywnych rzeczywistości. Dowodu na to, że można wyjść poza granice społeczeństwa, całkowicie podporządkować życie pasji (obsesji, jak nazwałoby ją wielu), pozostając zarazem szczęśliwym.&amp;nbsp;Najpierw poznaje Wadima Michajłowa, czterdziestoletniego mężczyznę. Wadim jest diggersem: penetruje szyby wentylacyjne i kanalizacyjne. Łączy go silny związek z matką. Ma włosy gładko zaczesane w kucyk. Jak Steven Seagal, którego zdjęcie znajduje się w jego mieszkaniu. Po długich negocjacjach, prowadzonych za pośrednictwem Tatiany (księgowa, chciałaby dostrzec kontur transcendencji), zgadza się przedstawić imponujący szereg&amp;nbsp;zdarzeń związanych z podziemnym światem. Mówi o tajemnej sieci tuneli łączącej kontynenty, o potworze z głębin, o środowisku diggersów, o tym, jak odmówił współpracy sławnym organizacjom. Tę (czy w pełni świadomą?) sublimację codzienności widać również w trakcie wizyty w kanałach. Czytelnik zostaje wówczas świadkiem niezwykłej sceny: kiedy Daniel wraz z towarzyszącym mu fotografem Dmitrijem (wyglądem przypomina on brodatego niedźwiedzia) wypatruje&amp;nbsp;ciekawych materiałów do artykułu, Wadim, zanurzony po pas pośrodku Neglinki, zaczyna wzywać Duchy Podziemia. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zbiór rozczarowań&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Żadnej epickiej diggeriady, zamiast niej - tak gorzka, jak i nietuzinkowa historia Wadima.&amp;nbsp;Zasłyszane plotki o podziemnej&amp;nbsp;społeczności artystów nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Spotkania z kolejnym budowniczym, Eduardem, także przynoszą&amp;nbsp;pewnego rodzaju&amp;nbsp;zawód. Eduard bez skrępowania opowiada o swojej misji nakręcenia filmu o demonach, aby ostrzec przed nimi wierzących.&amp;nbsp;Mówi o niej prawie każdemu: Danielowi, dziewczynom na pierwszych randkach. Wysoki, ma prawie dwa metry&amp;nbsp;wzrostu. Charakteryzuje się afektowanym akcentem wychowanka szkoły prywatnej. Skończył studia prawnicze. Któregoś dnia przyjaciel zaprosił go, żeby wziął udział&amp;nbsp;w egzorcyzmach w pobliskiej świątyni. Ujrzany tam mężczyzna, mówiący nieludzkim - niskim i gardłowym - &amp;nbsp;głosem, wyznaczył nowy cel w jego życiu. Eduard uważa opętanie za problem, wobec którego nie można nie zająć stanowiska. Chcąc zebrać materiały do filmu, wyrusza z Kalderem w donkiszotowską podróż. Nie tylko towarzysz nie spełnia oczekiwań (Eduard - na przykład - zapomina o bilecie na pociąg,&amp;nbsp;a winą za wynikające z tego opóźnienia&amp;nbsp;obarcza złe moce), ale i same egzorcyzmy. Większość zgłaszających się stanowią kobiety dotknięte nieszczęściem. Ojciec Grigorij (jeden z pełniących obowiązki egzorcysty, ojciec czternaściorga dzieci, lubi muzykę ludową i chóry gregoriańskie) zdaje sobie sprawę z sytuacji, nic dziwnego zatem, że lekko sarkastycznie uśmiecha się, wysłuchując obaw Eduarda. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;Zbiór przygód Daniela&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Zapomnijmy jednak o rozczarowaniach. Autor przeżywa bowiem niezliczone przygody. Stale obecny w swoich tekstach, posiada&amp;nbsp;ogromną skłonność do dygresji.&amp;nbsp;Ironizuje, przeklina (co stanowi pewne utrudnienie w moim przypadku; kwestia indywidualnych preferencji), czasem ocenia.&amp;nbsp;Każde spotkanie z&amp;nbsp;budowniczym jest zarazem spotkaniem z samym autorem. Czytelnik poznaje jego rosyjskich przyjaciół. Ot, choćby takiego Siemiona. Razem - Daniel i Siemion - wyruszają na umówioną wizytę u syberyjskiego Mesjasza, założyciela wspólnoty wissarionitów. Nie zawsze był Wissarionem. Kiedyś nazywał się Siergiej Topor, pracował w drogówce. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych odkrył swoje powołanie. Cztery tysiące wyznawców zamieszkuje dzisiaj wsie ulokowane wokół jego domu na wzgórzu. Chętnie nadają ulicom romantyczne nazwy: Kapryśnych Gór albo Czułych Snów. Niestety, społeczność wissarionitów nie ustrzegła się sprzeczności. Z jednej strony wychwalają życie w zgodzie z naturą, unikają agresji, z drugiej natomiast - ostrzegają przed destrukcyjnym żydowskim planem finansowym. Mówią, że mężczyzna powinien mieć jedną towarzyszkę, dbać o rodzinę, ale Wissarion (czyżby przysługiwały mu inne prawa niż te, które sam stworzył?) otwarcie prezentuje Zofię, swoją drugą żonę, młodą dziewczynę o kocich oczach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;Zbiór scen z życia reportażysty&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Znamy już historię Wadima, Eduarda i Wissariona. &lt;/span&gt;Co dalej? Kalder odkrywa przed czytelnikiem&amp;nbsp;żmudny proces zdobywania&amp;nbsp;materiałów, które posłużą za temat kolejnych reportaży. Nieustanne&amp;nbsp;oczekiwanie. Negocjacje. Uśmiech losu. Można wręcz odnieść wrażenie, że teksty są w stanie surowym, niepoddane jakiejkolwiek obróbce - tyle w nich (na pozór) zbędnych informacji. Inspiracją do poszukiwań okazuje się czasem artykuł&amp;nbsp;w brukowej gazecie. Bywa i tak, że&amp;nbsp;bohater zjawia się i proponuje współpracę, jak to było z Eduardem. Kto następny? Grabojow? E, nie. Trzeba nam prawdziwego budowniczego. Mikołaj Sutjagin, rdzenny mieszkaniec Archangielska, skonstruował&amp;nbsp;niezwykle wysoką (trzynaście pięter) wieżę z drewna. Ludzie lekceważą&amp;nbsp;ów&amp;nbsp;bastion i samego Sutjagina. Wieża została&amp;nbsp;zatem jego domem. Dziwnym teleskopem, przez który patrzy na świat. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daniel Kalder, &lt;em&gt;Dziwne teleskopy&lt;/em&gt;, s. 512, Czarne, Wołowiec 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-3690246920527268620?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/3690246920527268620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/chopie-ales-ty-naiwny.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/3690246920527268620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/3690246920527268620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/chopie-ales-ty-naiwny.html' title='chłopie, aleś ty naiwny'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJ-EvOddp5I/AAAAAAAAAGI/X_UjLR0I0o4/s72-c/dziwny+teleskop.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-5310125592749913641</id><published>2010-09-23T14:56:00.002+02:00</published><updated>2010-09-23T16:31:04.912+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Frédérique Molay'/><title type='text'>interaktywna samotność</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJsVvXx7zPI/AAAAAAAAAF8/Lf06d-bKuok/s1600/murderland.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="186" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJsVvXx7zPI/AAAAAAAAAF8/Lf06d-bKuok/s200/murderland.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim bohaterom tej książki doskwiera samotność. Nathan, rozwodnik, tęskni za byłą żoną; spotkania z córeczką stanowią teraz jeden z fundamentów jego życia. Daniel&amp;nbsp;wciąż odczuwa ból na myśl o ukochanej kobiecie, którą utracił.&amp;nbsp;Wyczerpujące śledztwo destruktywnie wpływa na małżeństwo&amp;nbsp;innego detektywa. Donna, z pozoru szczęśliwa lekarka sądowa o atrakcyjnej powierzchowności, obawia się, że jej związek mógłby zostać niezrozumiany przez współpracowników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Island to wirtualny świat 3D w Sieci. Nathan, będący jednym z wielu graczy, eksploruje go za pomocą swojego awatara o imieniu Nat. Któregoś dnia, jadąc samochodem, Nat przypadkiem potrąca Jerry. Przestępstwo, choć tylko wirtualne, wytrąca&amp;nbsp;mężczyznę z równowagi. Ale to dopiero początek kłopotów. Otrzymuje bowiem list z oskarżeniem: "zabiłeś Bonnie". Wkrótce odkrywa, że Jerry była wirtualnym odpowiednikiem Bonnie Thomson, pasjonatki gier wideo, a zabójstwa kolejnych osób w sielskim dotychczas Island poprzedzają ich śmierć w świecie rzeczywistym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto zauważyć, że Island jest równoległym społeczeństwem powstałym na podobieństwo naszego, Nathan natomiast&amp;nbsp;- tak w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym - profesorem Harvardu. Żadnych nieziemskich stworzeń, żadnej magii. Jak się okazuje, to iluzja rzeczywistości najbardziej uzależnia. W jednej z recenzji tej książki spotkałam się ze stwierdzeniem, jakoby główny bohater wykazał się oryginalnością i naiwnością zarazem, upodabniając awatara do siebie. Sam zainteresowany stwierdza w pewnym momencie (zapoznawszy się z pomysłami innych graczy), że najprawdopodobniej brakuje mu wyobraźni. Ja z kolei myślę, że zależało mu na tym, by to on, Nathan, wiódł szczęśliwe życie. Nie jakiś długowłosy Peter. Nie Edmund. Widzę w tym (podświadomie wybrany) sposób na podtrzymanie iluzji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka porusza kwestię anonimowości w Sieci i jej następstw.&amp;nbsp;Morderca stanowi - moim zdaniem - skrajny przykład na to, do czego może&amp;nbsp;doprowadzić (między innymi) poczucie bezkarności. Osoby decydujące się na stworzenie swojego odpowiednika w Island często&amp;nbsp;posiadają szczególne predyspozycje&amp;nbsp;&amp;nbsp;do zostania&amp;nbsp;ofiarą oszustwa (vide pierwsza scena powieści).&amp;nbsp;Przyczyną w dużej mierze jest alienacja w świecie rzeczywistym, nieumiejętność zrealizowania własnych celów.&amp;nbsp;Większość użytkowników zdaje sobie chyba sprawę z&amp;nbsp;tego złudzenia anonimowości,&amp;nbsp;ale zaledwie&amp;nbsp;garstka świadomie&amp;nbsp;buduje swój wizerunek internetowy.&amp;nbsp;Dobiera słowa tak, aby nie przyprawiły ich później&amp;nbsp;o wirtualne&amp;nbsp;rumieńce. Nie&amp;nbsp;mam tu na myśli chorobliwej perfekcji, rzecz jasna.&amp;nbsp;Na przykład: pewnych szczegółów z życia prywatnego nie ujawnia się (byle komu); jakich -&amp;nbsp;granicę należy ustanowić samemu. Przestrzega się netykiety. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można również potraktować tę powieść jako kryminał. Molay wprowadza do niej elementy&amp;nbsp;stałe dla wspomnianego gatunku.&amp;nbsp;Para detektywów: doświadczony Daniel Rhys, który na myśl o Sieci odczuwa natychmiastową potrzebę zabrania swojego wnuka na ryby, i Marini, ambitny mężczyzna o wyglądzie młodego gwiazdora. Wyścig z czasem.&amp;nbsp;Była żona wybrana na ostatnią ofiarę. Autorka&amp;nbsp;przedstawia tę historię&amp;nbsp;w oszczędny sposób, nie poświęca znacznej uwagi opisom miejsc czy stanów emocjonalnych poszczególnych bohaterów. Krótkie zdania, urwane znienacka akapity dodają tekstowi dynamiki, niekiedy dezorientują czytelnika.&amp;nbsp;Narracja w&amp;nbsp;czasie teraźniejszym&amp;nbsp;także budzi napięcie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy (i w jakim stopniu) literatura chroni przed samotnością?&amp;nbsp;Moja odpowiedź&amp;nbsp;miałaby&amp;nbsp;nazbyt&amp;nbsp;osobisty wydźwięk,&amp;nbsp;przemilczę ją zatem.&amp;nbsp;Pozwolę sobie jedynie zaprezentować poniżej ostatni wiersz białoruskiego poety Bogdanowicza.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W kraju słonecznym, gdzie ja umieram,&lt;br /&gt;W białym domostwie, u lazuru buchty,&lt;br /&gt;Nie jestem sam, ja książkę mam&lt;br /&gt;Z drukarni pana Marcina Kuchty.&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;sup&gt;&lt;u&gt;[&lt;/u&gt;1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Frédérique Molay, &lt;em&gt;Witajcie w Murderlandzie&lt;/em&gt;, s. 198, Muza S.A., Warszawa 2010 &lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;sup&gt;[1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/sup&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;Przekład utworu Maksyma Bogdanowicza na język polski (wraz z okolicznościami powstania&amp;nbsp;i linkiem prowadzącym do oryginału)&amp;nbsp;znalazłam &lt;a href="http://pl.wikisource.org/wiki/W_kraju_s%C5%82onecznym,_gdzie_ja_umieram"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-5310125592749913641?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/5310125592749913641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/interaktywna-samotnosc.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/5310125592749913641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/5310125592749913641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/interaktywna-samotnosc.html' title='interaktywna samotność'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJsVvXx7zPI/AAAAAAAAAF8/Lf06d-bKuok/s72-c/murderland.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-5836947057487641529</id><published>2010-09-20T13:25:00.000+02:00</published><updated>2010-09-20T13:25:06.977+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ursula K. Le Guin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='social science fiction'/><title type='text'>mieć szczęście jak farborn</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiadają, że wszyscy farbornowie są magami.&amp;nbsp;Że nie należy&amp;nbsp;patrzeć w ich nienaturalnie ciemne oczy. W niektórych opowieściach przybierają postać pająkowatych garbusów, nieustannie przesiadujących w mrocznych piwnicach. Minęło ponad dziesięć pokoleń, odkąd przybyli na&amp;nbsp;naszą planetę. Niekiedy dochodzi między nami do wymiany handlowej;&amp;nbsp;pewien rodzaj rudy nazywa się nawet rudą magów, bo stanowi dla nich pożądany towar. Jedna z tamtejszych kobiet została kiedyś żoną Wolda, ale to zdarzyło się&amp;nbsp;dawno temu, tak dawno, że - poza samym zainteresowanym - nikt już o tym nie pamięta. Czas zaciera granicę między prawdą a mitem. Farbornowie nie są jednak ludźmi, tego możemy być pewni. My, mieszkańcy Tewaru, powinniśmy trzymać się od nich z daleka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Banda głupich, upartych koczowników.&amp;nbsp;Żyją teraźniejszością, nie dbając o swoją przeszłość. My natomiast robimy, co tylko się da, by zachować dziedzictwo kulturowe. Przechowujemy w pamięci zwyczaje, których&amp;nbsp;już nie rozumiemy. Dbamy o tę ledwo dostrzegalną nić łączącą&amp;nbsp;nas z Ligą Wszystkich Światów (coraz częściej&amp;nbsp;powątpiewa się w jej istnienie), z domem (chociaż wydaje się mniej realny niż zajmowane przez nas miasto). Jedna z kobiet, Arilia, została niegdyś - na wieczną naszą hańbę - żoną Wolda. Egzotyki mu się zachciało! Jakby i bez tego liczba ludzi nie malała z każdym rokiem.&amp;nbsp;Minęły czasy świetności, niestety. Tubylcze plemiona wifów z pewnością nie zasługują na miano ludzi. My, mieszkańcy Landinu, powinniśmy trzymać się od nich z daleka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale pojawia się zagrożenie. Z daleka nadciągają hordy ghalów, budzących strach barbarzyńców o płaskich nosach. W obliczu niebezpieczeństwa mieszkańcy Tewaru i Landinu podejmują próbę zjednoczenia. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJZMLFQ8Y7I/AAAAAAAAAFU/Ivf37HvfzA0/s1600/guin_planeta2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="130" qx="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJZMLFQ8Y7I/AAAAAAAAAFU/Ivf37HvfzA0/s200/guin_planeta2.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Autorka&amp;nbsp;przedstawia odmienne kultury&amp;nbsp;z pozycji bezstronnego obserwatora, wolnego od uprzedzeń i wpływów.&amp;nbsp;Nie ocenia, nie wyróżnia dobrych ani złych. Dba o szczegóły, które razem składają się na imponujący obraz świata przedstawionego.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Czytelnik może - na przykład - usłyszeć ogólnie przyjęte formuły grzecznościowe.&amp;nbsp;W&amp;nbsp;centrum zainteresowania pisarki znajduje się człowiek. "Czym kultury różnią się od siebie? Przede wszystkim - obyczajami", pisał Ryszard Kapuściński. "Powiedz mi, jak się ubierasz, jak się zachowujesz, jakie masz zwyczaje, jakim bogom oddajesz cześć - a powiem ci, kim jesteś. Człowiek nie tylko tworzy kulturę i mieszka w niej, człowiek nosi ją w sobie, człowiek &amp;nbsp;j e s t&amp;nbsp; kulturą".&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;sup&gt;&lt;u&gt;[&lt;/u&gt;1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Zderzenie&amp;nbsp;kultur odbywa&amp;nbsp;się u Le Guin na dwóch płaszczyznach.&amp;nbsp;Poznajemy zarówno stosunki kulturowe powstałe przy zetknięciu całych społeczeństw, jak i przeżycia jednostkowe (głównie&amp;nbsp;za sprawą Rolery oraz Jacoba Agata). Przy czym należy zaznaczyć, że te jednostki zawsze wyprzedzają resztę o (niejeden) krok, zasługują na miano wyjątkowych.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urzeka&amp;nbsp;mnogość barwnie odmalowanych bohaterów, wśród których nie brakuje silnych kobiet, gotowych bronić miasta.&amp;nbsp;Na tle przełomowych wydarzeń zarysowuje się - momentami przewidywalny, za to&amp;nbsp;niezwykle&amp;nbsp;subtelny - wątek miłosny. Zwraca uwagę także podjęty przez autorkę motyw starości. Znajdujący się u schyłku życia Wold z nostalgią wspomina dawne czasy (mimo że pamięć już nie ta). Niegdyś wódz i niepokonany wojownik, dzisiaj - nestor szanowanego rodu czy zniedołężniały starzec? Toczy&amp;nbsp;wojnę wewnętrzną, zachowując dystans w stosunku do nadchodzących walk, sporów towarzyszących obejmowaniu władzy nad plemieniem. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy&amp;nbsp;powiedzenie, obecne&amp;nbsp;w tytule wpisu,&amp;nbsp;znajduje uzasadnienie w opowiadanej historii? Sprawdźcie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ursula K. Le Guin, &lt;em&gt;Planeta wygnania&lt;/em&gt;, s. 192, Książnica, Katowice 2010&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;sup&gt;[1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/sup&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;"Podróże z Herodotem", Wydawnictwo Znak, Kraków 2004&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-5836947057487641529?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/5836947057487641529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/miec-szczescie-jak-farborn.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/5836947057487641529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/5836947057487641529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/miec-szczescie-jak-farborn.html' title='mieć szczęście jak farborn'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TJZMLFQ8Y7I/AAAAAAAAAFU/Ivf37HvfzA0/s72-c/guin_planeta2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-1490860203022581901</id><published>2010-09-15T14:30:00.001+02:00</published><updated>2010-09-18T20:28:54.312+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Orhan Pamuk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nobel'/><title type='text'>z pamiętnika zbolałego faceta</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TI9hyq80i-I/AAAAAAAAAE8/XhvzEPCkBbg/s1600/muzeumpamuka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" qx="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TI9hyq80i-I/AAAAAAAAAE8/XhvzEPCkBbg/s200/muzeumpamuka.jpg" width="145" /&gt;&lt;/a&gt;Lubisz zgrywać zbolałego faceta, słyszy główny bohater w trakcie jednej z rozmów ze swoją narzeczoną. To słowo, wykorzystane przeze mnie również w tytule wpisu, stanowi idealne podsumowanie Kemala. Mimo że poznajemy go chwili, którą sam (warto zaznaczyć - z perspektywy czasu) nazywa najszczęśliwszą w swoim życiu, przez następne kilkaset stron widzimy, jak pogrąża się w depresji. Cierpi. Nadkłada drogi tylko po to, aby ominąć ulice powiązane z ukochaną.&amp;nbsp;Tęskni. Otacza się przedmiotami należącymi niegdyś do Füsun. Zaniedbuje pracę, rodzinę, przyjaciół. Temu niszczącemu uczuciu podporządkowuje całe swoje życie. Tak przedstawiona miłość nosi znamiona obsesji, co z pewnością nie wzbudzi sympatii wielu czytelników. Zwłaszcza, że - z uwagi na narrację pierwszoosobową - kolejne wydarzenia poznajemy niemal wyłącznie z jego perspektywy. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Romans, jakich wiele, wydawałoby się. Powieść otwiera scena miłosna pomiędzy Kemalem (lat trzydzieści, majętny,&amp;nbsp;będący w związku&amp;nbsp;z wykształconą Sibel) a jego daleką krewną, Füsun (lat osiemnaście, ekspedientka). Kemal z początku pozostaje bierny: nie decyduje się na związek z młodą kochanką ani nie odwołuje planowanej uroczystości zaręczyn ze swoją dziewczyną.&amp;nbsp;Co więcej,&amp;nbsp;postanawia&amp;nbsp;dzielić mieszkanie z&amp;nbsp;tą drugą,&amp;nbsp;nieustannie pogrążając się w żalu&amp;nbsp;za Füsun. Nic dziwnego, że w pewnym momencie Sibel, wówczas już narzeczona,&amp;nbsp;zwraca pierścionek zaręczynowy i odchodzi (trzeba przyznać, że nie przychodzi jej to łatwo, głównie ze względu na hańbę, jaką okryła się zdaniem dużej części społeczeństwa tureckiego). Wtedy Kemal całkowicie oddaje się poszukiwaniom utraconej kochanki. Niestety,&amp;nbsp;cierpienie nie mija wraz z jej odnalezieniem, okazuje się bowiem, że w czasie rozłąki Füsun wyszła za mąż za Feriduna (młody chłopak zainteresowany branżą filmową). Co zatem odróżnia tę historię od tysiąca innych? Przedmioty. Bohater w miarę opowiadania eksponuje kolejne przedmioty należące niegdyś do ukochanej; każdy staje się pretekstem do wspomnień. Zaznaczę również, że postaci nie są przedstawione jednoznacznie, jak mogłoby się wydawać na podstawie mojego krótkiego opisu. Przykładowo, Sibel w żadnym wypadku nie można nazwać ofiarą, a i Füsun nie przypomina ideału. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tysiąc dziewięćset trzydziestym czwartym roku Atatürk nakazał narodowi tureckiemu przyjęcie nazwisk. Zaczęto wówczas&amp;nbsp;nadawać je też nowo wznoszonym budynkom, dlatego kamienica stanowiąca miejsce spotkań pary głównych bohaterów nosi nazwę Zmiłowanie. To jeden z elementów składających się na drugą historię zawartą w książce, historię narodu tureckiego. Ze szczególnym uwzględnieniem miłości i przyjmowanych wobec niej postaw społecznych. Dziewczynę, która nie obawia się stracić dziewictwa przed ślubem,&amp;nbsp;określa się mianem nowoczesnej, o ile jej wybranek wkrótce weźmie z nią ślub; w przeciwnym razie posłuży za przykład dla następnych pokoleń, jak nie należy postępować.&amp;nbsp;Wątek&amp;nbsp;Belkıs ukazuje ostracyzm społeczny, na jaki naraża się kobieta otwarcie spotykająca się z wieloma mężczyznami. Uroczystość w Hiltonie pozwala czytelnikowi na obserwację tureckiej socjety. Z kolei wizyty w kinie umożliwiają mu - między innymi - spotkanie z towarzystwem artystycznym. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z pewnością znajdą się tacy, którzy dostrzegą w Kemalu godnego następcę Fernando Arizy ("Miłość w czasach zarazy"). Obaj przez wiele lat czekają na ukochaną, kolekcjonując w tym czasie kobiety (Fernando), przedmioty: od biletów po sztućce wyniesione ukradkiem (Kemal). Z pewnością ktoś powie, że budowa muzeum poświęconego&amp;nbsp;miłości swojego życia&amp;nbsp;jest czynem&amp;nbsp;niezwykle romantycznym. Może i jest. Ja natomiast zastanawiam się nad przyczynami takiego zachowania. Pewnego razu Kemal pyta rozmówcę, skąd w takim razie biorą się te wszystkie powieści, filmy. Na pozór&amp;nbsp;ma świadomość tego, że film to tylko film, zbiór zaprojektowanych wcześniej scen,&amp;nbsp;a życie to życie, układa raz lepsze, innym razem gorsze scenariusze, ale desperacko pragnie wierzyć tureckim dziełom kinematografii. Czy sztuka&amp;nbsp;w połączeniu z&amp;nbsp;wrodzoną wrażliwością ukształtowała jego obraz miłości? &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co można zobaczyć w tytułowym muzeum? Tarkę do pigwy, kolczyki, chusteczki, nadgryzione wafelki, pierwszą turecką oranżadę o smaku owocowym, cztery tysiące dwieście trzynaście niedopałków, porcelanowe pieski. Wszystko, co w jakiś sposób łączy się z Füsun.&amp;nbsp;Zbieractwo okazuje się być&amp;nbsp;do pewnego&amp;nbsp;stopnia pocieszeniem.&amp;nbsp;Wie o tym nie tylko Kemal, ale i Zimny Suphi (postać epizodyczna), który&amp;nbsp;gromadzi pudełka od zapałek po tym, jak zostawiła go żona. Skoro o postaciach mowa: autor wyznaczył sobie rolę w tej historii. Powieściowego Orhana&amp;nbsp;poznajemy&amp;nbsp;w trakcie uroczystości zaręczyn&amp;nbsp;głównego bohatera. Pali jednego papierosa za drugim, starając się przy tym ironicznie uśmiechać. "Muzeum niewinności" jest zatem powieścią dla cierpliwych, chętnych&amp;nbsp; do wyszukiwania detali. Nie brak w niej wad. Obcując z ogromną ilością eksponatów,&amp;nbsp;"nous devenons superficiels", jak pisał Paul&amp;nbsp; Valéry. "Ou bien, nous nous faisons érudits. En matière d’art, l’érudition est une sorte de défaite(...). Elle substitue ses hypothèses à la sensation, sa mémoire prodigieuse à la présence de la merveille; et elle annexe au musée immense une bibliothèque illimitée. Vénus changée en document."&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;sup id="cite_ref-0"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;u&gt;[&lt;/u&gt;1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;sup&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/span&gt;Orhan Pamuk, &lt;em&gt;Muzeum niewinności&lt;/em&gt;, s. 752, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Calibri;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 130%;"&gt;&lt;sup&gt;[1&lt;u&gt;]&lt;/u&gt;&lt;/sup&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;Mój (nieprofesjonalny) przekład: "stajemy się powierzchowni. (...) Albo zostajemy erudytami. Zaś w przypadku sztuki erudycja jest odmianą porażki(...). Podstawia swoje hipotezy w miejsce uczuć, swoją zdumiewającą pamięcią zastępuje obecność cudu; załącza nieograniczoną bibliotekę do ogromnego muzeum. Wenus przemieniona w dokument."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-1490860203022581901?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/1490860203022581901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/z-pamietnika-zbolaego-faceta.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/1490860203022581901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/1490860203022581901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/z-pamietnika-zbolaego-faceta.html' title='z pamiętnika zbolałego faceta'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TI9hyq80i-I/AAAAAAAAAE8/XhvzEPCkBbg/s72-c/muzeumpamuka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-6486206867843531724</id><published>2010-09-11T00:03:00.000+02:00</published><updated>2010-09-11T00:03:03.803+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fable'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Amos Oz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='citation'/><title type='text'>jak ci nie wstyd</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIlJB0j6NfI/AAAAAAAAAE0/y3Ht0lisAw0/s1600/nagle.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="145" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIlJB0j6NfI/AAAAAAAAAE0/y3Ht0lisAw0/s200/nagle.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proste historie są najlepsze. (Na pozór) nieskomplikowana fabuła stanowi punkt wyjścia dla różnorodnych interpretacji. Oto mamy bowiem odciętą od reszty świata wioskę, w której od&amp;nbsp;wielu lat&amp;nbsp;nikt nie widział żadnego zwierzęcia. Czy to nakrapianej żaby, czy kota o spłaszczonym pysku. Odeszły dawno temu, powiadają dorośli. Może i były. A może wcale ich nie było. Nauczycielka, pani Emanuela, uczy swoich podopiecznych odgłosów wydawanych przez hieny, pokazuje niedźwiedzie na obrazach, w odpowiedzi spotykając się jedynie z drwinami&amp;nbsp;oraz niedowierzaniem.&amp;nbsp;Dzieci wyśmiewają się z niej, bo nigdy przedtem nie spotkały takich stworzeń. Ich zuchwałość&amp;nbsp;znika wraz z nadejściem nocy:&amp;nbsp;nocą świat należy do demona Nehiego, a ów demon przyprawia o gęsią skórkę nawet rodziców.&amp;nbsp;Lepiej wrócić do domu przed zmrokiem, spać, zamknąwszy szczelnie drzwi. Lepiej nie chodzić do lasu. Nie kusić losu. Nie zadawać zbędnych&amp;nbsp;pytań. Jednakże, wśród uczniów wspomnianej pani Emanueli znajdują się również Maja i Mati; od całej reszty odróżnia ich przede wszystkim ogromna, niezaspokojona wciąż ciekawość, która nakazuje im wyruszyć na poszukiwania zaginionych zwierząt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor potrafi w kilku zdaniach, słowach nawet, nakreślić wyrazisty portret danego bohatera. Nimi prawie zawsze miał katar. Danir Dekarz, o którym nie wiadomo, kiedy żartuje, a kiedy mówi poważnie. Almon, człek stary i stroniący od ludzi. W dodatku sposób, w jaki Oz przedstawia brak zwierząt w wiosce, wydał mi się zachwycającym. Nieobecność ptaków jest nieobecnością wydawanych przez nie dźwięków. Nieobecność kociąt - bezskutecznym poszukiwaniem słodko-kwaskowego zapachu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym opowiada ta baśń? O szyderstwach. Mieszkańcy wioski szydzą z osób nieprzystających do większości.&amp;nbsp;Wymieniają się porozumiewawczymi spojrzeniami, mijając krawcową Solinę wraz z jej schorowanym, wymagającym nieustannej opieki&amp;nbsp;mężem. Obmawiają za plecami Lilię Piekarkę rozsypującą okruchy nieistniejącym ptakom.&amp;nbsp;Wymyślają niewybredne dowcipy na temat mężczyzny prowadzącego długie, burzliwe rozmowy ze strachem na wróble. Maja i Mati też stają się obiektem drwin, bo "w&amp;nbsp;końcu zawsze, w każdym czasie i miejscu, chłopaka i dziewczynę, którzy mają ochotę niekiedy pobyć sam na sam, zamiast trzymać się nieustannie grupy, natychmiast uznaje się za parę." Autor piętnuje tego rodzaju zachowanie, wymierza bohaterom karę, odbierając im zwierzęta. Czy to tylko przestroga dla czytających? Nie, Oz nieśmiało formułuje odpowiedzi na pytania dotyczące powstawania takich mechanizmów społecznych. Szyderca obawia się osamotnienia, mówi. Silna pozycja outsidera może doprowadzić do wyłonienia się kolejnych, w konsekwencji zatem - do rozpadu grupy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;O czym opowiada ta baśń? O kłamstwach pokoleniowych. Rodzice nie chcą mówić o tym, co zaszło w wiosce, na nalegania dzieci odpowiadają kłamstwem. Może wcale nie było tu żadnych zwierząt. Na pewno ich nie było. Ta sytuacja prowadzi do ciągłych nieporozumień, utrudnia relacje rodzinne. Nie osądzaj, krzyczy tata. Kim ty właściwie jesteś, żebyś miał prawo nas osądzać? Tata lęka się dezaprobaty ze strony syna. Woli pozostać ojcem z autorytetem, niż wdawać się w dyskusje o błędach swojej młodości. W ten sposób jego działania prowadzą, jak w tragedii antycznej, do nieuchronnej katastrofy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym opowiada ta baśń? O współpracy. Mieszkańcy wioski, choćby się do tego nie przyznawali, boleśnie odczuwają brak zwierząt. Ale i zwierzęta tęsknią za niegdysiejszymi właścicielami, o czym przekonuje się para głównych bohaterów, dotarłszy do ich leśnej siedziby. (Domniemany) demon niejedną noc spędza na podglądaniu ludzi przez okna, obserwowaniu zmian zachodzących w niewielkiej wiosce. Zespolenie obu grup to najlepsze rozwiązanie. Powiadacie? "Oczywiście, że krowy wszyscy przyjmą z powrotem z radością, konie z otwartymi ramionami, tak samo kury znoszące im jajka, kozy, gęsi, owce i gołębie. Tak. I niektórzy z nich z pewnością znów bardzo się przywiążą do swoich psów, kotów i śpiewających ptaków. To owszem. Ale co poczną ze szczurami? Z robakami? Co spotka tam karaluchy, komary i domowe pająki?" I co, jeśli odrzuceni zechcą teraz zemścić się na prześladowcach? Nie wiadomo, czy ta historia ma jeszcze szansę na szczęśliwe zakończenie. Pisząc o współpracy, warto odejść od ogólników. Znane są eseje Oza, w których wzywa on do kompromisu między Izraelem a Palestyńczykami. Aluzje biblijne (ogród zwierząt przywodzi na myśl&amp;nbsp;Eden, natomiast Nehi - jak Mojżesz - odkrywa niezwykły krzew, po czym wyprowadza wszystkie zwierzęta z wioski) czynią tę powieść szczególnie znaczącą w oczach (religijnych) mieszkańców Izraela.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proste historie są najlepsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Amos Oz, &lt;em&gt;Nagle w głębi lasu&lt;/em&gt;, s. 128, Rebis, Poznań 2006&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-6486206867843531724?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/6486206867843531724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/jak-ci-nie-wstyd.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/6486206867843531724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/6486206867843531724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/jak-ci-nie-wstyd.html' title='jak ci nie wstyd'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIlJB0j6NfI/AAAAAAAAAE0/y3Ht0lisAw0/s72-c/nagle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-8553234097745997532</id><published>2010-09-08T13:02:00.000+02:00</published><updated>2010-09-08T13:02:18.185+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marek Adamkowicz'/><title type='text'>kto czytuje Manna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIaXeR8XFEI/AAAAAAAAAEc/MUWR8l8yajU/s1600/szept.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="165" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIaXeR8XFEI/AAAAAAAAAEc/MUWR8l8yajU/s200/szept.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli wspomnienia, to tylko przy fajce. Albo przy dobrej książce, która za pomocą sugestywnych opisów pozwala razem z bohaterami przywoływać minione wydarzenia. "Szepty" stanowią debiutancki zbiór opowiadań ułożonych chronologicznie (począwszy od lat trzydziestych dwudziestego wieku, a skończywszy na&amp;nbsp;dwa tysiące szóstym roku, kiedy wybuchł pożar kościoła św. Katarzyny). Takim spoiwem łączącym jest niewątpliwie Gdańsk, moje rodzinne miasto.&amp;nbsp;Widziany oczami Niemców, Żydów, Polaków, także dzieci.&amp;nbsp;Niekiedy przyjęta przez autora perspektywa narzuca korzystanie z niemieckich nazw ulic, dzielnic, niestety,&amp;nbsp;nieobjaśnionych (część młodszych czytelników ma problemy z połączeniem&amp;nbsp;Wrzeszcza z Langfuhr czy Jelitkowa z Glettkau, sprawdziłam). Nie sposób też nie zauważyć cienia rzucanego przez wojnę, obecnego w każdej historii.&amp;nbsp;Akcja niemal wszystkich opowiadań toczy się dwutorowo: w miarę, jak bohater wykonuje czynności dnia codziennego, przypomina sobie dawne zdarzenia. Impulsem do wspominania okazują się być spotkania ze starymi przyjaciółmi, wizyty poprzednich mieszkańców, lekcja francuskiego, również - wyeksploatowana już w tej roli - próba samobójcza. Bywa, że losy postaci łączą się ze sobą w melodramatyczny sposób (Maria i Teresa z "Lekcji..."), z drugiej strony moja babcia zna dziesiątki podobnych temu dramatów; w moich oczach nazbyt ckliwych, by kiedykolwiek przeznaczyć je do druku, w oczach Fortuny spełniających kryteria, by zaistnieć. Styl wypowiedzi cechuje się prostotą, surowością,&amp;nbsp;warto wspomnieć, że&amp;nbsp;pochodzenie poszczególnych osób znajduje odzwierciedlenie w języku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie zamieszczone tu utwory przepełnia tęsknota: za miłością, bezpowrotnie utraconą młodością, szczęściem, przedwojenną codziennością. Szczególną sympatię wzbudził we mnie Karl Moser, uczestnik wydarzeń przedstawionych w tytułowej miniaturze, głównie za sprawą liści, którymi - jak niegdyś ja - hojnie obdarzał baśniopisarzy. Liście kasztanowca suszył u braci Grimm, klonu u Andersena, u Perrault zaś - jesionu, jarzębiny. Jego schadzka w grotach szeptów mieszczących się w przypałacowym parku nakłoniła mnie do spaceru: rzeczywistego w kierunku parku w Oliwie i wirtualnego w stronę Tiergarten Schönbrunn, najstarszego ogrodu zoologicznego świata, pojawiającego się w retrospekcjach z życia Karla.&amp;nbsp;Opowiadanie pt. "Otto Schwan opuszcza Danzig" (swoją drogą, świetny tytuł) też urzeka. Ukazując tragedię Żydów zmuszonych do przesiedlenia, autor skupia się na losie psa. Zwierzak imieniem Toto przypomina futrzaną kłodę, co do&amp;nbsp; której nigdy nie ma pewności, gdzie znajduje się jej przód, a gdzie tył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto czytuje Manna? Odpowiedź na pytanie to, postawione w tytule tak śmiało, brzmi następująco:&amp;nbsp;nierozliczeni z przeszłością mężyczyźni w średnim wieku, którym niedługo przydarzy się coś złego. I ja. W chłodne, jesienne wieczory.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawartość zbioru: Pozdrowienia z Lüderitz, Szepty, Otto Schwan opuszcza Danzig, Droga do Kahlbude, Lekcja francuskiego, Koty nad stawem, Dama z "Neckermanna", Ładne rzeczy, Onkel Werner, Oczy Chrystusa, Żar.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Marek Adamkowicz, &lt;em&gt;Szepty&lt;/em&gt;, s. 176, Oficynka, Gdańsk 2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-8553234097745997532?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/8553234097745997532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/kto-czytuje-manna.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/8553234097745997532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/8553234097745997532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/kto-czytuje-manna.html' title='kto czytuje Manna'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIaXeR8XFEI/AAAAAAAAAEc/MUWR8l8yajU/s72-c/szept.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-4200598559237215321</id><published>2010-09-05T00:47:00.001+02:00</published><updated>2010-09-07T21:29:33.835+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='popular science'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='citation'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Salima Ikram'/><title type='text'>Pijacy Mykerinosa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Ulubioną małpę pochowano też razem z wysokiej rangi kapłanką, Boską Małżonką Amona, Maatkare. Pierwsi badacze grobu uznali ją mylnie za nieślubne dziecko, a plama na honorze Maatkare została usunięta dopiero niespełna sto lat później, gdy prześwietlenie rentgenowskie wykazało, iż rzekome dziecko było w rzeczywistości małpką."&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIK1OOmeOKI/AAAAAAAAAEE/NPT6Te6iBXA/s1600/%C5%9Bmier%C4%87,+a+nawet+pogrzeb.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="153" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIK1OOmeOKI/AAAAAAAAAEE/NPT6Te6iBXA/s200/%C5%9Bmier%C4%87,+a+nawet+pogrzeb.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ikram przedstawia wierzenia grobowe Egipcjan, przytacza (wspierając się fragmentem autorstwa Herodota) dokładny opis&amp;nbsp;procesu mumifikacji, tak w przypadku ludzi, jak i zwierząt, omawia wyposażenie grobowe i pogrzeb, nie zapominając przy tym o samym grobie (książka zawiera schematy niektórych budowli, w tym również&amp;nbsp;ich pomniejszych elementów). Całość nie kończy się wraz ze złożeniem zmarłego w grobowcu - w ostatnim rozdziale wymieniono problemy związane z kultem pośmiertnym. Powyższa pozycja stanowi kompendium podstawowej wiedzy o postawie mieszkańców starożytnego Egiptu względem zmarłych. Słowa "podstawowa" używam z rozmysłem, ponieważ autorka nieraz poświęca&amp;nbsp;kilka akapitów na omówienie&amp;nbsp;czegoś tak (mam nadzieję) powszechnie znanego, jak mit o Ozyrysie. Wyjaśnia też, czym są chet, chat i sah. Dlatego ta książka doskonale nadaje się dla wszystkich, którzy właśnie poczuli zainteresowanie dawną kulturą egipską. Pozwolę sobie nawet zaryzykować stwierdzenie, że liczne ciekawostki w połączeniu z przystępnym stylem wypowiedzi przemienią wspomniane zainteresowanie w pasję. Wśród innych dostrzeżonych przeze mnie zalet wymienię jeszcze układ&amp;nbsp;chronologiczny stosowany przez autorkę przy opisach poszczególnych obyczajów. Ułatwia on czytelnikowi obserwację zmian zachodzących w Egipcie na przestrzeni&amp;nbsp;tysiącleci, uświadamia istnienie nie jednego, a wielu wzorców. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak można zauważyć na załączonym zdjęciu (zrobionym zresztą na tle jednego z plakatów pokrywających ściany mojego pokoju), mamy do czynienia z wyjątkowo eleganckim wydaniem.&amp;nbsp;Bardzo ładne&amp;nbsp;opracowanie graficzne, twarda oprawa, duży zbiór ilustracji, zarówno czarno-białych, jak i kolorowych,&amp;nbsp;umieszczona na końcu chronologia. Z przyjemnością sięga się po tę pozycję, przyglądając się półkom w księgarni. Dodam, że na okładce prezentują się Czterej Synowie Horusa, do których zadań należy czuwanie nad najważniejszymi narządami człowieka. Imset ochrania wątrobę, Hapy (to ten z głową pawiana) trzyma pieczę nad płucami, Duamutef (głowa szakala)&amp;nbsp;opiekuje się żołądkiem, z kolei Kebehsenuf (sokół) -&amp;nbsp;jelitami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(Pijacy Mykerinosa to, pochodząca z okresu Starego Państwa,&amp;nbsp;nazwa jednej z drużyn, na które dzielili się rzemieślnicy pracujący przy budowie grobów; chet&amp;nbsp;natomiast oznacza&amp;nbsp;ciało żywego człowieka, chat - zwłoki, a słowem sah określano w Egipcie mumię).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Salima Ikram, &lt;em&gt;Śmierć i pogrzeb w starożytnym Egipcie&lt;/em&gt;, s. 190, PIW, Warszawa 2004&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-4200598559237215321?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/4200598559237215321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/pijacy-mykerinosa.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/4200598559237215321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/4200598559237215321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/pijacy-mykerinosa.html' title='Pijacy Mykerinosa'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TIK1OOmeOKI/AAAAAAAAAEE/NPT6Te6iBXA/s72-c/%C5%9Bmier%C4%87,+a+nawet+pogrzeb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-4324610946637173452</id><published>2010-09-01T00:39:00.006+02:00</published><updated>2010-09-01T13:38:37.480+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christian Jacq'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historical fiction'/><title type='text'>nie umrzesz nigdy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THzuvEXANFI/AAAAAAAAAD8/diZM50y1DLc/s1600/ramzes.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THzuvEXANFI/AAAAAAAAAD8/diZM50y1DLc/s200/ramzes.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre powieści czyta się ze świadomością głębokiego podziwu, jakim autor darzy głównego bohatera. Nie inaczej jest w tym przypadku. Christian Jacq&amp;nbsp;z pewnością zdaje sobie sprawę ze swojej słabości. Momentami podkreśla wady księcia (większość opisywanej tu historii&amp;nbsp;ma miejsce, zanim Ramzes zostaje faraonem), ale są to próżne wysiłki. Trudno uznać uwielbienie nagiej siły za skazę na charakterze tak młodego człowieka, wojownika zresztą. Wśród wielu zalet przyszłego władcy można wymienić urodę, siłę, charyzmę, sprawiedliwość, odwagę,&amp;nbsp;lojalność.&amp;nbsp;Przeznaczeniem młodzieńca jest&amp;nbsp;panowanie; w każdej odbytej próbie, począwszy od tej z bykiem,&amp;nbsp;a skończywszy na spotkaniu&amp;nbsp;z lwem (jak przystało na statystycznego herosa, cieszy się on powszechnym uwielbieniem wśród zwierząt), znajduje tego potwierdzenie.&amp;nbsp;Jednakże, pozwolę sobie na niewielką dygresję, nawet wizerunek Ramzesa nabiera kolorów w porównaniu z nieskazitelnością pary królewskiej. Seti I, pozostając nieczułym na moje modły czytelnicze, nie okazał ani chwili słabości. Zawsze podejmował słuszne decyzje, dysponował też rozległą wiedzą i sprytem. Jego majestatu nie zdołała umniejszyć nawet ciężka choroba. Z początku tłumaczyłam to sobie młodym wiekiem Ramzesa (z którego perspektywy poznajemy faraona); nie dziwiłaby mnie chłopięca idealizacja wiecznie nieobecnego ojca,&amp;nbsp;raz na jakiś czas pojawiającego się po to, aby wygłosić parę enigmatycznych zdań.&amp;nbsp;Wkrótce chłopiec staje&amp;nbsp;się mężczyzną, a wizerunek faraona nie ulega zmianie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie brakuje - pomimo wcześniejszych narzekań - w tej książce interesujących bohaterów, czy to drugoplanowych, czy epizodycznych. Niestety, kobiety ustępują pola mężczyznom. Raz, że jest ich zdecydowanie mniej, dwa - są albo wyidealizowane (Tuja, Nefertari), albo irytujące (Izet, Helena). Potencjał niewątpliwie posiada Lotos, ale Jacq nie poświęca&amp;nbsp;owej Nubijce&amp;nbsp;zbyt wiele uwagi. Jej mąż natomiast, Setau, podbił moje nastoletnie serce.&amp;nbsp;Całe życie przeznaczył obserwacji węży, zdobywaniu ich&amp;nbsp;zaufania i cennego jadu. Nieustraszony w starciu z najbardziej zatrważającym gadem, obawia się ludzi. Mieszka na obrzeżach miast, niekiedy na pustyniach, nie przyjmuje nawet propozycji zajęcia wysokiego stanowiska&amp;nbsp;u boku&amp;nbsp;przyjaciela, Ramzesa. W miarę, jak akcja postępuje, coraz&amp;nbsp;wyraźniej zarysowuje się brak ogłady towarzyskiej, właściwy jednostkom, które przez dłuższy okres czasu przebywały jedynie w towarzystwie zwierząt. Drugim faworytem mianuję Ameniego. Nie mógłby on, co prawda, poszczycić się tężyzną fizyczną, jednak inteligencją przewyższa większość bohaterów razem wziętych.&amp;nbsp;W&amp;nbsp;trakcie licznych przygód może liczyć tylko na swój rozum i upór (czasami też na przyjaciół), nie - jak w przypadku Ramzesa - na niewyobrażalne szczęście. Niestrudzony obrońca prawdy, nie waha się wytknąć błędu przełożonemu, w efekcie tracąc dotychczasowe stanowisko. Ponadto, jego&amp;nbsp;postawa względem kobiet rozczula:&amp;nbsp;"niewiasty są niebezpieczne", jak mówi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fakt, że historia opisywana przez Jacqa odniosła ogromny sukces wydawniczy, nie&amp;nbsp;zaskoczył mnie, posiada ona bowiem epicki rozmach. Romans (dwaj bracia, jedna kobieta, w dodatku niezwykle urodziwa), męska przyjaźń wystawiona na próbę,&amp;nbsp;zaciekła walka&amp;nbsp;o władzę między Ramzesem a jego starszym bratem, Szenarem, nieustający w swoich działaniach spiskowcy, walki z buntownikami, niespodziewane zagrożenie ze strony czarnego maga imieniem Ofir, mnogość wątków&amp;nbsp;pobocznych&amp;nbsp;- i bestseller gotowy. Za dodatkowy wabik należy uznać reinterpretację biblijnej historii Mojżesza.&amp;nbsp;Postać ta, z początku bezbarwna, jakby autorowi zbywało na finezji potrzebnej do&amp;nbsp;przedstawienia duchowych rozterek bohatera,&amp;nbsp;z czasem zaczyna wzbudzać różnorodne emocje. "Ramzes..." stanowi wspaniałą apoteozę życia w starożytnym Egipcie (widać to zwłaszcza w porównaniu z opisem greckiej armii Menelaosa) i gigantyczną skarbnicę wiedzy o jego mieszkańcach, obyczajach, wierzeniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałam, że warto byłoby wyjaśnić, skąd taki a&amp;nbsp;nie inny tytuł wpisu.&amp;nbsp;Ma on początek w&amp;nbsp;jednej z rozmów Setiego z synem, kiedy ten pierwszy, przekazując wiadomości niezbędne przyszłemu władcy, przewiduje schyłek swojego panowania. W odpowiedzi Ramzes krzyczy: "nie umrzesz nigdy!", boleśnie uświadamiając czytelnika, kim jest. Niedoświadczonym nastolatkiem. Łatwo o tym zapomnieć, śledząc jego bohaterskie wyczyny wojenne. Po drugie, wybierając tytuł, chciałam niejako odzwierciedlić przesłanie całego utworu. Jak najtrafniej nazwać tę&amp;nbsp;książkę, jeśli nie drukowaną piramidą, zbudowaną na cześć Ramzesa Wielkiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Christian Jacq, &lt;em&gt;Ramzes. Syn Światłości. Świątynia Milionów Lat&lt;/em&gt;, s. 708, Zysk i S-ka, Poznań 2009&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-4324610946637173452?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/4324610946637173452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/nie-umrzesz-nigdy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/4324610946637173452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/4324610946637173452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/09/nie-umrzesz-nigdy.html' title='nie umrzesz nigdy'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THzuvEXANFI/AAAAAAAAAD8/diZM50y1DLc/s72-c/ramzes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-496739965302544463</id><published>2010-08-26T13:57:00.003+02:00</published><updated>2010-09-07T21:32:18.137+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Roberto Bolaño'/><title type='text'>czkawka potrafi zabić</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THY_FAiukdI/AAAAAAAAADc/73erLWpBkW4/s1600/Obraz+073.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="137" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THY_FAiukdI/AAAAAAAAADc/73erLWpBkW4/s200/Obraz+073.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ktoś, przeczytawszy w notce wydawniczej o ubogim Latynosie umierającym na czkawkę, spodziewa się odnaleźć w tej książce pokłady niezobowiązującego absurdu, zawiedzie się. "Monsieur Pain" jest snem. Bohaterowie pojawiają się, przyjmują, zdawałoby się, określone role (na przykład - ładna, młoda kobieta będąca obiektem uczuć Pierre'a zajmuje w prezentowanej powieści miejsce znacznie oddalone od tego, na jakie nastawia się czytelnik, zakorzeniony w literaturze popularnej), by zaraz rozpłynąć się, zastępowani przez kolejnych. Tajemnice, również te stanowiące niejako oś fabularną utworu, nie zostają rozwiązane. Za dodatkowy element składający się na atmosferę, przez niektórych nazywaną kafkowską,&amp;nbsp;należy uznać profesję tytułowego bohatera (mesmerysta) i jego zainteresowania okultystyczne. Jednakże, zwracam tu uwagę wszystkim nieobeznanym z naukami Franza Mesmera: autor nie&amp;nbsp;kieruje swoich słów&amp;nbsp;do dyletantów czy adeptów. Nie zagłębia się w ów system leczniczy, co może potęgować w czytelniku uczucie zagubienia, a nawet (u niektórych) zniechęcenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paryż, tysiąc dziewięćset trzydziesty ósmy rok. Pierre Pain, mężczyzna w średnim wieku, przyjmuje zlecenie od młodej wdowy, madame Reynaud. Dotyczy ono męża jej przyjaciółki, ubogiego poety nazwiskiem Vallejo. Powodowany częściowo wyrzutami sumienia, jako że wcześniej nie udało mu się uleczyć monsieur Reynauda, częściowo natomiast uczuciem do niej, Pierre podejmuje decyzję. Od tej chwili zaczyna widywać na swojej drodze tajemniczych mężczyzn o niejasnych zamiarach, dręczy go poczucie bycia śledzonym. Z każdą kolejną sceną-marzeniem-sennym, z każdą rozmową coraz mniej rozumie, coraz bardziej zapada się w sen. Powierzone mu zadanie traci sens w chwili, gdy obsługa szpitala nie pozwala mu na wizytę u pacjenta, z kolei kontakt z najbardziej, jak należałoby przypuszczać, zainteresowaną pomyślnym zakończeniem tej sprawy madame Vallejo niespodziewanie urywa się. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W interpretacji poszczególnych elementów powieści przydatna jest znajomość historii, zwłaszcza hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939) rozgrywającej się między narodowcami a republikanami. Nie podsuwam, rzecz jasna, gotowych rozwiązań, sam autor też niczego nie ułatwia, wskazuję jedynie ślady:&amp;nbsp;zagadkowi mężczyźni spotykani przez Pierre'a są Hiszpanami. César Vallejo (postać rzeczywista) był natomiast peruwiańskim poetą głęboko zaangażowanym, zarówno&amp;nbsp;intelektualnie, jak i emocjonalnie, we wspomniany&amp;nbsp;konflikt.&amp;nbsp;Przyczyn podejmowanych przez nich działań można zatem doszukiwać się w panującej w owym czasie sytuacji politycznej. Można, zadowoliwszy się poetyką snu, nie prowadzić dalszych poszukiwań. Można także wydeptać własną ścieżkę interpretacyjną. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierre wydał mi się interesujący. (Stosunek czytelnika do głównego bohatera ma&amp;nbsp;duże znaczenie z powodu zastosowanej przez autora narracji pierwszoosobowej). Dostrzega więcej niż przeciętny człowiek, ale jego możliwości działania&amp;nbsp;są wciąż ograniczone. Zalicza się więc do grona doskonałych obserwatorów. Ponadto, odnotowałam w pamięci epizod z udziałem braci Leduc. Ktoś powie: dziwaczni, na co odpowiem mu: oryginalni, chwilami zabawni, błyskotliwie zarysowani. Epilog, nawiasem mówiąc - nietuzinkowy, doskonale wpisujący się w konwencję całego&amp;nbsp;utworu, zawiera informacje na temat wszystkich bohaterów, którzy pojawili się w książce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Roberto Bolaño, &lt;em&gt;Monsieur Pain&lt;/em&gt;, s. 141, Muza S.A., Warszawa 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-496739965302544463?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/496739965302544463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/czkawka-potrafi-zabic.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/496739965302544463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/496739965302544463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/czkawka-potrafi-zabic.html' title='czkawka potrafi zabić'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THY_FAiukdI/AAAAAAAAADc/73erLWpBkW4/s72-c/Obraz+073.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-431536614305095169</id><published>2010-08-22T00:40:00.003+02:00</published><updated>2010-09-07T21:23:51.974+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fabrizio Battistelli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adventure novel'/><title type='text'>o księżycowych pośladkach</title><content type='html'>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Diabeł tkwi w szczegółach. Battistelli również. Czasem są to przyjemne drobnostki (niech tytuły poszczególnych rozdziałów posłużą tu za przykład; rozpoczynanie ich zwrotem "o tym, jak" przywodzi mi na myśl baśnie), a czasem - drobiazgi budzące w czytelniku jedynie zażenowanie (osławione księżycowe pośladki, o których wspomniała większość wcześniejszych recenzentów). W ramach przytaczania tych pierwszych odnotuję jeszcze epizod z udziałem Giacinto zwanego Motylkiem. Riziero, główny bohater powieści, miał&amp;nbsp;okazję wysłuchać śpiewu owego kastrata w jednym z początkowych rozdziałów. Niestety, akapicik opisujący&amp;nbsp;występ nie mógł stać się pełnoprawnym akapitem, jako że Riziero nie dał się poznać jako fan tego rodzaju muzyki. Mniejsza z tym.&amp;nbsp;Sama obecność Motylka wywołała na mojej twarzy szeroki uśmiech -&amp;nbsp;jak u dziecka, które właśnie odkryło imienniczkę w czytanej ukradkiem książce. (Powiedzieć, że kocham operę całym sercem, to mało: dla poszczególnych jej elementów, w tym dla kastratów i, zastępujących ich dzisiaj, kontratenorów, wyhodowałam sobie&amp;nbsp;szereg dodatkowych serc, by pomieścić moją miłość).&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TG-7HGAP1sI/AAAAAAAAABs/Ux3OQhLFrRU/s1600/k_3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TG-7HGAP1sI/AAAAAAAAABs/Ux3OQhLFrRU/s200/k_3.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TG-7aFajwGI/AAAAAAAAAB8/s2tCvK-sLRA/s1600/Obraz+049.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="135" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TG-7aFajwGI/AAAAAAAAAB8/s2tCvK-sLRA/s200/Obraz+049.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Mężczyźni w tej powieści bledną w porównaniu z kobietami. Księżna Anicio uwodzi głównego bohatera, ironiczna i dumna Esterka może pochwalić się umiejętnościami leczniczymi, natomiast Diamentowa Dama okazuje się być nie tylko odważną, ale i pomysłową, kiedy łapie w pułapkę osobnika podejrzanego o zabójstwo. Bezbarwność występujących postaci wynika głównie z braku umiejętności pogłębienia ich portretów psychologicznych przez autora. Nie mając dostępu do uczuć, czytelnik może opierać swoją sympatię bądź antypatię tylko na podstawie podejmowanych przez nich działań. Niektóre wątki sprawiają wrażenie szkiców zaledwie. Przykładowo, rozbójnik Carlone wraz z jego słomianą armią nie stanowi materiału na cztery strony. Mam nadzieję, że z czasem Battistelli lepiej pozna tajniki swojego rzemiosła. Wiedzę historyczną niewątpliwie posiada; zapraszam uważnych i cierpliwych czytelników do wyszukiwania ciekawostek (nie, nie tych umieszczonych w przypisach przez tłumaczkę). Jeśli chodzi o mnie, z wielką przyjemnością dowiedziałam się, czym jest toppé. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;Pisze się o "Konklawe", że to kryminał. Wyjaśniam zatem, aby wszyscy zainteresowani uniknęli nieporozumień:&amp;nbsp;jest to powieść awanturnicza z&amp;nbsp;elementami sensacyjnymi.&amp;nbsp;Nie ma&amp;nbsp;w niej&amp;nbsp;napięcia związanego z poszukiwaniem sprawcy, fałszywych tropów, detektywów ani piętrzących się zagadek. Znalazło się natomiast miejsce na kilka pojedynków, pościg, ucieczkę przed przedstawicielami prawa, spotkanie z rozbójnikami i&amp;nbsp;miłosne igraszki. A teraz, kiedy już napisałam wszystko, co planowałam napisać, dodam, że tę pozycję zyskałam dzięki pomyślnemu losowaniu na blogu &lt;a href="http://2lewastrona.wordpress.com/"&gt;Mary&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(no, musiałam, po prostu musiałam się pochwalić, bo nigdy wcześniej nie miałam szczęścia w&amp;nbsp;grach losowych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabrizio Battistelli, &lt;em&gt;Konklawe&lt;/em&gt;, s. 240, Oficynka, Gdańsk 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-431536614305095169?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/431536614305095169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/o-ksiezycowych-posladkach.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/431536614305095169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/431536614305095169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/o-ksiezycowych-posladkach.html' title='o księżycowych pośladkach'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TG-7HGAP1sI/AAAAAAAAABs/Ux3OQhLFrRU/s72-c/k_3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-7178986600267440082</id><published>2010-08-19T13:51:00.002+02:00</published><updated>2010-08-22T23:10:16.309+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Józef Ignacy Kraszewski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historical fiction'/><title type='text'>you're the one that I want</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGwzhoppbTI/AAAAAAAAABk/CTfNDQzHk8I/s1600/hc_3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="144" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGwzhoppbTI/AAAAAAAAABk/CTfNDQzHk8I/s200/hc_3.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, nie lubił Kraszewski Augusta II Mocnego. Sportretował go jako bardzo kochliwego, nieudolnego w sprawach państwowych, nadużywającego swojej władzy i pozbawionego skrupułów w życiu prywatnym władcę. Wydawałoby się: nic niezwykłego, nie pierwszy to król tego rodzaju, nie ostatni. Jednakże, demonizacja monarchy rzuca się w oczy ze względu na przeciwstawną kreację Anny Konstancji (tytułowej hrabiny; właśnie August pomógł jej uzyskać ów tytuł). Anna jest dumna, zawsze wierna, temperamentna, a także - co autor wielokrotnie podkreśla - niezwykle piękna. W sytuacji wyjściowej dla całej historii: niewinna, trzymana przez męża (Hoym) w zamknięciu, nie ma pojęcia o sieci intryg panujących na dworze królewskim. Duma nie pozwala jej zostać kochanką króla, wymaga od&amp;nbsp;niego małżeńskiej przysięgi wierności. Otrzymawszy przyrzeczenie złożenia takowej w chwili śmierci obecnej małżonki Augusta (o, naiwności kobieca!), rozpoczyna swój wieloletni związek z monarchą. Wkrótce&amp;nbsp;osoby należące do dworu&amp;nbsp;zaczynają knuć przeciw niej.&amp;nbsp;Wpierw wszystkie próby zaszkodzenia królewskiej metresie spełzają na niczym&amp;nbsp;- bo Anna nie spiskuje z nikim, nie daje się wciągnąć w żaden romans, a jej uroda nie słabnie z wiekiem.&amp;nbsp;Część już wie, natomiast część domyśla się, jak ta historia się potoczyła. Nie przytoczę tu szczegółów, coby zachęcić niektórych do lektury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cosel wzbudzała we mnie silne emocje w trakcie lektury. Najpierw zarzeka się, że nawet nie spojrzy na króla, z kolei po paru dniach myśli tylko o tym, jak zostać jego żoną. Nie dostrzegając w niej żadnych oznak miłosnego zaślepienia, miałam nadzieję, że okaże się zręczną intrygantką. Niestety, im więcej kartek przerzucałam, tym większą dostrzegałam&amp;nbsp;w niej obsesję. Większość rozmów Anny z Augustem dotyczyła jego zdrad, prawdziwych i domniemanych. Najczęstszym (i nie bez rozżalenia zauważonym) argumentem w sporach okazały się strumienie łez płynące po urodziwej twarzy hrabiny. Cosel Kraszewskiego jawi mi się jako elegancka maszyna zaprogramowana na osiągnięcie celu: małżeństwa z królem. Ja wszystko zrozumiem, i godność zrozumiem, i dumę, idee szczytne, ale w sytuacji, kiedy związek jest definitywnie skończony, kiedy padają groźby odebrania jej życia, kiedy&amp;nbsp;nie ma już nawet kontaktu z własnymi&amp;nbsp;dziećmi (miała ich troje), nie można wciąż myśleć o&amp;nbsp;dokumencie z przyrzeczeniem małżeństwa danym od króla, li i jedynie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna rzecz, że Anna nie jest jedyną maszyną w tej książce. Na drugim planie&amp;nbsp;pojawia się niejaki Zaklika - postać, której losy śledziłam z zainteresowaniem, dopóki nie okazała się być zaprogramowaną na wieczną i platoniczną (tak, tak, niestety) miłość do hrabiny. Mogłabym uznać go za&amp;nbsp;bohatera romantycznego, werterycznego nawet, gdyby tylko posiadał jakiekolwiek cechy osobowościowe (poza wspomnianą miłością). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdaję sobie, rzecz jasna, sprawę, że w rzeczywistości romans tej pary wyglądał inaczej. Wydarzenia, fakty, daty&amp;nbsp;się zgadzają, jednak charakter postaci opiera się&amp;nbsp;na interpretacji tychże przez autora. Dodatkowo, należy mieć na względzie ówczesne poglądy oraz wiedzę&amp;nbsp;historyków,&amp;nbsp;z których Kraszewski czerpał wiadomości.&amp;nbsp;Stąd też mamy dwie Cosel: Cosel&amp;nbsp;historyczną i Cosel Kraszewskiego.&amp;nbsp;Wszystkie moje wypowiedzi oraz&amp;nbsp;przemyślenia&amp;nbsp;dotyczą tej drugiej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-7178986600267440082?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/7178986600267440082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/youre-one-that-i-want.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/7178986600267440082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/7178986600267440082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/youre-one-that-i-want.html' title='you&apos;re the one that I want'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGwzhoppbTI/AAAAAAAAABk/CTfNDQzHk8I/s72-c/hc_3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-933189157111037345</id><published>2010-08-11T00:00:00.003+02:00</published><updated>2010-08-27T13:44:28.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Christian Jacq'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historical fiction'/><title type='text'>much ado about nothing</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGGt5EcM90I/AAAAAAAAABc/UaD1xkAX55w/s1600/tut.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" mx="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGGt5EcM90I/AAAAAAAAABc/UaD1xkAX55w/s320/tut.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Christian Jacq jest znanym egiptologiem francuskim i autorem wielu powieści o starożytnym Egipcie. Oczywiście, rozważając&amp;nbsp;w księgarni zakup tej książki, brałam też - poza renomą autora - pod uwagę moje upodobania literackie i historyczne. Okładka miła dla oczu, mówiłam sobie w duchu,&amp;nbsp;będzie się ładnie prezentować na półce. Niektóre&amp;nbsp;zwroty&amp;nbsp;umieszczone na okładce&amp;nbsp;("na tropie zaginionych",&amp;nbsp;"ostatni sekret")&amp;nbsp;zwiastowały&amp;nbsp;ogromne rozczarowanie, ale je zlekceważyłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego dnia Mark Wilder, nowojorski adwokat, otrzymuje obietnicę-wezwanie: jeśli przybędzie do Kairu, dowie się, kim tak naprawdę jest. Kolejne wydarzenia przywołują mi na myśl stare, dobre heroic fantasy (kto wie, czy nie do tego gatunku należałoby zaliczyć tę pozycję). Mark okazuje się być synem Cartera, odkrywcy grobu Tutenchamona. Będąc zarazem&amp;nbsp;jego duchowym spadkobiercą, ma do wypełnienia niezwykle ważną misję.&amp;nbsp;W poszukiwaniach papirusów wydobytych z grobowca faraona pomaga mu piękna Ateja; tę dwójkę w pewnym momencie połączy miłość, wyidealizowana i bezbarwna.&amp;nbsp;Do grupy protagonistów&amp;nbsp;zalicza się&amp;nbsp;także ksiądz Pachomiusz, chociaż motywy jego postępowania&amp;nbsp;bywają niejednokrotnie podważane. To on pełni rolę nauczyciela głównego bohatera, wypluwając z siebie szereg informacji na temat starożytnego Egiptu, jego mieszkańców oraz wierzeń (niekiedy tę zaszczytną funkcję przejmuje Ateja albo któryś z bohaterów epizodycznych). Natomiast rola wielkiego złego przypada Salawie, który to zostaje ożywiony przez tajemniczego Profesora. Wątek owego demona nie zajmuje wiele miejsca w - i tak niedługiej - powieści. Mimo że momentami nadaje całości pewnego smaczku, jego rozwiązanie wzbudza w czytelniku jedynie rozczarowanie połączone&amp;nbsp;z niedowierzaniem. Finałowa konfrontacja Marka z Profesorem również mnie nie przekonała. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O wiele lepiej Jacq poradził sobie z przedstawieniem sytuacji (a konkretnie - politycznych przepychanek) obecnej na Bliskim Wschodzie na początku lat pięćdziesiątych. Anglicy, Wolni Oficerowie wraz z dowódcą Naserem, CIA, król Faruk i wierni mu ludzie. Jeden śledzi drugiego, wszędzie pełno podwójnych agentów, czasem aż trudno się zorientować, kto z kim trzyma. Wiadomo, Mark jako punkt łączący obie części książki zawsze znajduje się w centrum wydarzeń, ale w tym przypadku wydarzenia okazują się na tyle interesujące, że&amp;nbsp;da się o nim zapomnieć.&amp;nbsp;Sugestywnie naszkicowana topografia Kairu; rzecz ma się podobnie z innymi lokalizacjami,&amp;nbsp;które odwiedza&amp;nbsp;główny bohater (głównie muzea, Luksor i muzea). Autor w kilku zdaniach potrafi oddać specyfikę danego miejsca. Uderza również wyzierający z kart powieści żal za dawnym, utraconym już Egiptem. (Uważny) czytelnik staje się świadkiem dramatycznych prób utrzymania resztek potęgi narodu. Przykładem w tej kwestii niech będą stale obecni w książce Koptowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor dysponuje ogromną wiedzą historyczną, nie da się ukryć, tylko ta&amp;nbsp;opowieść w dużej mierze sprawia wrażenie dopasowywanej na siłę do faktów, odbierając tym samym wiele radości płynącej z lektury. Nijaki Mark ginie w tłumie innych postaci,&amp;nbsp;wśród których można, na szczęście, doszukiwać się ulubieńca (moim faworytem obwołuję&amp;nbsp;Mahmuda). Opisywana przeze mnie książka&amp;nbsp;stanowi dobre studium czasu, w którym Wilder zjawił się w Egipcie, ogromny zbiór ciekawostek o starożytności, ale jako przedstawicielka prozy fabularnej jest zaledwie przeciętna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Christian Jacq, &lt;em&gt;Tutanchamon. Ostatni sekret&lt;/em&gt;, s. 320, Świat Książki, Warszawa 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-933189157111037345?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/933189157111037345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/much-ado-about-nothing.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/933189157111037345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/933189157111037345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/much-ado-about-nothing.html' title='much ado about nothing'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/TGGt5EcM90I/AAAAAAAAABc/UaD1xkAX55w/s72-c/tut.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1222609519595403759.post-6567200296507747397</id><published>2010-08-02T20:58:00.003+02:00</published><updated>2010-09-25T00:11:43.105+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='semi-autobiographical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tove Jansson'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='citation'/><title type='text'>mot juste</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Pewnego razu o zmierzchu, kiedy tatuś stał przed domem, przyleciał nietoperz i wpadł prosto w jego objęcia. Tatuś stał bez ruchu i wtedy nietoperz wpełzł mu pod kurtkę, zawiesił się do góry nogami i zasnął. Tatuś się nie ruszał. Wynieśliśmy mu kolację na dwór, jadł bardzo ostrożnie. Nikomu nie było wolno się odezwać. Potem zabraliśmy jego talerz, a tatuś dalej stał, aż zrobiło się ciemno. Wtedy nietoperz wyfrunął na krótko i znów do niego wrócił. Ale tym razem tylko na chwilę, z taką grzecznościową wizytą." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wydaje mi się czasem, że wszystkie silne uczucia zaczynają się w brzuchu. W każdym razie w moim wypadku."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Kolega nie przebacza, a tylko zapomina - kobieta przebacza, ale nigdy nie zapomina."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Może nic nie jest takie ważne, jeżeli jest dostatecznie małe. Tak mi się wydaje."&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1222609519595403759-6567200296507747397?l=kasjeusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kasjeusz.blogspot.com/feeds/6567200296507747397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/mot-juste.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/6567200296507747397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1222609519595403759/posts/default/6567200296507747397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kasjeusz.blogspot.com/2010/08/mot-juste.html' title='mot juste'/><author><name>kasjeusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07304802545447875174</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_OQRPDibU6lU/THGYMaHjgGI/AAAAAAAAACk/MHVirbWsglY/S220/gargoyle5.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
